Matlak: Rozpusty nie było

- Dziewczyny spotkały się za moim pozwoleniem. Nie było żadnej rozpusty - zapewniał po powrocie do Polski z siatkarskich mistrzostw świata trener naszych siatkarek Jerzy Matlak.
Specjalny serwis z MŚ w Japonii ?

Po nieudanym występie na mistrzostwach świata w Japonii na żeńską kadrę polała się krytyka. Sportowo oberwał głównie trener. Zawodniczki niewielu winiło uznając chyba, że po prostu są Polkami, czyli nie mają mentalności zwycięzcy. Krytykowano też to, co działo się poza boiskiem. O balowanie w pokojach oskarżył najmłodsze zawodniczki szef Polsatu Sport Marian Kmita. - Imprez nie było - zarzekał się Jerzy Matlak. - Były dwa spotkania dziewczyn między sobą, po prostu w tym więzieniu - jak określał zamknięcie w hotelu i trzytygodniowy pobyt w Japonii polski szkoleniowiec. - Spotkanie odbyło się za moją zgodą. Bez żadnych balang, bez żadnej rozpusty. Może było coś takiego, o czym człowiek nie wie, ale nie sądzę, nie sądzę - powtórzył trener, choć "z pewnością", "na pewno" czy "nie ma mowy" nie padło. - Nawet nie chcę wiedzieć skąd dochodziły takie glosy - mówił Matlak.

Mariana Kmity w Japonii nie było. Była za to skromna ekipa jego stacji, mieszkająca w tym samym hotelu. Czy była impreza czy nie, po porażce z Chinkami Polki wygrały trzy kolejne spotkania - z Turcją, Holandią i udanie zrewnanżowały się Chinkom.

W ten sposób biało-czerwone zapewniły sobie 9. miejsce w imprezie. - W żadnym meczu drużyna się nie położyła. Nie było blamażu. Te trzy ostatnie mecze potwierdziły, że byliśmy dobrze przygotowani do turnieju. Ocena tego może być różna. Jeśliby dobrze się nad tym zastanowić, bez pochopnych ocen, za szybkich, za surowych i za dobrych to wychodzi podobna średnia do tej, jaką wskazuje ranking. Zajmujemy w nim 8. miejsce, tutaj 9. To nie to samo co piętnaste sprzed czterech lat.



"Jeśli zmienimy trenera, to natychmiast" - mówi Niemczyk >