Trzy punkty dla Farta za Jastrzębie

Siatkówka. Na boisku Fart wygrał z wicemistrzami Polski po tie-breaku, ale ostatecznie zgarnął pełną pulę. Bo w poniedziałek gospodarze zostali ukarani walkowerem za przekroczenie liczby obcokrajowców.
Przepis dla ekipy Jastrzębskiego Węgla był bezlitosny. Zgodnie z regulaminem rozgrywek na parkiecie w PlusLidze nie może przebywać mniej niż trzech zawodników z obywatelstwem polskim. Jeśli - nawet na jedną piłkę - jest inaczej, kara jest jedna: walkower. A w decydującym, piątym secie w składzie gospodarzy byli już Australijczycy Igor Yudin i Benjamin Hardy oraz Słowak Lukas Divis, ale na zagrywkę powędrował jeszcze Słoweniec Mitja Gasparini. - Nikt tego nie zauważył... Dopiero teraz sobie przypominam, że chyba za któregoś środkowego, bodaj Gawryszewskiego. I co gorsza oni tę akcję przegrali - opowiada Dariusz Daszkiewicz, trener kielczan.

Ten błąd wychwycił jednak komisarz zawodów i wpisał do protokołu. Dokumenty trafiły do głównego komisarza ligi Cezarego Matusiaka i po analizie razem z materiałami wideo posłużyły do orzeczenia wygranej kielczan za trzy punkty. Po zweryfikowaniu meczu na korzyść gości Fart przeskoczył Jastrzębie i awansował na siódmą lokatę. - My w tej sprawie nic nie robiliśmy. Tak sobie myślę, że dobrze się stało, że wygraliśmy na boisku. I przyznaję, sam mam mieszane odczucia. Jakoś tak mało sportowe to wszystko. Przecież to tylko jedna piłka... Ale idąc tym tropem, to kiedy będzie OK: po dwóch, więcej? - zastanawia się Dariusz Daszkiewicz.

Co ciekawe, wprowadzenie Gaspariniego mogło mieć dla Jastrzębia przykre konsekwencje już w pierwszej kolejce tego sezonu. Pracującemu wtedy z Jastrzębskim Węglem Igorowi Prielożnemu pomogli jednak sędziowie, nie dopuszczając do zmiany.