Sport.pl

MŚJ w siatkówce. Zwycięski dramat z Egiptem

Wygrana Rosjanek z Serbią dała Polkom szansę na awans do pierwszej dwunastki Mistrzostw Świata Juniorek w Peru. Mecz z Egiptem, który miał być formalnością, zmienił się w dramatyczną walkę z nerwami. Na szczęście wygraną przez Polki 3:1 (25:14, 25:15, 23:25, 25:15).
Tego meczu nie można było przegrać. Tym bardziej zlekceważyć, choć Egipt jest jedynym zespołem w Peru, który nie wygrał żadnego spotkania (z równą sobie Tunezją przegrał w tie-breaku). Polki miały tylko zagrać swoje i przypieczętować awans do dwunastki.

Gdyby tylko Rosjanki parę chwil wcześniej uległy w tie-breaku Serbkom, stawką meczu byłaby przysłowiowa pietruszka. Ale Sborna dołożyła trzecie zwycięstwo do kompletu w grupie H. Przed wejściem na boisko Polki wiedziały, że fotel wicelidera jest na wyciągnięcie ręki.

Od pierwszego gwizdka na boisko wyszły te najlepsze. Jedyną zmianą była Ewa Śliwińska w miejsce Emilii Muchy. Choć na urlop zasługiwała Zuzanna Czyżnielewska trener Kosatka nie od razu dał jej odpocząć. Zmiany wprowadzał stopniowo, gdy Polki osiągnęły już wysoką przewagę. W pierwszym secie na ataku zastąpiła ją Mucha. W kolejnym rolę tę przejęła Koleta Łyszkiewicz. Z czasem na boisku zaczęły się pojawiać kolejne zmienniczki: na środku Anna Łozowska za Aleksandrę Sikorską, na przyjęciu Anna Grejman za Ewelinę Mikołajewską, piłki zamiast Emilii Kajzer rozgrywała Gabriela Jasińska.

Rywalki miały problem w każdym elemencie. Polki gładko wygrały dwie pierwsze partie. W powietrzu było czuć zwycięstwo. Zanim jednak stało się ono faktem polski zespół przeszedł istny dramat.

- Nagle wszystko przestało działać jak należy. Psułyśmy ataki, pogorszyło się przyjęcie, a przez to Gabrysi trudniej było rozgrywać. Egipcjanki zaczęły krzyczeć, szaleć z radości. Wszystko im wchodziło. Chyba wtedy trochę się ich przestraszyłyśmy. A raczej samego faktu, że możemy przegrać - mówiła kapitan zespołu Emilia Kajzer.

I Polki przegrały trzeciego seta - do 23. Do tej pory nikt, poza Tunezją, tego dokonał, czyli nie oddał Egipcjankom seta. Biało-czerwone zamurowane tym, co stało się kilka minut wcześniej, nie umiały na nowo poukładać swojej gry. Pierwszy punkt zdobyły po błędzie rywalek przy stanie 0:10! Przegranie tego seta oznaczałby pożegnanie z drugim miejscem w grupie. Nawet po wygranym tie-breaku do awansu zabrakłoby nam punktów.

- Stres był ogromny, ale się nie poddawałyśmy. W kolejnym secie bardzo pomogła nam zagrywka - mówiła nasza rozgrywająca. - Kluczowym momentem było wejście na zagrywkę Eweliny Mikołajewskiej. Zdobyłyśmy wtedy sześć punktów i gra zaczęła się kleić.

Mikołajewska nie po raz pierwszy w tym turnieju dała sygnał do zrywu. Polki uwierzyły we własne siły. Wreszcie piłki kiwnięte za ich plecy przestały wpadać tak łatwo w boisko. W przeciwieństwie do zagrywek naszych siatkarek. Kolejne serie zaliczyły Czyżnielewska i Śliwińska, a kropkę nad i postawiła Łozowska.

- Zdenerwowała nas ta sytuacja. Jak to było możliwe, że pozwoliłyśmy im się rozkręcić i prowadzić już 10:0?! Wiemy przecież, że jesteśmy od nich silniejsze. Włączyła się nam agresja i udało się wygrać - mówiła nasza kapitan.

O miejsca 9-12 Polki zagrają najpierw z Kubą - zwycięzcą grupy G. Wygrana da im szansę na dziewiąte miejsce. Rywalem będzie zwycięzca meczu Japonia - Rosja. Mecze play-off, jak i półfinały oraz finały zostaną rozegrane w Limie. Polki lecą się stolicy Peru w czwartek o 20. Kolejne spotkanie zagrają w sobotę.

- Kolejne dwa mecze trzeba wygrać. Musi nam starczyć sił. Trzeba jeszcze tylko popracować nad psychiką. Musimy uwierzyć ,że da się wygrać, z każdym, że potrafimy grać - zakończyła Kajzer.

Skład:

Polska: Kajzer, Mikołajewska, Śliwińska, Sosnowska, Sikorska, Czyżnielewska i Medyńska (libero) oraz Jasińska, Grejman, Łozowska, Łyszkiewicz

Egipt: Shorouk, Farida, Yasmin, Nirmeen, Randa, Aya i Nehal (libero) oraz Kenzie, Laila M., Rana, Laila A.

Rozpusta w kadrze, "Niemczyk bez honoru" - koniec ery Matlaka






Więcej o: