Siatkarska LM. Nawrocki: Ta drabinka to skandal. Kolejny "świetny" włoski system

Wśród trzech par pierwszej części drabinki Ligi Mistrzów są cztery siatkarskie potęgi. Cztery najsłabsze ekipy w I fazie play-off znalazły się w drugiej części drabinki. Organizujący turniej Final Four Włosi najwyraźniej liczą, że to z tej grupy wyłoniony zostanie ich rywal w półfinale. Kolejny cudowny włoski system? - Takie skonstruowanie drabinki to skandal - komentuje losowanie trener Skry Jacek Nawrocki.
Niby wszystko jest zgodnie z przepisami, bo do rozstawionych liderów tabeli rozlosowano drużyny słabsze. Ale nawet jeśli już los musiał połączyć w pary takie duety jak Cuneo i Biełgorod czy Knack i Skra, to zebranie wszystkich najsilniejszych duetów w jednej części tabeli to skandal. Potentaci mają wzajemnie się eliminować, tak by zwycięzcy do Trentino (a właściwie do Bolzano, bo tam najpewniej rozegrany zostanie turniej) pojechali co najwyżej popodziwiać Dolomity. I gładko wygrywających obrońców tytułu. Czyżby znana z mistrzostw świata w Italii włoska logika organizowania turniejowych drabinek znowu doszła do głosu?

- Nie chcę tego komentować - mówił na początku trener Skry Jacek Nawrocki. Emocje zrobiły jednak swoje i szkoleniowiec mistrzów Polski wyraził się jasno: To skandal! Żeby takie drużyny jak Tour, Zenit Kazań, Lokomotiv Biełgorod, Bre Banca Lenuti Cuneo trafiały na siebie... - mówił Nawrocki. - Nie chce wygłaszać zarzutów pod adresem federacji, ale tak naprawdę znalezienie się w jednym koszyku takich zespołów, patrząc także na ich dyspozycję w tej edycji Ligi Mistrzów, to coś jest nie w porządku.

Procedury losowania par Ligi Mistrzów są jasne:

- w I rundzie play-off nie mogą się spotkać ze sobą zespoły z tej samej grupy

- drabinka ma uchronić przed awansem do Final Four więcej niż trzech drużyn z tego samego kraju

Jedynie federacja Rosji może się pochwalić trzema uczestnikami w play-off. Ewentualna konfrontacja była więc konieczna. Ale na tym placu boju mogą polec mistrz Wloch - Cuneo, najlepszy francuski zespół - Tours VB, rewelacyjna w tym sezonie Skra Bełchatów, czy regularnie kwalifikujący się do play-off europejskich pucharów mistrz Belgii - Knack Roeselare. W tym czasie w dole tabeli szczęścia będą szukać anonimowy Generali Unterhaching, czarnogórski trzeci zespół w grupie C - Budvanska Rivijera Budva, czy największe rozczarowanie polskiej ekstraklasy - Jastrzębski Węgiel. Właśnie wczoraj wicemistrzowie Polski i zdobywcy krajowego pucharu sprzed roku przekreślili nadzieje na awans do pierwszej szóstki PlusLigi. Jastrzębski będzie grał w tym sezonie o utrzymanie. Syndrom Lecha Poznań? Być może. Na pewno ogromna szansa i wielkie szczęście. - Stawiam, że z tej ostatniej czwórki awans do Final Four wywalczy Jastrzębie. Mają olbrzymie szanse i muszą to wykorzystać. Teraz grają dobrze i to im się należy - komentował Nawrocki.

Jego drużynie takiego szczęścia zabrakło. W kolejnej rundzie Skra może trafić na Zenit Kazań. W pierwszej spotka się z Knack Roeselare

- Belgowie to zespół niewygodny dla wszystkich: szybka piłka w rozegraniu, urozmaicona zagrywka, dobra gra w obronie. Trzeba się dobrze napocić, żeby taką drużynę przejść. Zenit natomiast to najwyższa światowa półka. Jeżeli udałoby nam się Belgów przejść, to drugie spotkanie z Zenitem jest w Rosji [a więc i ewentualny "złoty set" - przyp. red.]. Ale zostawmy to - na razie koncentrujemy się na Belgach - ucina Nawrocki.

Trudna przeprawa przez Rosję czeka też Bre Bancę Lenuti Cuneo. Jeśli nawet mistrzowie Italii przejdą Lokomotiw, czekać ich może spotkanie z Dynamem Moskwa. Rosjanie mogą więc skutecznie wyręczyć Trentino w odwecie za przegrany finał o Scudetto w ubiegłym sezonie.

W mistrzostwach świata włoska matematyka na nic się zdała. System premiował gospodarzy, bo albo bezpośrednio ustawiał na ich drodze słabszych rywali, albo umożliwiał spotkanie z owymi. Punkty z jednej fazy nie miał w kolejnej znaczenia, więc przegrywanie było bezkarne. Korzystali z tego nie oczywiście nie tylko Włosi, ale to właśnie ich federacja przeforsowała taki system. Wypaczając cały mundial. Na jego zakończenie w Rzymie Squadra Azzurra poległa z kretesem - i w półfinale, i w meczu o trzecie miejsce. Trentino jest jednak naprawdę silne i mogłoby wygrać Champions League bez niczyjej pomocy. Udowadniają to zresztą od dwóch lat. W Lidze Mistrzów pokonali niemal każdego rywala na swojej drodze. Tzw. "sprawiedliwość" też ma małe szanse na wygraną.

Pozostaje pocieszać się przytoczoną na koniec przez Nawrockiego prawdą. - To są Puchary i czasami jeden mecz decyduje o wszystkim.

Pierwszy 1 lutego.

Pary I rundy play-off Ligi Mistrzów:

Bre Banca Lannutti Cuneo - Lokomotiv Belgrad

Tours VB - Dinamo Moskwa

Knack Randstad Roeselare - PGE Skra Bełchatów

ACH Volley Bled - Zenit Kazań

Generali Unterhaching - Jastrzębski Węgiel

Budvanska Rivijera Budva - Noliko Maaseik

Droga Skry i Jastrzębskiego w Lidze Mistrzów ?