Siatkówka. Dziewiąte miejsce polskich siatkarek. Spór: porażka czy sukces?

Polskie siatkarki zajęły na mundialu w Japonii dziewiąte miejsce. Kibice są podzieleni, bo część uważa, że to porażka, inni - że sukces
W tej drugiej grupie jest też trener Jerzy Matlak, który nie spełnił kontraktowego warunku zajęcia minimum ósmego miejsca. Na pytania dziennikarzy, czy nie obawia się o swoją przyszłość, odpowiedział krótko: - Niech każdy martwi się o swoją pracę.

W tej chwili jest to jednak najważniejszy dylemat siatkarskich działaczy. Kilka tygodni temu zwolnili po nieudanych mistrzostwach świata selekcjonera męskiej reprezentacji Daniela Castellaniego. Matlak i jego drużyna miały zrekompensować to niepowodzenie, przy wyjątkowo dogodnej drabince mistrzostw kibice widzieli Polki nawet na podium.

Biało-czerwone spisywały się jednak w kratkę i mimo dobrej gry na początku turnieju nie wygrały kluczowych meczów z Japonią i Serbią. Zdaniem fachowców, m.in. Andrzeja Niemczyka, który zdobył z kadrą dwa złota mistrzostw Europy, w najważniejszych momentach obu spotkań zabrakło pomocy trenera, roszad taktycznych oraz wprowadzenia na boisko bezsprzecznej liderki drużyny Małgorzaty Glinki.

Właśnie te dwa mecze skomplikowały sytuację Polek. Na tyle, że po kolejnych porażkach z Rosją i Chinami, groził im wyjazd już po drugiej rundzie mistrzostw na miejscach 13-16. W rezultacie po zwycięstwie z Turcją 3:1 Polki zostały w turnieju i tak jak zabrakło kilku małych punktów, by bić się o lokaty 5-8, tak samo kilka punktów dzieliło je od zupełnej klęski.

W weekendowej walce o 9. pozycję Polki najpierw pokonały Holandię 3:2, a wczoraj gładko zwyciężyły z Chinkami 3:0. Trener uważa, że to sukces, bo to najwyższa mundialowa pozycja naszej drużyny od 36 lat. Dodaje również, że "świat nie uciekł nam tak daleko", choć jeszcze kilka dni temu tłumaczył, że nie mamy potencjału, by bić się o medale. Same siatkarki w oficjalnych wypowiedziach wyglądają na zadowolone, ale mówią też, że dokucza im niedosyt. Glinka oceniła, że zespół wraca do kraju w dobrym humorze, bo na finiszu turnieju nie poddał się po wcześniejszych niepowodzeniach.

Zaraz po przylocie reprezentacji do Polski działacze zabiorą się do oceny Matlaka, który musi przygotować raport z mundialu, przedstawić go Wydziałowi Szkolenia, a później prezydium zarządu PZPS. Wciąż nie wiadomo jednak, czy tak jak w przypadku Castellaniego, o losie trenera będą decydować sami szefowie zawiązku, czy zagłosuje nad jego głową cały 23-osobowy zarząd.

Mirosław Przedpełski, prezes PZPS, który ostatnie mecze mundialu oglądał na żywo, nie precyzuje, czy dziewiąte miejsce jest sukcesem, czy porażką. W wypowiedziach dla PAP mówi: - Gra nie była zła. Stawka była bardzo wyrównana, zabrakło parę małych punktów, by grać o wyższe lokaty. Byliśmy przecież bardzo blisko pokonania Japonek, które ostatecznie zdobyły brązowy medal. Czegoś jednak zabrakło.

W innych wywiadach Przedpełski mówił już o rozczarowaniu, ale zaraz potem dodał, że nie wyniki na mistrzostwach, ale sensowny plan na przyszłość pozwoli Matlakowi zachować posadę.

Rosjanki obroniły tytuł mistrza świata!  ?


Jak oceniasz występ polskich siatkarek na mundialu w Japonii?