Sport.pl

MŚ siatkarzy. Jeśli przegramy z Niemcami, może nas zaboleć

- Kto jest najtrudniejszym rywalem Polaków w pierwszej fazie grupowej na mistrzostwach świata? Niemcy. Patrząc na bilans meczów z tego sezonu, nie wygląda to dla nas dobrze. Jeśli przegramy, może boleć - ostrzega dziennikarz "Gazety Wyborczej" Marcin Lew. Relacja Z Czuba i na żywo z meczu Polska - Niemcy w sobotę od godz. 21 w Sport.pl
- Kto jest najtrudniejszym rywalem Polaków w pierwszej fazie grupowej na mistrzostwach świata? Nie, nie Serbia. Ta jest co prawda bardzo mocna, jak zawsze zresztą, ale więcej problemów Polakom mogą sprawić Niemcy. Zresztą nie tylko naszej reprezentacji - pisze Marcin Lew na blogu "Widziane spod siatki". 


- Niemcy to zespół ciekawy, stosunkowo młody i chcący bardzo zawojować światowe boiska. A trzeba sobie jasno powiedzieć, że zespół Raula Lozano (byłego zresztą szkoleniowca Polaków) ma też zawodników, którzy są w stanie wiele dokonać. Oby tylko nie w meczu z nami - obawia się Lew.

- Niestety patrząc na bilans meczów z tego sezonu to nie wygląda to dla nas dobrze. I nie ma znaczenia, że to była Liga Światowa, nie ma znaczenia, że my nie graliśmy w pełnym składzie. Trzy razy z nami wygrali Niemcy, my z nimi tylko raz. My co prawda jesteśmy mistrzami Europy, ale obawiam się, że żelaznym faworytem nie jesteśmy - uważa autor bloga.

- Pocieszające jest jedno, że większość naszych reprezentacji, w różnych grach zespołowych, zazwyczaj kluczowe mecze grała z Niemcami i Rosjanami. Jakoś tak, historycznie może, pojedynki z nimi były niezwykle ważne dla dalszych losów Polski na wielkich imprezach. Może więc zwycięstwo z nimi okaże się dobrym prognostykiem? - zastanawia się Lew.

- A jeśli przegramy? Może boleć. Wtedy jednak będziemy cieszyć się pewnie z tego, że ktoś we Włoszech wymyślił akurat takie dziwne zasady gry w tym turnieju. Bo przecież nic poważnego się jeszcze nie stanie. Chyba, bo jeśli faktycznie mecze z Rosją czy Niemcami są dla nas takie kluczowe, to może nie być później tak różowo - ostrzega.

Całą notkę przeczytasz na blogu Lwa »


Więcej o: