Siatkówka. Jak czuje się Sebastian Świderski po opuszczeniu szpitala?

Oderwany mięsień czworogłowy przerwał występy Sebastiana Świderskiego na parkietach PlusLigi. Jednak to za mało, by utrzymać "Świdra" z dala od siatkówki. - Najprawdopodobniej dokuśtykam na ten mecz i z chęcią zobaczę spotkanie na żywo - mówi przyjmujący przed sobotnim meczem ZAKSY z Częstochową.
W sobotę miałeś operację. Jak ona przebiegła? Czy wszystko zakończyło się sukcesem?

Sebastian Świderski:

- Mam nadzieję, że wszystko się udało. Była to dosyć poważna operacja, ponieważ trwała trzy i pół godziny, a to nie jest mało. Specjalnymi taśmo-niciami mięsień został związany i przyczepiony do rzepki. Dodatkowo zostały wywiercone cztery kanały, dzięki którym te nici mogą być lepiej przytwierdzone do rzepki. Mam jeszcze w kolanie ciało obce zwane kotwiczkami tytanowymi, które również mają pomóc w przytrzymaniu tego wszystkiego. Cała operacja według mnie była dość skomplikowana.

Przedwczoraj wyszedłeś ze szpitala, jakie są dalsze wskazania lekarzy? Jak ma przebiegać rehabilitacja?

- Na początku musi się to przede wszystkim zagoić, przykleić do kości. Dopiero wtedy będzie można robić coś więcej. Wstępnie czeka mnie więc tak zwana rehabilitacja miękka, jakiś laser. Dopiero później zaczniemy troszeczkę więcej ćwiczyć już na maszynach i pracować nad mięśniem. Na razie trzeba poczekać, żeby wszystko spokojnie się zagoiło.

Wszyscy bardzo Cię wspierają i przechodzą z Tobą przez tę kontuzję. Jesteś w tym aspekcie fenomenem, bo niewielu zawodników jest aż tak żarliwie wspieranych w przypadku urazów.

- Bardzo mocno się z tego cieszę, że kibice interesują się mną bez względu na to, w jakim klubie gram. Jest to dla mnie kolejny dowód na to, że siatkówka przede wszystkim łączy a nie dzieli. Chciałbym więc bardzo podziękować za wszystkie wyrazy sympatii, smsy, maile, wiadomości i życzenia szybkiego powrotu do zdrowia, bo to jest naprawdę bardzo miłe. Daje to dodatkową motywację do tego, żeby wrócić jeszcze do uprawiania siatkówki, aby jeszcze wyjść na boisko i zagrać dla tych kibiców. Chyba tylko w taki sposób mogę podziękować i wyrazić swoją wdzięczność

W sobotę gracie z Częstochową. Planujesz wybrać się na ten mecz?

- Przed samym wyjściem ze szpitala rozmawiałem na ten temat z lekarzem, który powiedział, że nie ma żadnych przeciwwskazań. Warunkiem jest, że nie będzie to dla mnie uciążliwe i nie będzie mnie bolała noga i będę ją w hali trzymał na podwyższeniu. Jeżeli będzie wszystko w porządku, najprawdopodobniej dokuśtykam na ten mecz i z chęcią zobaczę spotkanie na żywo. Mam nadzieję, że wywołam dodatkowe siły u chłopaków i wygrają to spotkanie.

Więcej w serwisie Reprezentacja.net  ?