Siatkówka. Skra Bełchatów - mistrzowie w opałach

Żeby grać o podium Ligi Mistrzów, siatkarze PGE Skry muszą wygrać w środę aż cztery sety. - Ten dodatkowy jest jak rzuty karne w piłce nożnej - mówią siatkarze. Relacja z meczu Skry od 18 na żywo na Sport.pl
Jeden z faworytów najważniejszego z europejskich pucharów niespodziewanie znalazł się w trudnej sytuacji. Grupę wygrał bardzo pewnie (a jego rywalem było Trentino Volley, najlepsza drużyna ostatnich lat na świecie), ale fazę pucharową rozpoczął od nieoczekiwanej porażki z Kanck Randstad Roeselare. Gdyby w rozgrywkach obowiązywał dotychczasowy regulamin, mistrzowie Polski mogliby w miarę spokojnie myśleć o awansie do czołowej szóstki. W Belgii wygrali seta, poza tym nie stracili zbyt wielu małych punktów. Ale europejska federacja zarządziła regułę tzw. złotego seta, który jest rozgrywany przy równej liczbie zwycięstw. Można więc przegrać 2:3 oraz wygrać 3:0, a i tak odpaść z rozgrywek. - To tak, jakby w piłce nożnej ulec 0:1, następnie pokonać rywala 10:0 i wykonywać rzuty karne. To bardzo niesprawiedliwe - uważa Daniel Pliński, środkowy bełchatowskiej drużyny.

Trener Jacek Nawrocki denerwuje się, gdy słyszy, że Roeselare jest europejskim średniakiem. - To bardzo niewygodny rywal, podobny do Friedrichshafen czy Noliko Maaseik. Przygotowywany przede wszystkim do Ligi Mistrzów. Na dodatek tydzień temu rozegrało niezły mecz. Teraz my musimy zaprezentować się tak jak oni. Nie myśleć o złotych, srebrnych czy brązowych setach, ale o zwycięstwie - apeluje.

Bełchatowianie po dwóch latach przerwy znów zagrają w starej łódzkiej hali, która jest mniejsza od nowoczesnej Atlas Areny.

Początek spotkania o godz. 18, transmisja w Polsacie Sport. Relacja na żywo na Sport.pl

"Ta liga jest bezsensu!" - grzmi Jacek Nawrocki ?