Siatkówka. Skra wygrywa z Knack Randstad Roeselare. Fantastyczny Wlazły

0 : 0
-
Kto ma Wlazłego ten wygrywa PlusLigę - mówi się w Polsce. W środę kapitan PGE Skry zagrał fantastycznie i poprowadził swoją drużynę do drugiej rundy play off Ligi Mistrzów
- Wszyscy w Polsce wymagali od nas, byśmy awansowali do szóstki, więc ich nie zawiedliśmy - cieszył się Daniel Pliński. A trener Jacek Nawrocki przypominał, że tydzień temu narzekano na słaby poziom naszej ekstraklasy. - A teraz wszystkie nasze drużyny awansowały do kolejnej rundy - przypominał.

Polscy rywale PGE Skry mówią, że można z nią wygrać, gdy jest w słabszej formie i tylko raz. To wszystko potwierdziło się w Lidze Mistrzów. Tydzień temu bełchatowianie niespodziewanie przegrali z Knack Randstad Roeselare i żeby awansować do półfinału, musieli wygrać rewanż. Ale to nie wszystko, bo wtedy rozgrywany był złoty set. Nie przeszkodziło im to, bo swoją chwilę słabości mają już za sobą. A zmobilizowani są nie do zatrzymania, zwłaszcza dla takiego zespołu jak mistrz Belgii.

PGE Skra dominowała niepodzielnie. Poczynając od mocnej zagrywki, poprzez atak, a zwłaszcza obronę. Kontry wykorzystywał Wlazły. - Będzie dobrze, bo Mariusz jest wkurzony - mówili jego koledzy z zespołu. Można było się o tym przekonać już w pierwszej akcji, kiedy tak mocno trafił w głowę Sama Deroo, że piłka poleciała daleko, daleko w trybuny.

Przede wszystkim jednak siatkarze PGE Skry zagrywali znacznie lepiej niż w Roeselare. Okazało się, że Belgowie dobrze przyjmują, ale gdy ich rywale serwują tak, jak tydzień temu. Bo gdy Wlazły, Michał Winiarski, Bartosz Kurek czy Daniel Pliński trafiali w piłkę tak, jak nas do tego przyzwyczaili, po drugiej stronie siatki wybuchała panika.

Kiedy po ataku i asie Wlazłego mistrzowie Polski prowadzili 11:5, trener Roeselare poprosił o drugą przerwę. Na niewiele się to zdało, podobnie jak częste zmiany w szóstce. Bo co można zrobić, gdy przyjmuje się co piątą zagrywkę, Wlazły ma w ataku 100-procentową skuteczność, a Kurek - 67-procentową (tyle samo miała cała drużyna PGE Skry!). O przewadze gospodarzy świadczy różnica w obronach: 6:2. Co jednak ważniejsze, Belgowie nie zdobyli z kontry ani jednego punktu!

Trener Dominique Beayens zdał sobie sprawę, że złotego seta trudno będzie uniknąć, więc w trzecim odesłał do rezerw Hendrika Tuerlinckxa, który do tej pory zdobył 11 punktów, najwięcej w ekipie z Roeselare. Później dokonywał desperackich zmian, by podtrzymać na duchu swoich zawodników. Po serii zagrywek Wlazłego zdjął nawet libero Manuella Calleberta, który był bezradny jak dziecko. Ostatni punkt w normalnym meczu zdobył zagrywką Michał Bąkiewicz.

I choć PGE Skra po dwóch meczach prowadziła w setach 4:3, w małych punktach 168:152, to na skutek bzdurnych przepisów musiała wziąć udział w siatkarskich rzutach karnych. - Jeśli wysoko przegramy mecz, to nie wyobrażam sobie rozgrywania jeszcze złotego seta - mówił przed spotkaniem Frank Depestele, kapitan mistrza Belgii. To najlepiej pokazuje, jak dziwny twór wymyślili sobie działacze europejskiej federacji.

Prawdziwy mecz rozpoczął się dopiero w złotym secie. Większość siatkarzy wstrzymywała ręce przy zagrywce, starała się grać bezpieczniej. Bo ewentualnych strat nie byłoby kiedy odrobić. - Wtedy pojawił się stres, a nogi zachowywały się inaczej niż wcześniej - opowiadał Pliński. Zaraz jednak dodał, że jego zespół jest tak doświadczony, że potrafi się zmobilizować.

No i ma w składzie Wlazłego, o którym mówi się, że ma inny układ nerwowy niż większość sportowców. W tie braku zdobył sześć punktów. Bardzo ważnych, bo dzięki nim PGE Skra osiągała przewagę - na początku seta (4:1) i w środku. Wspierał go Kurek. - Najważniejsze wtedy było zapomnieć o wcześniejszych setach, bo rozpamiętywanie mogło okazać się zgubne - mówił. Bełchatowianie nie rozpamiętywali tylko grali. - Tydzień temu cała Polska narzekała na Polską ligę, a teraz wszystkie drużyny awansowały - podkreślał szczęśliwy Jacek Nawrocki.

Teraz jego siatkarzy czeka trudniejsze zadanie, bo o awans do najlepsze czwórki zmierzą się z Zenitem Kazań (wyeliminował ACH Volley Bled). 2 marca PGE Skra zagra w Łodzi, a tydzień później w Rosji.

Relację na żywo z meczu Skra - Roeselare ? znajdziesz tutaj