MŚ siatkówka 2014. Drogie bilety na mundial idą jak woda

Kibice narzekają na zbyt wysokie ceny biletów na mistrzostwa świata siatkarzy. - Jeśli chciałbym obejrzeć z rodziną wszystkie mecze Polaków, musiałbym wydać prawie 10 tys. zł - mówi "Wyborczej" jeden z fanów. PZPS odpowiada: - A na czym mamy zarabiać, jeśli nie na biletach?


Już ponad tydzień trwa sprzedaż biletów na największą siatkarską imprezę organizowaną w Polsce. Najpierw można było kupować wejściówki na finał, półfinały, spotkania o piąte i trzecie miejsce. W ten sposób Związek zabezpieczał się na wypadek niepowodzenia reprezentacji Polski we wcześniejszych fazach.

W czwartek po południu rozpoczęła się sprzedaż biletów na pierwszy mecz turnieju, który zostanie rozegrany 30 sierpnia o godz. 18 na Stadionie Narodowym. Za możliwość obejrzenia Polaków grających z Serbią trzeba zapłacić od 50 do 400 zł. Najtańsze wejściówki są na łukach, ale stamtąd do boiska będzie blisko 100 metrów. Fanów to nie zraża, na forach internetowych piszą, że liczy się też "możliwość uczestnictwa w historycznym wydarzeniu".

Jeszcze nigdy na ważnej imprezie siatkarze nie grali na stadionie. Już wiadomo, że padnie rekord frekwencji w Europie. - Mamy wstępne zamówienia na 40 tys. biletów - twierdzi Mirosław Przedpełski, prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej.

Kibice buntują się jednak, twierdząc, że bilety są za drogie. - Gdybym chciał zobaczyć wszystkie mecze Polaków od inauguracji do finału, musiałbym wydać ok. 1800 zł. A jeśli zabiorę rodzinę i doliczę przejazdy i jedzenie, to wyjdzie 10 tys. zł - mówi jeden z fanów z Bełchatowa.

Oficjalny protest wysłało stowarzyszenie sympatyków reprezentacji Polski: "Ceny ustalone przez PZPS znacznie przewyższają możliwości większości kibiców. Może dojść do sytuacji, w której prawdziwi i wierni sympatycy siatkówki będą zmuszeni oglądać mecze w telewizji, a hala będzie zapełniona przedstawicielami sponsorów, a także przypadkowymi ludźmi (...)."

Związek jest jednak nieugięty. - To pisze jeden człowiek z Rzeszowa, który nie reprezentuje wszystkich kibiców - odpowiada Przedpełski. - A ceny są różne, ale przystępne dla wszystkich. Zainteresowanie najdroższymi jest największe, bo ludzie lubią być dobrze obsługiwani - dodaje prezes.

28 maja będzie można kupować wejściówki na pozostałe mecze pierwszej fazy grupowej. Polska po inauguracji w Warszawie przeniesie się do Wrocławia, na najmniejszy obiekt mistrzostw. Hala Stulecia ma tylko 7 tys. miejsc, a chętnych na obejrzenie meczów jest dziesięć razy więcej. Dlatego kilka miesięcy temu pojawiła się koncepcja, by polską grupę przenieść do Krakowa, gdzie powstaje hala 15-tysięczna. - Wrocław obiecywał nam powiększenie trybun o kilka tysięcy, ale nie dotrzymał słowa - mówił wówczas Przedpełski. Ale i tak polscy siatkarze zagrają pewnie we Wrocławiu, bo jego władze podpisały wcześniej umowę z PZPS i wpłaciły pieniądze na promocję.

Rywalami Polaków w grupie będą Serbia, Argentyna, Australia, Kamerun i Wenezuela. Jeśli nasza reprezentacja zajmie jedno z czterech czołowych miejsc, przeniesie się do 12-tysięcznej Atlas Areny w Łodzi. Tutaj zostaną rozegrane dwie kolejne fazy z udziałem Polski. Sprzedaż biletów na tę część imprezy zaplanowana jest na 12 i 26 maja (druga i trzecia faza). Bilety na spotkania w Łodzi są sprzedawane w pakiecie na cały dzień. Kosztują od 110 do 290 zł (druga faza) oraz 80-200 zł (trzecia).

PZPS podyktował tak wysokie ceny wejściówek, bo to jedyne, na czym podczas mistrzostw może zarobić. Prawa marketingowe i telewizyjne należą bowiem do Polsatu. Tymczasem Związek jako organizator musi zapewnić hotele i transport dla wszystkich uczestników imprezy. - Państwo nie chce nam pomóc, a prywatne firmy nie mają chęci do współpracy - narzeka Przedpełski. Podkreśla, że ze względu na fanów mecz z Serbią został przeniesiony na Stadion Narodowy. Tyle że dochód ze spotkania w hali we Wrocławiu wyniósłby ok. 700 tys. zł, zaś w Warszawie to będzie co najmniej 5 mln zł.

W federacji humory dopisują, bo zainteresowanie mistrzostwami i tak jest bardzo duże. Biletów na finał w katowickim Spodku już nie ma, choć kosztowały od 150 do 500 zł. - W sumie sprzedaż trwała nieco ponad godzinę - cieszy się Przedpełski.

Relacje z najważniejszych zawodów w aplikacji Sport.pl Live na iOS, Androida i Windows Phone