Sport.pl

Mistrzostwa świata siatkarzy w Polsce. Gra w znikające miliony

Propaganda sukcesu trwa od lat. Każdy, kto rozpacza nad kryzysem polskiego sportu, wielokrotnie wysłuchiwał, że siatkówka jest zieloną wyspą. Kwitnącą - i dzięki medalom reprezentacji, i finansowo, i organizacyjnie. Dlaczego zatem jej szef wyciąga rękę po publiczne pieniądze, strasząc, że wprawdzie bez 16 mln złotych uda się rozegrać przyszłoroczny mundial w Polsce, ale będzie "szaro, buro i ponuro"?
Mirosław Przedpełski argumentuje - jak wszyscy sportowi działacze, którzy chcą, by podatnicy zafundowali im igrzyska - niech państwo dołoży, bo na mistrzostwach "mocno się promuje". Niestety, prezes PZPS fantazjuje. Siatkówka pozostaje dyscypliną w skali globalnej niszową. Większość meczów odbywa się w głuchej ciszy lub przy garstce kibiców, a prawo do organizacji najważniejszych turniejów nie jest towarem ekskluzywnym, nie zdobywa się go w zaciekłej międzynarodowej walce - jak w wypadku igrzysk olimpijskich czy imprez futbolowych - lecz wciska każdemu, kto zgodzi się zapłacić. Stąd bezprecedensowe stężenie siatkówki w Polsce, która od 2001 roku przyjmowała m.in.: mistrzostwa Europy kobiet i mężczyzn, trzy finały Ligi Światowej, cztery finały Ligi Mistrzów. Dołączyliśmy do Japonii, jedynego innego kraju, który bierze wszystko.

Kameralność tego światka sprawia, że jego najpotężniejszym graczem stał się Polsat, stacja o zasięgu zaledwie lokalnym. Światowej federacji (FIVB) wyłożył ponoć około 100 mln zł za prawo do organizacji mundialu, ale także wieloletnie prawa marketingowe i telewizyjne do największych imprez (obejmują cały świat poza Brazylią i Japonią!). PZPS zmalał do skromnego pośrednika, nad którym interesy ubijają więksi. Może co najwyżej mnożyć mecze, by maksymalizować zyski z biletów - w absurdalnie rozdętym turnieju czołowe drużyny zagrają prawdopodobnie aż 13 razy, o trzy więcej niż na poprzednim. Nawiasem mówiąc, wystarczyłoby nieco go odchudzić, by obniżyć koszty.

Nie wiem, jak przyjąłby to Polsat - ubyłoby mu transmisji. W każdym razie Zygmunt Solorz nie inwestuje byle gdzie, na całej transakcji na pewno nie straci. W jego krótkim, acz burzliwym związku z piłkarskim Śląskiem Wrocław zobaczyliśmy nie namiętnego mecenasa sportu, lecz lodowatego biznesmena.

Dobrze, że państwo dotuje szkolenie siatkarskiej młodzieży. Nie istnieje jednak żaden społeczny interes, dla którego miałoby dopłacać do igrzysk wyczynowców. Wystarczy, że samorządy Bydgoszczy, Gdańska, Katowic, Krakowa, Łodzi i Wrocławia uwierzyły w bajki o promocji i podarowały związkowi 37 mln zł. Niech mistrzostwa mają tyle luksusu, na ile stać dyscyplinę. Wszystko w głowach działaczy dysponujących wszak najwyższym budżetem - 60 mln, także od prywatnych sponsorów - wśród polskich związków sportowych.

Dziurą w tym budżecie państwo już interesować się powinno. Intensywnie.

Polskim sportem zarządzają, jak wiadomo, czarodzieje potrafiący rozpuścić w powietrzu każdą górę pieniędzy. Strukturę magicznych technik też znamy - oplatają się gęstą siecią spółek i usług konsultingowo-organizacyjnych, które bywają mniej lub bardziej zbędne, zbyt kosztowne, obsadzane przyjaciółmi i znajomymi królikami. Granice wyznacza tutaj wyłącznie wyobraźnia, nie sposób precyzyjnie ustalić, ile homarów powinno przypadać na uczestnika pomeczowych bankietów, a ile kasy można nadmuchać w baloniki fruwające nad podium dla zwycięzców. A nawet jeśli zdrowy rozsądek podpowiada, że działacze doją podatnika, to niekoniecznie udowodnimy im łamanie prawa. Kiedy przed laty w gigantyczne długi wpędził PZPS prezes Janusz Biesiada, prokuratura oskarżyła go m.in. o oszustwo. W sądzie przegrała, co nie oczyszcza go z zarzutu nieobjętego kodeksem - zarządzał skandalicznie, powinien był odejść.

Obecni szefowie PZPS na sztandarach nieśli hasła o totalnej przejrzystości związku, obiecywali regularne audyty i upublicznianie ich wyników. Gdyby dotrzymali słowa, nie musielibyśmy dziś - gdy nie wiadomo, jak znikają pieniądze - polegać wyłącznie na ich słowach. Zresztą związki sportowe, obciążone bogatymi tradycjami przekrętów, generalnie powinny podawać szczegółowo, na co ile wydają.

Przedpełski i jego świta sami się zobowiązywali, że będą wprowadzać nowe standardy. Kłamali.

Komentarze (53)
Mistrzostwa świata siatkarzy w Polsce. Gra w znikające miliony
Zaloguj się
  • szpak.nie

    Oceniono 53 razy 43

    Swoją drogą za te 16 mln, których domaga się przedpelski, można zbudować halę sportową na kilka tys. widzów, kilkanaście sal sportowych bez widowni, kilkanaście boisk, lodowisko kryte. A ten chce to przeznaczyć na homary, jak to autor zauważył. A czemu? Bo ma ambicje prywatne, chce zrobić karierę w FIVB. Więc jak się obstawi luksusowymi imprezami dla działaczy z całego świata, którzy do Polski przyjadą, to jego szanse wzrosną na to. Bo nikt się nie bedzie pytał za co te komary, uwierzą, ze taki zaradny, ze tak potrafi forsę zrobić na siatkówce robić, albo, ze ma wujka w Katarze

  • szpak.nie

    Oceniono 37 razy 31

    Przedpelski po prostu zauważył ile kasy poszło na Euro i na "po Euro" - milionowe pensje, premie, nagrody, odprawy, plus dofinansowanie do koncertu Madonny - 6 baniek, tylko po to, zeby udowodnić, ze stadion jest potrzebny i wcale nie stoi pusty. No i też chce forsy. Sęk w tym, ze już dostał: gratisowo hale oraz miliony od samorządów, które są frajerami, bo żadnej tak naprawdę promocji z imprez sportowych nie mają.
    Dostał już dużo, ale stanął w kolejce za prezesami spółek Euro i za Madonną, stanął pod URM - skoro tam dają forsę na lewo i prawo to on też się zgłosił.

  • nazwa_niepoprawna

    Oceniono 30 razy 22

    >>Dlaczego zatem jej szef wyciąga rękę po publiczne pieniądze, strasząc, że wprawdzie bez 16 mln złotych uda się rozegrać przyszłoroczny mundial w Polsce, ale będzie "szaro, buro i ponuro"? << - pewnie z takiego samego powodu, z którego piłka nożna wyciąga publiczne miliardy na stadiony. Nie tylko na Narodowy Koszyk Wiklinowy, ale głównie dla klubów. Takie Zabrze - w sumie niezbyt bogate - wydaje ćwierć miliarda złotych na stadion, inne samorządy robią to samo.

  • zazwyczaj_nieomylny

    Oceniono 31 razy 17

    Normalnie nóż się w kieszeni otwiera, gdy słyszę o kolejnych próbach wyciągania kasy. Może siatkarze w porównaniu z Euro 2012 nie żądają zbyt wiele, ale czas najwyższy, abyśmy my (czyli podatnicy) powiedzieli "nie" na organizację różnego typu igrzysk za nasze pieniądze. Jak FIFA, UEFA, PZPN czy PZPS chcą organizować jakieś imprezy, nie je organizują, ale na własny rachunek. Niech szukają sponsorów, niech sprzedają bilety, niech później się pławią w zarobionych pieniędzy. Tylko błagam: nie proście nas byśmy za wasze zabawy dopłacali z naszych podatków.

  • xiv

    Oceniono 42 razy 16

    A ja może się doczekam artykułu pana Steca, że budowanie stadionów piłkarski i de facto sponsorowanie polskich chuliganów (Wiara Lecha etc) było wielką pomyłką?

    A przepraszam - dla twardogłowych piłka nożna jest pępkiem świata i jest niesamowitym produktem promocyjnym. No to pytanie kontrolne - gdzie się odbyło Euro 1996? Ile osób na świecie o tym wie? Pewnie około 0.005%. A to tylko siedem lat temu. Taka to promocja.

  • jan.filip

    Oceniono 80 razy 16

    p-rzez ostatnie 10 lat siedziałes głęboko w .. d przepdełskiego , popki, pzps, bredząc o cudzie zarządzania i magii siatkówki! co się stało, że dziś cytujesz śledczego ze sportsbopardu? przestali płacić?

  • starszy-65

    Oceniono 18 razy 10

    Po jaką cholerę Przedpełski zgłaszał Polskę do mistrzostw jeżeli nie miał pieniędzy, powinien tłumok zrezygnować ze stanowiska a mistrzostwa mogą być szare byle zawodnicy dobrze grali a tenże prezes jest najmniej potrzebny tym mistrzostwom. Żegnaj Prezesie i wara od naszych pieniędzy.

  • agap.e

    Oceniono 11 razy 7

    Szkoda,że przed ME w piłce nożnej pan Stec nie był taki wygadany i nie miał pretensji o wydanie kilku mld zł.

  • kosik01

    Oceniono 8 razy 4

    pewnie racja, ze siatkowka nie jest tak popularna jak pilka nozna. i pewnie racja ze te 16mln od rzadu czy wczesniej 37mln od miast to durna rozrzutnosc. Ale co to jest w porownaniu do budowy 100 stadionow pilkarskich w wielu miastach PL. W samym Poznaniu to bylo ok 700mln, a wielu twierdzi ze pewnie 1bln! w zamian mamy dalej korupcje na stadionie, mierny poziom sportowy, za to panoszacy sie motloch w miescie! swietna inwestycja ten stadion! juz niedlugo bedziemy futbolowa potega!:))))

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX