Sport.pl

To ostateczna kompromitacja siatkarskich MŚ?

Zawodnicy i trenerzy obrzucający się oskarżeniami o odpuszczanie meczów, działacze proszący o pomoc w stworzeniu nowego regulaminu imprezy. Zdaniem wielu siatkarski mundial ostatecznie się skompromitował.
Najpierw był mecz. Po jednej stronie Serbia, która przegrała w pierwszej rundzie mistrzostw z mniej niż przeciętną Kanadą oraz z Polską, po drugiej Rosja, która po rewelacyjnym starcie poległa ze słabiutką Hiszpanią. Oba zespoły - zdaniem kibiców, dziennikarzy i żądających wyjaśnień działaczy - potykały się celowo, by uniknąć niewygodnych dla siebie rywali. Rosjanie woleli ponoć Serbię od Kuby w trzeciej fazie mistrzostw, ale wczoraj przegrali z tą pierwszą 1:3, tracąc szansę awansu do półfinału.

Na pomeczowej konferencji pierwszy cios wyprowadził kapitan Serbii Nikola Grbić: - Jestem zadowolony ze zwycięstwa, bo Rosja to wielki zespół, ma świetnych graczy i musiała grać na całego, a nie tak jak w meczu z Hiszpanią.

Odpowiedział mu włoski selekcjoner Rosjan Daniele Bagnoli: - Gratuluję Serbom, ale byłem zaskoczony, kiedy przegrali z Kanadą.

Wojna rozpoczęła się na dobre. - Pokonaliśmy zespół, który twierdził, że zdobędzie złoto, i robił wszystko, aby przejść do naszej grupy, myśląc, że to będzie łatwiejsze. Poruszyło to naszą dumę. Bo w naszym pojęciu istnieje coś takiego jak duma i wygrywanie - grzmiał już Grbić, a po chwili dołączył do niego Igor Kolaković. - No właśnie, dziwiło mnie, dlaczego Rosjanie chcieli przegrać z Hiszpanią - prowokował trener Serbów.

Kapitan Rosjan Siergiej Makarow nie doszedł do głosu, jego trener też był zrezygnowany, bo to kolejna nieudana dla niego impreza. Według rosyjskich mediów niezależnie od tego, czy w walce o miejsca 5-8 zajmie najwyższe miejsce, zostanie zwolniony. Kiedy zatrudniano go blisko dwa lata temu, był najdroższym selekcjonerem w historii rosyjskiej federacji, m.in. dlatego że zabrał ze sobą z Włoch wieloosobowy sztab, z fizjoterapeutami włącznie. W pierwszej imprezie pod wodzą Bagnolego Rosjanie przegrali przed rokiem półfinał mistrzostw Europy z Francją.

Po serbsko-rosyjskiej awanturze głos zabrał prezes światowej federacji siatkarskiej (FIVB). Przyznał, że Rosjanie zapłacili za kalkulowanie. - Ukarać ich nie mogę, bo jak sprawdzić, czy przegrali specjalnie, czy nie? Trzeba zmienić system, by uniknąć farsy w przyszłości - zapowiedział Jizhong Wei i zaapelował do siatkarskiej rodziny. - Znajdźmy wspólnie jak najbardziej sprawiedliwą formułę.

Chińczyk dodał jednak od razu, że system pucharowy zaraz po pierwszej fazie grupowej nie wchodzi w grę, bo np. telewizja japońska dostaje od FIVB zapisaną w umowach gwarancję minimalnej liczby meczów. Przy okazji wyszło, że obecny system to nie tylko wymysł gospodarzy i FIVB, ale również liczących się federacji - polskiej najprawdopodobniej też - których działacze zapoznawali się z regulaminem już kilka lat temu.

Ani niespodzianki, ani pomeczowych kłótni nie było po środowym meczu Brazylia - Niemcy. Mistrzowie świata rozbili drużynę Raula Loazno podobnie jak przed sześcioma dniami Polskę i awansowali do półfinału, w którym zmierzą się prawdopodobnie z Włochami. Rywalem Serbii będzie Kuba, która po dramatycznym spotkaniu pokonała 3:2 Bułgarię.



Kto zostanie mistrzem świata?
Więcej o: