MŚ w siatkówce. Na początek Himalaje

3 : 0
Informacje
MŚ siatkarzy 2014 - Grupa A
Sobota 30.08.2014 godzina 20:25
Wyniki szczegółowe
1 S
2 S
3 S
Wynik
Polska
25
25
25
3
Serbia
19
18
18
0
Składy i szczegóły
Polska
Skład: Winiarski 14, Nowakowski 7, Konarski 1, Zagumny 1, Kłos 7, Wlazły 12, Drzyzga, Kubiak, Zatorski, Możdżonek, Mika 11, Buszek
Serbia
Skład: Stanković, N. Kovacević 5, U. Kovacević 1, Ivović 4, Petrić, Petković 1, Jovović, Nikić 3, Atanasijević 11, Podrascanin 4, Rosić, Lisinac 8
Polacy mogli wybrać sobie rywala na inaugurację mistrzostw świata siatkarzy. I zamiast postawić na słabego, takiego jak Wenezuela czy Kamerun, wzięli najgroźniejszego w pierwszej rundzie - mierzącą w medal Serbię. Początek meczu o 20:15 w sobotę. Relacja na żywo na Sport.pl
Serwis siatkówka na Sport.pl i interaktywny kalendarz ?

Sobotni mecz już przeszedł do historii. Siatkarze zagrają na otwartym stadionie, przy ponad 60 tys. kibiców. Tymczasem wszystkie 36 spotkań pierwszej rundy poprzedniego mundialu - we Włoszech - obejrzało 155 tys. ludzi. I była to niezła frekwencja.

Obie drużyny, które wyjdą na boisko na Stadionie Narodowym, nie kryją medalowych aspiracji. - Tak, chciałem na początek Serbię, najgroźniejszego rywala w grupie - twierdzi Stéphane Antiga, selekcjoner reprezentacji Polski. Nawet działacze PZPS obawiają się inauguracji z tak utytułowanym rywalem. Zamiast bez większego wysiłku zdobyć punkty z Wenezuelą czy Kamerunem, zaczniemy turniej od arcypoważnego egzaminu.

Serbia to siatkarski fenomen, europejska Brazylia. Kraj bez silnej ligi - każdy zawodnik, który choć trochę się wybije, wyjeżdża za chlebem za granicę - ma reprezentację regularnie sięgającą po medale. Nawet jeśli nie najcenniejsze, to zawsze trzeba się z nią liczyć.

Drużyna, która na igrzyskach w Sydney w porywającym stylu sięgnęła po złoto, definitywnie przestała istnieć trzy lata temu. Wtedy pożegnał się z nią ostatni z wielkich - atakujący Ivan Miljković. Odszedł w znakomitym stylu, prowadząc zespół do złota mistrzostw Europy. A pozbawiona lidera Serbia, zamiast wtopić się w tło, błyskawicznie się odrodziła. Rok temu odmłodzona sięgnęła po brąz w Europie, a dziś jest uważana może nie za faworyta do złota, ale z pewnością za kandydata na podium. "Orły lecą po medale" - zapowiedziała mistrzostwa gazeta "Sportski Żurnał", a trener Igor Kolaković zadeklarował, że chce zostać w Polsce do 21 września, kiedy zostaną rozegrane ostatnie spotkania mundialu.

Miljković, który wciąż gra w tureckim Fenerbahce, na następcę w kadrze czekał krótko. 23-letni Aleksandar Atanasijević zaczął karierę w Partizanie Belgrad, ale rozbłysnął w PGE Skrze Bełchatów. Z nieznanego, zawsze pogodnego młodzieńca stał się jednym z najlepszych atakujących na świecie. Dzięki niemu przeciętna Perugia została w tym roku wicemistrzem Włoch. - To wkrótce będzie najlepszy atakujący na świecie - prorokował dwa lata temu Mariusz Wlazły. Nie pomylił się. Atanasijević odszedł z PGE Skry, bo w jednej drużynie nie było miejsca dla dwóch wybitnych atakujących.

Zatrzymać Atanasijevicia będzie tym trudniej, że serbski atakujący ma charakter wojownika. Za nieschodzącym z twarzy uśmiechem kryje się bezwzględny kiler. - Jego nie deprymują bloki czy pomyłki. Im częściej atakuje, tym jest mocniejszy - opowiada trener Jacek Nawrocki, który postawił na młodego Serba w PGE Skrze.

- Bardzo chcemy wygrać, ale to Polska jest w lepszej sytuacji, bo będzie mieć wsparcie od fanów - mówi "Wyborczej" Atanasijević.

Oprócz niesamowitych kibiców Polska ma inne atuty, m.in. zawodnika o podobnej klasie. To Wlazły, który po czterech latach znów zagra w reprezentacji na wielkiej imprezie. - Jesteś wielki, najlepszy - pisał kilka miesięcy temu na Twitterze o swoim rywalu i koledze Atanasijević. Ale Serbia ma też słabsze punkty. Żaden z rozgrywających nie dorównuje Nikoli Grbiciovi, a przyjmujący - bracia Kovaceviciowie, Nemanja Petrić i Milosz Nikić - są słabsi od mistrzów olimpijskich: Vladimira Grbicia czy Gorana Vujevicia. Polska na tych pozycjach powinna mieć przewagę w osobach Fabiana Drzyzgi, Pawła Zagumnego, Michała Winiarskiego czy Michała Kubiaka.

O ile serbską szóstkę łatwo przewidzieć, to Antiga i pomagający mu Philippe Blain postawili na chaos. W ostatniej części przygotowań do mistrzostw nie znajdziemy dwóch kolejnych meczów, które Polska zaczęła w takim samym składzie. Wydaje się, że pewniakami są Wlazły i Winiarski. O cztery pozostałe miejsca i na pozycji libero toczy się walka. Teoretycznie podstawowy skład powinien wyglądać następująco: rozgrywa Drzyzga, bo szybciej pcha piłki do Wlazłego; za przyjęcie odpowiadają Winiarski i Mateusz Mika, na którego francuscy trenerzy konsekwentnie stawiali; a środek siatki obsadzają faworyt poprzedniego selekcjonera Piotr Nowakowski i kadrowy nowicjusz Karol Kłos, który idealnie pasuje do koncepcji Antigi i Blaina, bo oprócz niezłego ataku i bloku potrafi świetnie bronić, co u polskich środkowych unikalne. Libero jest dwóch: Paweł Zatorski i Krzysztof Ignaczak. Antiga chciał, by grali obaj: pierwszy przyjmowałby zagrywkę, drugi wchodził do obrony. Ale światowa federacja została przy starych przepisach, co zwiększyło szansę Zatorskiego, lepszego w odbiorze serwów.

W MŚ oprócz umiejętności ważne są charakter i radzenie sobie z presją. Pod tym względem Serbowie przypominają dominujących w siatkówce Brazylijczyków, którzy w reprezentacji grają dużo lepiej niż w klubach. Przykładem jest Nikić, przeciętny w lidze włoskiej czy rosyjskiej, jednak wyróżniający się w dużych imprezach. Antiga ma nadzieję, że podobnie będzie z jego siatkarzami. - Presja powinna motywować, dodawać sportowcowi energii - mówił "Wyborczej". - W Lidze Światowej nie widziałem tej złej presji, drużyna się nie bała, nawet w przegranych meczach. W mistrzostwach świata powinno być tak samo - kończy.

Ceremonia otwarcia mistrzostw rozpocznie się o godz. 18, a mecz Polski z Serbią zaplanowano na 20.15 (transmisja w otwartym Polsacie). Pozostałe mecze pierwszej rundy Polacy rozegrają we wrocławskiej Hali Stulecia, kolejno z Australią (2. września o 20.15), Wenezuelą (4. września o 20.15), Kamerunem (6., 20.15) i Argentyną (7., 16.30). Do kolejnej fazy awansują cztery drużyny.