Siatkówka. Ostatnia taka Liga Mistrzów?

Nowy prezes europejskiej federacji siatkarskiej (CEV) chce zacząć zmiany od reorganizacji Ligi Mistrzów. Zanim jednak do tego dojdzie, trzy polskie drużyny zaczynają w tym tygodniu występy w rozgrywkach. Dwie mierzą bardzo wysoko...
Najbardziej prestiżowe klubowe rozgrywki w Europie wyglądają ostatnio jak łapanka. Na pewno nie można o nich napisać, że są elitarne, bo różnica dzieląca najlepszych od najsłabszych jest coraz większa. W imię popularyzacji siatkówki zapraszane są drużyny z krajów bez żadnych tradycji, dla których wygranie seta czy dwóch jest już wielkim wyczynem. Doszło do tego, że faworyci po błyskawicznym zapewnieniu sobie awansu do fazy pucharowej na ostatnie mecze wysyłają głębokie rezerwy. W poprzednich rozgrywkach tak zrobił m.in. Lokomotiw Nowosybirsk w wyjazdowym spotkaniu z hiszpańskim CAI Teruel, przegrywając 0:3, a trzy lata temu - PGE Skra Bełchatów.

Inna sprawa, że chętnych do gry w Lidze Mistrzów brakuje, uczestnicy muszą do niej bowiem dopłacać. Wpisowe, licencje, diety dla sędziów, przeloty, hotele - to wszystko sprawia, że dopiero w przypadku awansu do finałów kluby wychodzą na zero. Polska jest w wyjątkowej sytuacji, bo nasze czołowe drużyny stać na grę w Europie. Prezes mistrza Niemiec VfB Friedrichshafen, które osiem lat temu niespodziewanie zajęło pierwsze miejsce, opowiadał, że musi płacić telewizji za transmitowanie meczów pucharowych.

Dlaczego więc kluby z Rosji, Włoch, Polski, Francji czy Belgii decydują się wydawać pieniądze? Przede wszystkim ze względów prestiżowych. Sponsorom nie wystarczają sukcesy w swoich krajach, chcą pokazać się także poza granicami. Tak jest w PGE Skrze i Asseco Resovii, które zaliczają się do faworytów. W poprzedniej edycji Ligi Mistrzów po raz pierwszy w historii dwa polskie kluby awansowały do Final Four. W nim też zderzyły się z dziwnymi przepisami w europejskiej federacji, uniemożliwiającymi zespołom trafienie na siebie w finale, musiały więc się zetknąć już w półfinale. Ostatecznie mistrz Polski zajął drugie miejsce, a bełchatowianie - czwarte.

Nie wystarczyło to jednak do tego, by Polska automatycznie dostała trzy miejsca w kolejnych rozgrywkach. Pewną kwalifikację miały Asseco Resovia jako mistrz kraju i Lotos Trefl Gdańsk - wicemistrz. PGE Skra musiała starać się o dziką kartę. W kolejnych rozgrywkach mamy otrzymać trzy miejsca. Od miesiąca europejska federacja ma nowego szefa, Serba Aleksandara Boricicia. O reformie Ligi Mistrzów rozmawiał z nim Konrad Piechocki, prezes PGE Skry. Wstępne plany mówią o wprowadzeniu kwalifikacji na wzór rozgrywek piłkarskich. Liga Mistrzów ma się stać bardziej elitarna, dzięki czemu będzie atrakcyjniejsza dla sponsorów, a uczestnicy na razie nie będą dokładać do startu, zaś w przyszłości nawet zarabiać.

We wtorek zaczyna się sezon, który będzie rozgrywany na starych zasadach. Wystąpi 28 drużyn podzielonych na siedem grup. Polskie zespoły nie powinny mieć problemów z awansem do kolejnej fazy, zwłaszcza rozstawione Asseco Resovia i debiutujący Lotos Trefl. Rzeszowianie, którzy nie ukrywają wielkich ambicji sięgających triumfu w całych rozgrywkach, zaczną sezon spotkaniem z Dragons Lugano, które w poprzedniej edycji zdobyło tylko punkt. Później spotkają się z europejskim średniakiem, belgijskim Lennik oraz z Tomisem Konstanca. Drużyna z Gdańska, która pierwszy mecz rozegra dziś, ma jednego bardzo mocnego rywala - DHL Modena. Bo Vojvodina Nowy Sad czy ACH Volley Lubljana to zespoły dużo słabsze. PGE Skra trafiła na bardzo silną Cucine Lube Civitanovę (dawna Macerata), m.in. z Osmany Juantoreną i świetnym amerykańskim rozgrywającym Micah Christensonem, mistrza Belgii Knack Roeselare oraz słabą Duklę Liberec.

Bartosz Górski, prezes Asseco Resovii, potwierdza, że klub chce zorganizować turniej finałowy w Krakowie. Rywala ma poważnego, bo takie same plany ma broniący tytułu Zenit Kazań, gotowy wyłożyć wymagane przez federację 200 tys. euro. - My nie mamy zamiaru się licytować - zaznacza Górski. Gdyby jednak udało się otrzymać finał, drużynie odpadną cztery mecze, a przecież najlepsi siatkarze są bardzo obciążeni. Wielkie aspiracje ma też PGE Skra, dla której wygrana w Lidze Mistrzów jest największym niespełnionym marzeniem.

Czy potrzebna jest reorganizacja LM?