Sport.pl

Bydgoszcz PZPS-owi nie zapłaci 8 mln zł za mistrzostwa świata

Miasto miało gwarancję siatkarskiego związku na organizację meczów z Polakami, ale działacze umowy nie dotrzymali.
Sport.pl na Facebooku! Sprawdź nas »

Kiedy jesienią ubiegłego roku Polski Związek Piłki Siatkowej namawiał Bydgoszcz do zorganizowania mistrzostw świata siatkarzy w 2014 r., przysłał specjalny raport. Prezes PZPS Mirosław Przedpełski napisał w nim: "Miasto Bydgoszcz ma szansę zostać gospodarzem MŚ 2014, organizując w hali widowiskowo-sportowej Łuczniczka dwie rundy eliminacyjne wraz z gwarancją udziału Polaków".

Dwie strony dalej PZPS konkretnie pisał o udziale Bydgoszczy w mistrzostwach świata. Została ona wymieniona jako jedno z sześciu miast gospodarzy meczów w pierwszej rundzie, oraz jako jedno z trzech w drugiej rundzie. W obydwu Polacy mogliby rozegrać pięć meczów.

Bydgoszcz się skusiła, choć gwarancje przyjazdu Polaków kosztowały niemało - aż 8 mln zł, które należy wpłacić na konto PZPS w ciągu czterech lat. Pierwsza rata do spłaty już w tym roku - 1,5 mln zł. Potem kolejno: 1 mln w 2012 r., 2,5 mln w 2013 i 3 mln w 2014.

Miny w Bydgoszczy szybko zrzedły, kiedy wkrótce po nadesłaniu raportu w rozmowie ze Sport.pl Przedpełski powiedział: - Polacy pięć pierwszych meczów mistrzostw zagrają w Łodzi i Bydgoszczy.

Liczba spotkań z udziałem reprezentacji Polski spadła więc już wtedy o połowę, ale na otarcie łez miał być mecz otwarcia MŚ.

Teraz władze Bydgoszczy dowiedziały się, że nie dostaną żadnego.

- Przedstawiciele PZPS poinformowali nas, że światowa federacja zmienia system rozgrywek w mistrzostwach świata. Będzie mniej grup na początku, a mecze z udziałem gospodarzy mają się odbywać w halach mieszczących co najmniej 10 tys. kibiców - mówi zastępca prezydenta Bydgoszczy Sebastian Chmara. Takie są w Łodzi, Gdańsku i Katowicach. Bydgoska Łuczniczka mieści maksymalnie 8 tys. widzów. - A naszej hali nie powiększymy - dodaje Chmara.

- Z ust słowa prezesa Przedpełskiego podczas pierwszego naszego spotkania padły słowa: "Zmiana systemu rozgrywek nie będzie miała wpływu na to, czy Polacy zagrają w Bydgoszczy. Zagrają na pewno. Pytanie tylko: ile razy". O to szła dyskusja. Teraz jest pytanie, czy w ogóle zagrają. Z moich rozmów z PZPS wynika, że raczej nie - stwierdza wiceprezydent.

Czy władze miasta czują się oszukane? - pytamy Chmarę.

- Nie akceptujemy takiej sytuacji, ponieważ od dawna byliśmy stabilnym partnerem dla PZPS - odpowiada.

- Poczekajmy jeszcze z wnioskami. Musimy poznać ostateczną wersję systemu rozgrywek mistrzostw świata 2014. Wtedy będzie można rozmawiać - powiedział "Gazecie" wiceprezes PZPS Artur Popko.

Przedstawiciele związku w przyszłym tygodniu przyjeżdżają do Bydgoszczy. Dowiedzą się, że PZPS nie dostanie 8 mln zł i że na razie Bydgoszcz nie zamierza wpłacać pierwszej raty - 1,5 mln zł. - To rekordowa kwota, jeśli chodzi o nasze dotychczasowe opłaty za sportowe imprezy. Teraz pieniądze będą znacznie mniejsze - mówi Chmara. - Trzeba się poważnie zastanowić, czy Bydgoszcz powinna w tak duży sposób partycypować w organizację mistrzostw, jeśli nie będzie Polaków.

Skra Bełchatów » słaba, bo jedyna?


Więcej o: