Fart gości Jastrzębski Węgiel. Który dół głębszy?

Siatkówka. Aż trudno uwierzyć, że dziś o godz. 18 w Hali Legionów beniaminek PlusLigi Fart Kielce i wicemistrz Polski Jastrzębski Węgiel spotkają się jako... sąsiedzi w tabeli.
Tylko dla kielczan to powód do satysfakcji. - Na pewno siódme miejsce Jastrzębskiego Węgla to spore zaskoczenie. Potencjał mają dużo większy i stać ich na znacznie lepszą grę - dyplomatycznie Dariusz Daszkiewicz, trener kielczan, komentuje już osiem (!) ligowych porażek rywali i trzy w Lidze Mistrzów.

Kielczanie też jednak zmagają się ze swoimi "demonami" - wracają do siebie po trzech z rzędu wyjazdowych porażkach bez zdobycia choćby seta. - Rozmawialiśmy już, co zrobić, co zmienić, żeby i u nas nastroje w szatni były nieco inne. Bo trzy przegrane to już jest mały kryzys... A poprawić można się we wszystkich elementach gry. Jak rywal jest w dołku, to my te trzy punkty - zwłaszcza u siebie - chętnie weźmiemy (śmiech). Ale łatwo nie będzie [wicemistrzowie Polski w swojej hali rozbili kielczan, pozwalając im ugrać jedynie 52 "oczka" w meczu - przyp. red.], bo przy ewentualnej wygranej Bydgoszczy szóste miejsce by się Jastrzębskiemu Węglowi oddaliło, a to już byłby ich dramat - mówi Daszkiewicz.

Kadrowych zmartwień nie ma. Z powodu urazu kolana krótko od treningów odpoczywał jedynie środkowy Kacper Bielicki.