MŚ siatkarzy. Polscy siatkarze prawie w drugiej rundzie

3 : 0
Informacje
MŚ siatkarzy 2010 - Grupa F
Sobota 25.09.2010 godzina 17:00
Wyniki szczegółowe
1 S
2 S
3 S
Wynik
Polska
25
25
25
3
Kanada
22
21
13
0
Składy i szczegóły
Polska
Skład:
Gruszka 10, Zagumny, Kurek 19, Winiarski 10, Nowakowski 7, Możdżonek 8, Ignaczak (L) oraz Wlazły, Łomacz, Czarnowski
Kanada
Skład:
Mainville 1, Howatson 1, Simac 3, Van Lankvelt 5, Schmitt 13, Winters 10, Lewis (L) oraz Soonias 1, Schneider, Kaminski
Wyrównana walka w dwóch setach - to jedyne na co było stać reprezentację Kanady w spotkaniu z Polską. Nasza drużyna praktycznie zapewniła sobie awans do kolejnej fazy mistrzostw świata.
Czytaj relację Zczuba i na żywo z meczu Polaków

Jesteśmy u siebie - mogli zawołać w Trieście polscy siatkarze. Hala Palatrieste była bowiem biało-czerwona od naszych kibiców. Gdyby nie kilka tysięcy fanów, trybuny byłyby puste. - Czuliśmy się tak, jakbyśmy grali w Polsce - mówił Adam Kamiński, rezerwowy środkowy Kanady.


Mimo wielkiej przewagi na trybunach, początek był wyrównany. Głośny doping na początku gry ani nie wzmocnił Polaków, ani nie sparaliżował przeciwników. Wręcz przeciwnie, to nasi siatkarze sprawiali wrażenie trochę usztywnionych. Mieli kłopoty z kończeniem ataków, przede wszystkim dlatego, że przeciwnicy byli wszędzie, gdziekolwiek leciała piłka. Wyglądało, jakby Kanadyjczyków było na boisku dwa razy więcej.

Paweł Zagumny próbował różnych rozwiązań. Najpierw najczęściej wystawiał do Piotra Gruszki, później, kiedy ten się zaciął (dwa punkty na 12 zbić), zaczął częściej wykorzystywać Bartosza Kurka. Ten zaś się rozkręcał się z akcji na akcję, lecz kiedy już wszedł we właściwy rytm, został liderem naszego zespołu. W pierwszej partii jako jedyny miał powyżej 50 proc. skuteczności w ataku (58 proc.). W sumie nasz zespół zbijał słabo, bo z 37 prób zdobyliśmy tylko 13 punktów.

Ale w siatkówce prawdziwa gra zaczyna się po 20. punkcie, kiedy mniej liczy się fantazja - jak u Kanadyjczyków, a bardziej chłodna głowa. W końcówce Polacy byli bezbłędni, a przeciwnikom zaczęły się trząść ręce. Efektem tego był 24. punkt po tym, jak piłką została w palcach rozgrywającego Joshuy Howatsona, a seta zakończył Kurek podobnie jak drugiego i trzeciego. - Szkoda, bo mogliśmy wygrać - żałował Kamiński.

- To był bardzo ważny set. Gdybyśmy go przegrali, mogłoby być różnie - komentował Michał Winiarski.

Polakom potrzeba było wstrząsu, żeby wreszcie zaczęli grać tak, jak potrafią. Taki wydarzył się na początku drugiej partii, kiedy Kanadyjczycy prowadzili już 8:3. Daniel Castellani musiał nawet wziąć czas. Ale podrażnieni wicemistrzowie świata błyskawicznie odrobili straty i na drugiej przerwie już wyraźnie wygrywali. Pomogła im wyższa temperatura w hali, przez co zawodnicy bardziej się pocili, a piłka stawała się mokra. A że siatkarze z Kanady większość serwów przyjmowali na palce, zaczęli popełniać błędy, bowiem piłka wyślizgiwała im się, zwłaszcza po serwach Marcina Możdżonka.

W trzecim secie Polacy zagrali już koncertowo, prowadząc od początku do końca. Przeciwnicy mogli tylko podziwiać widowiskowe ataki Kurka, sprytne techniczne zbicia Winiarskiego i Gruszki. Nad siatką szalał Możdżonek, bezlitośnie punktujący atakami i blokiem. Trener rywali próbował systemu z dwoma atakującymi, który na świecie stosuje chyba tylko jego reprezentacja. Skutek był odwrotny, bo Polacy zdobywali punkty serwując w Dallasa Sooniasa.

- Gdy wygrywa się 3:0 w mistrzostwach świata, to nie można doszukiwać się słabszych stron - powiedział Możdżonek. A Winiarski cieszył się z niemal pewnego awansu do kolejnej rundy. - Mam nadzieję, że w pozostałych meczach nic nadzwyczajnego się nie zdarzy - dodał.

W niedzielę o godz. 21 Polska zmierzy się z Niemcami.

Mamy bardzo duże oczekiwania - mówi Gruszka


Polska w meczu z Kanadą: