MŚ siatkarzy. Wieloletni kibic reprezentacji pyta: Dla kogo te mistrzostwa?

"Wstyd, zażenowanie, hańba, złość czy po prostu smutek - nie wiem, jak nazwać uczucia, które kłębią się w moim kibicowskim sercu" - pisze w liście do Sport.pl Grzegorz Kasprzyk, kibic siatkarskiej reprezentacji Polski.
Tegoroczne mistrzostwa świata siatkarzy odbędą się między 30 sierpnia a 21 września w Polsce. Niestety, większość kibiców nie obejrzy ich w telewizji, gdyż Polsat postanowił zakodować mistrzostwa. Kulisy tej sprawy opisał w Sport.pl Ekstra Paweł Wilkowicz.

Kibice są oburzeni całą sytuacją, tym bardziej że już wcześniej nie kryli oburzenia cenami biletów na mecze Polaków. Teraz wielu z nich nie będzie sobie mogło pozwolić nawet na oglądanie MŚ w telewizji. Poniżej zamieszczamy list jednego z nich, Grzegorza Kasprzyka, który napisał do nas na Facebooku.

List Grzegorza Kasprzyka:

"Mam 20 lat i jestem kibicem siatkówki. Na mecze polskiej reprezentacji chodziłem jeszcze przed sukcesem z 2006 roku - srebrnego medalu w Tokio.

Wówczas stać mnie było, by wraz z rodzicami i rodzeństwem wybierać się na mecz Ligi Światowej w "mekce polskiej siatkówki" - katowickim Spodku. Siedzieliśmy zawsze w najlepszych sektorach, wtedy najwyższą kwotą którą trzeba było przeznaczyć na bilet było 60 złotych! Tak, 60 złotych by uczestniczyć w siatkarskim święcie.

Już rok później, po sukcesie naszych siatkarzy, na mecz tej samej rangi i w tym samym miejscu, bilety były w cenie 120 złotych. Wtedy byłem to w stanie zrozumieć, bo weszliśmy na inny poziom siatkówki. Lepsi trenerzy, większa ilość pracowników sztabu, wyższa technologia - to wszystko po prostu musi kosztować, a że popularność naszej dyscypliny nagle skoczyła do góry, to było na kim zarabiać - na kibicach.

Bilety mimo znacznej podwyżki sprzedawały się jak świeże bułeczki, wiec PZPS nie bał się dalej zarabiać na "najlepszych kibicach świata". Szefostwo związku dalej podwyższało ceny i doszło do sytuacji, w której za to moje miejsce musiałbym zapłacić 250 złotych. Zwyczajnie nie stać mnie na ponowne przeżywanie tych chwil wspólnie z moimi bliskimi. Pozostało nam oglądanie meczów na szklanym ekranie.

Jestem klientem największej kablówki w Polsce i mam wykupione wszystkie kanały transmitujące wydarzenia siatkarskie. I tu zaskoczę szefów Polsatu - żeby być kibicem siatkówki nie wystarczy być klientem Cyfrowego Polsatu! Na igrzyskach olimpijskich mecze Polaków zawsze pokazywane są w TVP, a pozostałe mecze na TVP Sport. Liga włoska, w której można śledzić poczynania naszych siatkarzy w Sportklubie, a zaplecze PlusLigi w Orange Sport. To wszystko, ja, jako prawdziwy kibic chcę oglądać i nie jest koniecznością bym był przy tym klientem Cyfrowego Polsatu.

Polsat szczyci się, że wykorzystał niepowtarzalną szansę wykupienia od FIVB wszelkich praw komercyjnych. Tymczasem szansa na sprzedaż czasu antenowego sponsorom i zarobieniu na tym okazała się kompletnym niewypałem. Okazało się że wyrzucili paręnaście milionów złotych w błoto, ale co z tego, przecież mamy jeszcze "najlepszych kibiców świata", którzy nagrodzeni zostaną po raz kolejny - tym razem zakodowaniem mistrzostw.

Kwota "symboliczna", 100 złotych!

8 lat temu, płacąc 60 złotych za wejściówkę na mecz, do głowy by mi nie przyszło że ta kwota kiedyś nie wystarczy na oglądanie mistrzostw, na kanapie przed telewizorem. Boję się co napiszę za 8 lat...".