Sport.pl

Łukasz Żygadło: Zagrać w Polsce to zawsze niesamowite przeżycie

Klubowe mistrzostwo świata, puchar Włoch to wciąż mało dla zawodników Itas Diatec Trentino. - Mając taki zespół, jesteśmy świadomi własnej siły i tego, że tym składem jesteśmy w stanie wygrać jeszcze więcej - zapowiada wojowniczo polski rozgrywający broniący barw włoskiego klubu.
Reprezentacja.net: Puchar Włoch to było jedyne trofeum, jakiego brakowało wam do kolekcji.

Łukasz Żygadło: - Nikt nie mówił tego głośno, ale niewątpliwie to był jeden z celów, który klub chciał osiągnąć. Na początku sezonu dyskretnie przygotowano miejsce na klubowej półce z trofeami, na którym od dzisiaj znajdzie się wywalczony puchar, którego brakowało w historii klubu. Teraz pozostają nam jeszcze cele, które chcielibyśmy obronić albo wywalczyć na nowo, czyli Ligę Mistrzów i Mistrzostwo Włoch. Mamy zagwarantowane występy w kolejnej edycji Ligi Mistrzów i myślę, że dzięki temu spokojniej będziemy mogli przygotowywać się do kolejnej, najciekawszej części sezonu.

Przed meczem finałowym trener Stojczew powiedział, że wiecie wszystko o swoim przeciwniku. Rzeczywiście byliście tak dobrze przygotowani?

- Z Cuneo graliśmy dwa tygodnie przed pucharem i dlatego też nasza wiedza była tak duża na temat tego zespołu. Nasz przeciwnik zagrał bez narzekającego na bóle mięśni brzucha Wijsmansa, a Patriarca, który zajął jego miejsce, przez cały mecz utrzymał wysokim poziom gry. Mecz stał na bardzo wysokim poziomie, ciągłość akcji musiała zadowolić każdego, nawet najwybredniejszego kibica siatkówki. Intensywność meczu dała się odczuć w czwartym secie, gdzie było widać duże zmęczenie. Pokaz asów z dwóch stron siatki był takim deserem, na którym wisienkę swoim atakiem postawił Juantorena.

Jaki był Twój udział w grze w meczu finałowym?

- W meczach finałowych wszyscy zawodnicy muszą być gotowi do wejścia na boisko. Nieraz już pokazaliśmy, że ci, co w danym momencie nie grali, potrafili zmienić oblicze meczu. W finałowym spotkaniu zagrałem w trzecim secie, wchodząc na boisku przy dość trudnym do wyciągnięcia wyniku. Udało mi się zablokować Nikolova i myślę, że dać również pozytywnej energii na kolejnego jak się okazało decydującego o zwycięstwie seta.

Jest szansa, że w kolejnej rundzie Ligi Mistrzów spotkacie się z Resovią. Będzie to dla Ciebie jakaś dodatkowa atrakcja?

- Nie tylko dla mnie będzie to atrakcja, ale dla wszystkich, którzy przyjadą do Polski. Wydaje mi się, że zagranie w Polce dla takiej publiczności jest to zawsze niesamowite przeżycie. Cieszyłbym się z tego wyjazdu i tej konfrontacji. Już teraz trenerzy pytają mnie o to, jak ten zespół wygląda, jak gra, o mocne i słabsze strony. Zaczynamy więc już myśleć nie tylko o najbliższym przeciwniku, ale również wybiegamy w przyszłość. Myślimy więc również o zespole Resovii.

Więcej w serwisie Reprezentacja.net  »


Więcej o: