Siatkówka. Ewelina Sieczka: Ładowałyśmy "ile Bóg dał"

Dąbrowianki po raz drugi w tym sezonie pokonały zespół z Muszyny. - Nie mamy jakiegoś specjalnego patentu. Po prostu trzeba dobrze grać i wierzyć w zwycięstwo od początku do końca - podkreśliła przyjmująca MKS-u Ewelina Sieczka.
Ewelina Sieczka wykazała się w meczu z Muszyną ogromną siłą charakteru. Nie przestraszyła się wysokiego bloku rywalek, ani przez chwilę nie drżała jej ręka w ataku. Zagrała jak przysłowiowa "stara wyga". Jak sama powiedziała, nie miała innego wyjścia. - Musiałam się poprawić w jakimś elemencie. W przyjęciu dziewczyny z Muszyny mnie trochę pogoniły, chciałam więc pomóc zespołowi chociaż w ataku.

- Cieszę się, że udawało mi się przebijać przez ten wysoki blok dziewczyn. Myślę, że nie drżała mi ręka, bo od początku do końca wierzyłyśmy w zwycięstwo. Mimo iż drugi i trzeci set nie przebiegały pod nasze dyktando, wiedziałyśmy, że stać nas na wygraną. Wydaje mi się, że dzięki temu po naszej stronie nie było jakiejś paniki. Po prostu ładowałyśmy "ile Bóg dał". Cieszymy się bardzo, że nam to wczoraj wyszło - uśmiechała się młoda przyjmująca z Dąbrowy Górniczej.

Trochę gorzej Sieczka radziła sobie w przyjęciu zagrywki. Muszynianki ostrzeliwały ją niemiłosiernie. Przyjmowała zagrywkę 32 razy, notując skuteczność 44% przyjęcia poprawnego i 31% perfekcyjnego. Taka taktyka serwisowa mistrzyń Polski nie była dla niej zaskoczeniem. - Przed każdym meczem trener mówi mi, że muszę się przygotować w przyjęciu, bo każdy zespół będzie mnie ostrzeliwał zagrywką.

- Wszyscy we mnie zawsze "ładują" - śmiała się zawodniczka i dodała: - Cieszę się, bo przynajmniej mogę się uczyć. Szkoda tylko, że nie jestem jakaś bardzo dobra i skuteczna w tym elemencie. Myślę, że przy takiej ilości zagrywek od przeciwniczek, to tylko procentuje i będzie z korzyścią w każdym kolejnym meczu - podkreśliła Ewelina.

To już drugie w tym sezonie zwycięstwo Dąbrowy Górniczej nad Bankiem BPS Muszynianka Fakro. Na własnym terenie wygrały w trzech setach, wczoraj wyszarpały dwa punkty. Ewelina nie czuje jednak, by miały jakiś specjalny patent na podopieczne Bogdana Serwińskiego. - Muszyna to bardzo utytułowany zespół.

- Cieszę się, że akurat nam udało się z nimi jakoś dwa razy wygrać. Mam nadzieję, że to za sprawą naszej dobrej gry. Nie mamy jakiegoś specjalnego patentu. Po prostu trzeba dobrze grać i wierzyć w zwycięstwo od początku do końca - zdradziła siatkarka.

Potyczka z Muszyną była ostatnim sprawdzianem dla dąbrowianek przed starciem w Lidze Mistrzyń z Asystelem Novara. - Dwa tygodnie, które miałyśmy bardzo dobrze przepracowałyśmy. Nieźle prezentowałyśmy się na treningach. Mam nadzieję, że uda nam się to podtrzymać jeszcze do meczu z Włoszkami. Liczę, że będzie walka, a wygra najlepszy - zakończyła Ewelina Sieczka.

Więcej w serwisie Reprezentacja.net - czytaj tutaj ?