Najwierniejsi kibice Jastrzębskiego Węgla nie jadą na Final Four

Grupa najbardziej zagorzałych fanów nie porozumiała się z zarządem Jastrzębskiego Węgla w sprawie barw klubowych. Historyczny występ swoich siatkarzy w turnieju finałowym Ligi Mistrzów kibice obejrzą więc w telewizji.
Jastrzębski Węgiel na życzenie swojego sponsora strategicznego, Jastrzębskiej Spółki Węglowej przeszedł u progu zeszłego sezonu tzw. pomarańczową rewolucję, która wiązała się też ze zmianą logo oraz barw klubowych. Grupa najwierniejszych fanów JW tego nie zaakceptowała i na meczach pojawiała się ubrana w stroje w tradycyjnej, górniczej kolorystyce. Spór o barwy na linii fani-klub nabrzmiał w ostatnich tygodniach. Podczas niedawnego meczu ligowego w Jastrzębiu z Pamapolem Wieluń klub kibica przez większą część meczu w ogóle nie dopingował swoich graczy. Dopiero w końcówce trzeciej partii fani zaintonowali: "Jastrzębie w kółko: zielono, czarno i żółto".

Prezes klubu Zdzisław Grodecki obiecał zafundować fanom wyjazd na Final Four do Bolzano. Postawił jednak warunek: przedstawiciele klubu kibica mają być ubrani w barwy Jastrzębskiego Węgla. Warunek został odrzucony i najwierniejsi fani w Bolzano w ogóle się nie pojawią. Zarząd Klubu Kibica już teraz zaprasza fanów na sobotę do wspólnego oglądania finałowego turnieju w jednym z jastrzębskich pubów.

- Mamy w statucie zapisane barwy zielono-czarno-żółte. Gdyby wcześniej się ustaliło, że po kraju możemy jeździć w tych naszych barwach, a Europę objechać w pomarańczowych, to nie byłoby problemu. Nie mam zgody członków stowarzyszenia na założenie pomarańczowych koszulek i dlatego nie jedziemy. Świat kibiców jest całkiem inny niż świat klubów i sponsorów. Pech chciał, że konflikt wyszedł w takim momencie - mówi Janusz Cupryś, szef klubu kibica. Dlaczego klub kibica nie oponował w momencie, kiedy zmieniano barwy? - Bo wtedy nikt nie kazał nam zakładać pomarańczowych koszulek - odpowiada Cupryś. Twierdzi, że na indywidualny wyjazd do Bolzano kibiców nie stać.

- Zarabiamy w górnictwie po 2 tys. zł na rękę, a mamy w klubie kibica młodzież, która się uczy. Skąd mają wziąć 720 zł na wyjazd? - pyta fan.

Siatkarz JW. Paweł Rusek przyznaje, że dla niego i kolegów z zespołu to bardzo niekomfortowa sytuacja. - Każdy mówi co innego, a ja szanuję racje obu stron. Nie chcemy się w to mieszać. Trzymamy się razem z kibicami przez cały sezon, bardzo byśmy chcieli, żeby byli z nami na Final Four. Mam nadzieje, że obie strony się jeszcze porozumieją - wierzy libero JW.

Leszek Dejewski, asystent trenera Lorenzo Bernardiego, w opinii o kibicach idzie dalej. - Ani mnie to grzeje, ani ziębi w jakich oni są koszulkach, a znam ich prawie wszystkich. Czy powinni ustąpić? Prędzej czy później będzie to konieczne, bo im się te stare koszulki spiorą. Sponsor wymaga i my musimy się do tego dostosować, a fani są częścią klubu. Może oni jakoś bardziej osobiście to tego podchodzą - zastanawia się.

Grodecki jest zawiedziony: - Jest mi przykro, że wmieszano mnie w coś, co nie jest moją intencją. Proponowałem logiczne rozwiązania. Mnie po prostu nie mieści się w głowie, żeby we Włoszech mogło zabraknąć klubu kibica!

Poszło o kolor koszulek - komentarz Piotra Zawadzkiego - dziennikarza katowickiej "Gazety Wyborczej"

Za kilkanaście lat młodociany kibic Jastrzębskiego Węgla (choć wtedy klub pewnie będzie się już nazywał inaczej) zapyta swojego ojca, również kibica: - Tato, opowiedz mi jak to było w 2011 roku, kiedy nasza drużyna grała w Final Four w Bolzano?

- Nie wiem. Oglądałem te mecze u nas w pubie. Głośno, piwo, wiesz jak to jest.

- Co? Nie pojechałeś tam? Przecież jeździłeś na wszystkie mecze, nawet do Wielunia, a nie byłeś w Bolzano?

- No tak jakoś wyszło. Poszło o kolor koszulek.

- O co?!... - syn tylko pokręcił głową i wyszedł z pokoju.

Ojcu zrobiło się przykro. Tak bardzo chciał jeszcze położyć mu rękę na ramieniu i powiedzieć: - Synu, świat kibiców jest całkiem inny niż świat klubów i sponsorów.

Jastrzębski zagra o spełnienie marzenia w Final Four Ligi Mistrzów ?


Więcej o: