MŚ w siatkówce. Australia: Londyńska trauma Polaków

Do niedawna australijska siatkówka kojarzyła się w Polsce z Igorem Yudinem, grającym w Jastrzębskim Węglu. Od dwóch lat skojarzenia są mniej przyjemne...
Nazwisko Uriate kojarzy się w Polsce ze świetnym młodym rozgrywającym PGE Skry Bełchatów. Na arenie międzynarodowej bardziej znany jest jednak jego ojciec Jon Uriarte, kiedyś świetny siatkarz, a dziś trener. Jako zawodnik zdobywał z Argentyną medale igrzysk olimpijskich i mistrzostw świata.

Australię prowadzi po raz drugi. Od 2011 roku drużyna zrobiła wielki postęp, czego wynikiem jest awans na 12. miejsce w rankingu FIVB. O sile drużyny boleśnie przekonała się dwa lata temu Polska. W igrzyskach olimpijskich w Londynie przegraliśmy ostatnie spotkanie grupowe 1:3, co kosztowało Polaków spadek na drugie miejsce i ćwierćfinał z Rosją, późniejszym mistrzem.

Postęp Australijczycy potwierdzili w tegorocznej Lidze Światowej, kiedy wygrali drugą dywizję (m.in. wyprzedzając Francję, Niemcy i Argentynę) i awansowali do Final Six. Największymi gwiazdami drużyny są atakujący: potężny Thomas Edgar (212 cm wzrostu) i Paul Carroll z mistrza Niemiec Berlin RV. W lidze włoskiej występuje środkowy Aidan Zingel. Do najlepszych Australii jeszcze trochę brakuje, ale stać ją - o czym niestety się przekonaliśmy - na sprawienie niespodzianki. - Naszym celem w mistrzostwach jest wyjście z grupy - twierdzi trener Uriarte.

Polska zagra z Australią w drugiej kolejce - 2 września we Wrocławiu.