Magdalena Śliwa: Kiriłowa wygrała Asystelowi piątego seta

Przed meczem rozgrywająca deklarowała, że zagrają z koleżankami wesołą siatkówkę i słowa dotrzymała. - Szkoda, że przegrałyśmy, bo apetyt rósł w miarę jedzenia - dodaje Magdalena Śliwa i od razu zapewnia, że to jeszcze nie koniec: - W Novarze będziemy się starały wygrać jak najwięcej.
Dąbrowa Górnicza przegrała z Asystelem ?

Nie można było wczoraj od początku zagrać tak jak w czwartym secie?

- Grałyśmy zrywami, że tak powiem. Miałyśmy gorszy początek, później się podniosłyśmy, następnie miałyśmy kłopoty z przyjęciem, bo przeciwniczki wzmocniły zagrywkę i trochę nam naprzeszkadzały w tym elemencie. Generalnie jednak jestem zadowolona z tego, że udało nam się wypracować dobrą zaliczkę przed rewanżem. Myślę, że zdałyśmy sobie wczoraj sprawę, że jest to przeciwnik w naszym zasięgu pomimo tego, że grają tam zawodniczki dużej klasy, których doświadczenie zaprocentowało przecież w końcówce meczu. Szkoda, że przegrałyśmy, bo apetyt rósł w miarę jedzenia i niestety nie udało się do końca.

Co sobie powiedziałyście po drugim secie, gdy przegrywałyście 0:2? Bo zmobilizować się przy takim wyniku w walce z Asystelem Novarą chyba nie jest łatwo...

- Myślę, że nie po raz pierwszy pokazałyśmy, że potrafimy się podnieść i odbudować. To jest kolejne takie nasze spotkanie. Cieszę się, że to nie działa w odwrotną stronę. Brawa należą się moim dziewczynom, bo pokazały wczoraj fajną siatkówkę.

Asia Szczurek była wczoraj Pani kilerką, egzekutorką?

- Asia zagrała wczoraj bardzo dobry mecz, na wysokiej skuteczności i na pewno mogłam na nią liczyć.

Zabrakło trochę Agaty Pury? Jej obecność na boisku mogłaby coś zmienić?

- Na pewno gdyby Agata Pura zagrała, nasze szanse na zwycięstwo byłyby większe, tym bardziej, że Agata w poprzednich meczach fajnie się prezentowała. Na pewno trochę jej brakło, ale niestety nie mogła nam wczoraj pomóc.

Co się stało w końcówce tie-break'a? Przestraszyłyście się, że możecie pokonać Asystel?

- Nie sądzę, że się przestraszyłyśmy wygranej. Myślę, że zadecydowało doświadczenie, bo przeciwniczki pokazały nam w końcówce na czym polega zachowanie zimnej krwi. Tu nie chodzi o strach, ale żeby zagrać pewnie, bezpiecznie to, co się umie najlepiej. Czasami u nas tego jeszcze brakuje, ale myślę, że te wszystkie mecze uczą nas jak szanować punkt, jak walczyć o każde "oczko". To na pewno będzie procentować w przyszłości.

Co zgotujecie nam w meczu rewanżowym?

- W Novarze na pewno nie będzie łatwiej, tym bardziej że dochodzi podróż, która też nie jest łatwa i na pewno troszeczkę poprzeszkadza.

Mamy takie dość wczesne połączenia... Ale to nie jest żadne wytłumaczenie. Myślę, że po prostu wyjdziemy na boisko z uśmiechem na buzi tak jak w Dąbrowie i będziemy się starały wygrać jak najwięcej. Wczoraj nie miałyśmy żadnego naporu ze strony trenera, że my ten mecz musimy wygrać. My miałyśmy zagrać dla siebie, miałyśmy zagrać po prostu dobrze. Myślę, że przy odrobinie szczęścia miałybyśmy jeszcze lepsze humory. Natomiast jedziemy tam, będziemy walczyć, bo o to chodzi, żeby zbierać nauki i doświadczenie w tej Lidze Mistrzyń.

Pewnie żałujecie, że zabraknie w Novarze waszych kibiców (śmiech).

- Nasi kibice są najlepsi (śmiech). Przychodzą tak liczną grupą i tak nas dopingują, że aż miło się dla nich gra. Rzadko mam możliwość podziękowania im, ale są naprawdę jedyni w Polsce.

* Rozmawiała Joanna Majtyka - Reprezentacja.net

Cały wywiad i więcej o siatkówce znajdziesz na Reprezentacja.net ?