Na nic ataki Słowaka i Słoweńca. JW. znów przegrał

- To bardzo deprymujące, że gramy dobrze, a doznajemy porażki - mówił po sobotnim meczu w Bydgoszczy trener Jastrzębskiego Wegla Igor Prielożny
Pierwszy set popsuł humor kibicom w Bydgoszczy. Delecta popełniała stare grzechy: przyjęcie zagrywki było słabe, podobnie jak skuteczność w ataku. Niepewnie grał Grzegorz Szymański, który wreszcie znalazł się w wyjściowej szóstce. Kłopoty z przyjęciu miał Martin Sopko, a Antti Siltala zszedł z boiska w połowie drugiego seta. Był chory. W nocy przed meczem wylądował szpitalu.

W Jastrzębskim Węglu piłkę w boisko posyłali za to bardzo pewnie Słowak Lukas Divis i Słoweniec Mitja Gasparini.

W kolejnych trzech partie lwi pazur pokazali gospodarze, choć w każdym z nich musieli twardo walczyć. Nie było łatwo nawet wtedy, gdy prowadzili 16:10 w drugim secie. - Jastrzębie zrobiło dwa punkty zagrywką i już wkradła się nerwowość. Musimy być bardziej pewni siebie - mówił kapitan Delekty Wojciech Jurkiewicz.

Tę pewność zbudowała postawa bydgoszczan w czwartym, najbardziej wyrównanym secie. Jastrzębski Węgiel walczył o tie breaka i choć jeden punkt. Bydgoszczanie chcieli za wszelką cenę zainkasować całą pulę. Jednak wówczas już gospodarze pewniej przyjmowali i rozgrywający Michal Masny miał swobodę w wyborze partnerów do ataku. Odnalazł się Szymański (22 pkt, 45 proc. skuteczności w ataku). Pewny w kontratakach był Martin Sopko.

Jastrzębski Węgiel wykorzystywał ciągle swoje dwie armaty. W niemal każdej akcji Grzegorz Łomacz posyłał piłki do Gaspariniego lub Divisa. Siatkarze JW. atakowali 114 razy. Słoweniec zbijał 44 piłki, Słowak - 31. To oznacza, że niemal 70 procent ataków wykonywało tych dwóch zawodników. Gasparini i Divis grali bardzo dobrze, ale taka jednostajność w końcu się musiała zemścić. Bydgoszczanie nie musieli bowiem zgadywać, gdzie ustawiać blok. Stąd także wzięła się taka ich przewaga w bloku (14:8). W ostatniej akcji Łomacz znowu wybrał Gaspariniego, ale Słoweniec nie zdołał się przebić przez las sześciu dłoni wystawionych przez bydgoskich siatkarzy.

- Patrzę na statystyki i widzę, że we wszystkich praktycznie elementach gry byliśmy lepsi. Co z tego, skoro przegraliśmy. To bardzo deprymujące, że gramy dobrze, a doznajemy porażki i wyjeżdżamy bez punktu - smucił się trener JW. Igor Prielożny. A rozgrywający Grzegorz Łomacz dodawał: - To już drugi z rzędu bardzo ważny dla nas pojedynek i znów przegrany. Gramy po prostu źle, popełniamy zbyt wiele prostych błędów. Na pewno musimy poprawić swoją grę

Delecta - Jastrzębski Węgiel 3:1

Sety: 22:25, 25:23, 25:20, 30:28

Delecta: Masny, Wrona, Siltala, Szymański, Jurkiewicz, Sopko, Andrzejewski (libero) oraz Pieczonka, Cerven, Konarski

Jastrzębski Węgiel: Łomacz, Polański, Divis, Gasparini, Nowik, Hardy, Rusek (libero) oraz Pająk Wika, Pawliński, Gawryszewski.