Siatkarska LM. Gasparini przybliża Jastrzębski do Final Four

3 : 2
Informacje
Liga Mistrzów 2010/11 - Mecze Polaków
Wtorek 01.03.2011 godzina 18:00
Wyniki szczegółowe
1 S
2 S
3 S
4 S
5 S
Wynik
Jastrzębski Węgiel
17
25
19
25
15
3
Noliko Maaseik
25
19
25
23
7
2
Jastrzębski Węgiel wygrał pierwsze spotkanie w walce o Final Four Ligi Mistrzów. W meczu we własnej hali Jastrzębski Węgiel pokonał po ciężkim boju Noliko Maaseik 3:2 (17:25, 25:19, 19:25, 25:23, 15:7). Rewanż za tydzień w Belgii.
Sinusoidę emocji zafundował swoim kibicom Jastrzębski Węgiel w hali Jastor (na co dzień służącej tu za lodowisko). Po gradzie błędów na otwarcie i niechlubnej szybkiej porażce, w drugim secie wicemistrzowie Polski pokazali ambicję. Wykorzystali chwilę słabości gwiazdy Noliko - siatkarza z Kamerunu.

Nathan Wounembaina był bohaterem swojej reprezentacji, gdy ta na mistrzostwach świata we Włoszech wywalczyła historyczny awans do drugiej rundy. Tym razem jeden z dwóch raptem siatkarzy Kamerunu grających w Europie nie dał swoim rodakom powodów do dumy. A Belgom do radości. Dobrą jednak zmianę zaliczył 20-letni Kelvin Klingenberg i Noliko nie poczuło wielkiej straty. Wtedy do rezerw sięgnął też Lorenzo Bernardi. Na zagrywce w miejsce Łukasza Polańskiego pojawił się Mitja Gasparini i namieszał w dobrze poukładanej grze Belgów. Seria świetnych zagrywek (w tym as na 22:19) rywalom utrudniła rozegranie, a kolegom dała szansę na kontrataki. Dość niespodziewanie Jastrzębie zupełnie zdominowało końcówkę seta i wyrównało na 1:1.

Po dobrym, wyrównanym początku w trzecim secie (8:7 dla Belgów na pierwszej przerwie technicznej), posypała się gra gospodarzy. Słaba zagrywka pozwoliła swobodnie kończyć Klingenbergowi i Van der Voortowi. Noliko szybko wygrało trzecią partię - do 19.

Wydawało się, że po tym ciosie w równie ekspresowym tempie zakończy się też całe spotkanie. Belgowie odskoczyli już na 11:7 i... stanęli. Seryjnie popełniali błędy, które bez skrupułów wykorzystywał Grzegorz Łomacz, raz po raz uruchamiając swoich środkowych. Jednak to na skrzydłach rozstrzygnęły się losy tego seta i jak się później okazało - meczu.

Rozpoczynający spotkanie na ławce Mitja Gasparini po raz kolejny w tym sezonie został bohaterem Jastrzębskiego Węgla. Po raz kolejny jego mocne zagrywki dały impuls do ataku. A gdy tylko sam zjawił się w pierwszej linii sam zaczął kończyć piłki na skrzydłach. Wicemistrzowie Polski odrobili stratę i wyszli na prowadzenie 14:12. Razem z Gasparinim na boisku w tej kluczowej partii pojawił się Marcin Wika. Zmienił Lukasa Divisa, który w statystykach i przyjęcia, i ataku nie przekraczał 40%. Wika i Gasparini poprowadzili gospodarzy do zwycięstwa, choć trzeba było wygrać jeszcze wojnę nerwów, gdy Belgowie wyrównali na 20:20.

W tie-breaku Grzegorz Łomacz bez wahania korzystał z jastrzębskich asów, po jakie sięgnął przed chwilą Bernardi. Gasparini wystarczająco wysiedział się na ławce, by mieć siły atakować seriami. Podobnie Wika. Dzięki fantastycznym obronom Pawła Ruska, mieli z czego uderzać. Rozegrania zabrakło za to u rywali. Zmiana rozgrywającego niewiele wniosła i zdominowani rywale zeszli z boiska Jastor pokonani.

Złoty set niemal pewny

Dzień kobiet może być także dniem Jastrzębskiego Węgla. Jeśli nie uda mu się pokonać gospodarzy na ich terenie, będzie mógł ratować się złotym setem. Już ma w tym doświadczenie, bo w tej rundzie znalazł się pokonując w ten sposób niemiecki Unterhaching 15:9.

Scenariusz złotego seta jest bardzo prawdopodobny. W tegorocznej edycji Champions League żadnemu rywalowi nie udało się poknać Noliko na ich parkiecie. W Belgii przegrały CAI Teruel, Bre Banca Lenuti Cuneo, Radnicki Kragujevac i Budvańska Budva. To rywale nie z najwyższej półki, ale i wicemistrzowie Polski na tabelkę narzekać nie mogli.

Mecz w Maaseik zdecyduje, który z zespołów pojedzie pod koniec marca do włoskiego Bolzano na finał czterech mistrzowskich zespołów. Udziału pewne jest Trentino Volley, jako gospodarz. O kolejny bilet powalczy także Skra. W środę w Łodzi bełchatowianie zmierzą się z rosyjskim Zenitem Kazań. Początek meczu o 17.45. Relacja na żywo na Sport.pl.