Siatkówka. Rosjanie stracą złoto z Londynu za doping? W ćwierćfinale wyeliminowali wówczas Polaków

Siedmiu rosyjskich siatkarzy grało na dopingu w igrzyskach olimpijskich w Londynie - informuje brazylijska telewizja Globo powołując się na informacje Giby, kapitana Brazylijczyków w tamtym turnieju, a dziś członka komisji zawodniczej Międzynarodowej Federacji Piłki Siatkowej
Brazylia, pokonana w finale igrzysk w Londynie przez Rosję 3:2, może powalczyć o przyznanie złota z tamtych igrzysk - mówił w programie Esporte Espetacular reporter Globo. O tym, że w finale siedmiu Rosjan mogło grać na dopingu, dowiedział się od Giby. Były kapitan Brazylijczyków ma w najbliższym tygodniu pojechać do Szwajcarii i rozpocząć w FIVB starania o przyznanie Brazylii złota.

Ale przedstawiciele FIVB, pytani przez Globo, nie chcieli się odnieść do tej sprawy. Gdy przed igrzyskami w Rio federacje sportowe rozstrzygały po raporcie Richarda McLarena o dopingu w Rosji, czy dopuścić rosyjskich sportowców do rywalizacji olimpijskiej w poszczególnych dyscyplinach, szef FIVB Ary Graca powiedział, że nie ma informacji o systemowym dopingu w rosyjskiej siatkówce i nie widzi przeszkód by Rosjanie w Rio wystąpili.

Nie wiadomo na razie, skąd o sprawie miałby się dowiedzieć Giba, i czy tych siedmiu siatkarzy (nazwiska nie padły) zostało przyłapanych podczas trwającego teraz ponownego badania próbek z Londynu, czy też trafiono na ślad dopingu w inny sposób. W pokazanym właśnie paradokumencie Icarus były szef rosyjskiego laboratorium dopingowego, a dziś świadek FBI Grigorij Rodczenkow opowiedział, że dopingował "co najmniej połowę z 72 rosyjskich medalistów igrzysk w Londynie". W ćwierćfinale tamtych igrzysk Rosja pokonała Polskę 3:0.

Pierwszy mecz Chapecoense po katastrofie [ZOBACZ]