LM siatkarek. Glinka wygrywa Ligę Mistrzyń. Pogrom w finale

W drobny pył rozniosły Rabitę Baku siatkatki VakifGunes Stambuł w finałowym meczu Ligi Mistrzyń. Zespół Małgorzaty Glinki-Mogentale wygrał spotkanie 3:0 (do 13, 20 i 18) i bez porażki w całych rozgrywkach zgarnął najcenniejszy europejski puchar.
- Miło gra się w zespole, w którym gra sprawia ci radość - mówiła podczas pobytu w Polsce Małgorzta Glinka-Mogentale. W niedzielę uśmiech na twarzy Glinki przypominał ten z mistrzostw Europy w 2003 r. i 2005 r., gdy polska reprezentacja stawała na najwyższym stopniu podium. Glinka była wtedy gwiazdą światowego formatu. Po wielu latach, w tym ponad dwóch poświęconych rodzinie i córce Michelle potwierdziła, że wciąż nią jest. W pierwszym sezonie po powrocie do gry polska atakująca wygrała z VakifGunes Ligę Mistrzyń. Polka zagrała w pięknym stylu, co docenili organizatorzy, wybierając ją na MVP turnieju ?.

W drodze do finału trzeci zespół tureckiej ligi nie przegrał żadnego z 12. spotkań. Poza mistrzyniami i wicemistrzyniami Polski zespół Małgorzaty Glinki pokonał Zariecze Odincovo, Crvene Zvede Belgrad czy wreszcie rywalki zza miedzy - zdawało się silniejsze Ferbahce i Eczaczibasi (wicelider i lider tureckiej ekstraklasy). Styl w jakim podopieczne Giovanniego Guidettiego postawiły kropkę nad i oddaje choćby sam wynik finału. Rabita Baku była bezradna i pogubiona.

Taki scenariusz był nie do przewidzenia po pierwszym kwadransie niedzielnego spotkania. Do stanu 10:10 popisowymi akcjami w wykonaniu swoich gwiazd mogły pochwalić się oba zespoły. W końcu zaowocowała taktyka Turczynek w zagrywce - ostrzeliwana Amerykanka Kimberly Glass utrudniała pracę swojej rozgrywającej - Żekowej, ułatwiając jednocześnie zadanie blokującym rywalkom. Te najczęściej gasiły siłę ataków Azerek, doprowadzając do kontrataków. A tam warianty były trzy - Glinka, Niolić, Poljak. Czy z pierwszej czy z drugiej linii, czy z obejścia, czy z przodu - czegokolwiek się dotknęły, wychodziło, także w defensywie. A rozgrywająca VakifBanku - Kirdar Ozge, umiejętnie wykorzystywała dobrą dyspozycje swoich koleżanek. Gdy w końcu amerykańska przyjmująca Rabity Glass opuściła boisko, jej zmienniczka - Olga Ativi uderzała we wszystko (blok, siatkę, aut), tylko nie w boisko. W czasie gdy Turczynki zdobyły 11 punktów, Azerki zyskały 2. Przegrały seta do 13.

Po pogromie w kolejnej partii Rabita nie zwiesiła głowy. Jednak po raz kolejny wytrzymała tylko kilkanaście pierwszych wymian. Od stanu 7:7 VakifBank rozpoczął festiwal skuteczności, z domieszką męskiego stylu ("gwóźdź" z krótkiej w wykonaniu Poljak, atak po skosie ze skrzydła w drugi metr Glinki). I po chwili było już 14:7. Nastroje w obu zespołach najlepiej oddawało zachowanie siatkarek po wygranych akcjach. Chorwacka środkowa VakifBanku Polak po każdym (z mnóstwa!) udanych ataków biegała wokół boiska jakby broniła barw Chin czy Japonii (tak z reguły celebrują zdobyty punkt Azjatki). Azerki powoli i bez entuzjazmu spotykały się na środku boiska. Jakby chciały jak najszybciej z niego zejść.

Zanim jednak siatkarki z Baku opuściły plac gry zupełnie zmiażdżone, podjęły walkę na początku trzeciej partii. Ale wzorem poprzednich od stanu 10:10 Turczynki zaczęły dystansować przeciwniczki. Po asie Glinki na tablicy pojawiło się 14:10, a wrzucona w siatkę Mammadova dała gospodyniom prowadzenie na drugiej przerwie technicznej 16:11. Po czasie azerską gwiazda już nie pojawiła się na boisku. Wkrótce do kwadratu dla rezerwowych oddelegowana została także ukraińska rozgrywająca - Żukowa. Przewaga rosła, rozpędzonego VakifBanku nic nie było w stanie powstrzymać. Piorunującym atakiem z prawego skrzydła szampany otworzyła Kirdar Gozde. O niej i innych Turczynkach w szeregach zwycięskiej ekipy nie można nie wspomnieć. Wszystkie zawodniczki zagrały fenomenalny mecz, niemal bezbłędny. Złoto Ligi Mistrzyń wygrane zasłużenie i po raz pierwszy w historii klubu.

Skowrońska na podium Final Four  ?