MŚ siatkarzy. Serbia: Drużyna z cudownym dzieckiem europejskiej siatkówki

Aleksandar Atanasijević ma dopiero 23 lata, a już jest jednym z najlepszych atakujących na świecie
Kiedy reprezentacyjną karierę kończył słynny Ivan Miljković, wydawało się, że Serbia długo nie znajdzie dla niego godnego zastępcy. Stało się inaczej, a nowa gwiazda rozbłysła w... PlusLidze. Kiedy w 2011 roku 19-letni Atanasijević przechodził z Partizana Belgrad do PGE Skry Bełchatów, był zupełnie anonimowym zawodnikiem. W swojej lidze błyszczał, atakując regularnie z 60-procentową skutecznością. Rok później jak równy z równym rywalizował z Mariuszem Wlazłym, który zapowiadał, że jego klubowy kolega będzie kiedyś najlepszym atakującym na świecie.

- To cudowne dziecko europejskiej siatkówki - nazywał Atanasijevicia Władymir Alekno, trener Zenitu Kazań i reprezentacji Rosji. "Dziecko" szybko dorastało. Przeniosło się z Bełchatowa do Perugii, bo dwóch wybitnych atakujących w drużynie to o jednego za dużo i polskiego klubu nie stać było na dwóch aż tak dobrych. We Włoszech zrobił furorę, doprowadzając nowy klub do ligowego finału. W reprezentacji też jest liderem. A właściwie w reprezentacjach, bo w poprzednim sezonie grał też w młodzieżówce. Z powodzeniem, bo Serbia doszła do finału mistrzostw świata.

Nasz pierwszy rywal w mistrzostwach to drużyna turniejowa, która nigdy nie schodzi poniżej przyzwoitego poziomu. Poważnie odmłodzona rok temu była trzecia w Europie. Zamiast braci Grbiciów, Gorana Vujovicia i Miljkovicia mamy Nikolę Jovovicia, braci Kovaceviciów czy czyniącego błyskawiczne postępy młodziutkiego środkowego Srecko Lisinaca. Ten ostatni będzie grał w PGE Skrze. A są przecież jeszcze mistrzowie Włoch, koledzy Bartosza Kurka z Maceraty: Marko Podrascanin i Dragan Stanković.

Już teraz można założyć, że to będzie nasz najtrudniejszy rywal w pierwszej rundzie; a 29 sierpnia na Stadionie Narodowym czeka nas niesłychanie trudne zadanie. - Chciałem, żebyśmy w pierwszym mecze zmierzyli się z najsilniejszym przeciwnikiem - twierdzi Stephane Antiga.