"Nie stoję już przy linii bocznej, tylko przy grobie". 14-latek zmarł po szkolnym meczu

Paweł Karpiarz
Dwóch zawodników skacze do piłki. Zderzają się. Zataczają się albo padają od razu na murawę. Taki obrazek zna każdy. Nie każdy zdaje sobie sprawę z tego, czym to grozi. Boleśnie przekonali się o tym Karen i Peter Robinsonowie. 10 lat temu na skutek urazu mózgu po meczu rugby zmarł ich 14-letni syn. Teraz robią wszystko, aby jego śmierć nie była kolejną smutną statystyką.

W 2011 roku 14-letni Benjamin Robinson zagrał w szkolnym meczu rugby pomiędzy jego Carrickfergus Grammar a zespołem Dalriada. Spotkanie było kilkukrotnie przekładane ze względu na pogodę przez zły stan boiska. Ostatecznie mecz miał odbyć się 29 stycznia.

– To świetnie. Będę mogła przyjść cię zobaczyć – miała powiedzieć matka Bena, Karen. Sama nie interesowała się rugby w przeciwieństwie do ojca Bena – Petera. On w rugby grał, tak samo jak Steven, jego ojczym. Kobieta jednak rozumiała, jakie znaczenie ten mecz miał dla jej dziecka.

Zobacz wideo "Rugby na wózkach to nie jest miękki sport. To jest murdeball"

Karen w rozmowie z "The Guardian" wspomina, że nigdy nie widziała grającego go z taką zaciekłością. Ben z impetem wpadał w tłum rywali, był zaangażowany w każdą akcję, raz za razem zderzał się z przeciwnikami, aż całe ciało chłopca odrzucało w tył. Wtedy Karen zaczęła się martwić. W przerwie powiedziała Stevenowi, że nie chce, aby Ben dalej grał. Chciała podejść do niego i sprawdzić, czy wszystko w nim porządku. Ale obawiała się, że zawstydzi chłopca. Wysłała więc swojego partnera, ten jednak porozmawiał tylko z sędzią, który pochwalił grę Bena.

"Nie czuję się najlepiej"

Najważniejsza i jednocześnie tragiczna akcja została nagrana na wideo. Na pierwszym planie – widzowie dopingujący i żartujący. Za drugim planie – Ben przyśpiesza, aby zetrzeć się z rywalem. Został zatrzymany i upadł na ziemię. Żeby wstać, potrzebował pomocy. To trwało około półtorej minuty. Chwilę później miało miejsce kolejne starcie. Tym razem zderzenie głowami. Wszystko zdarzyło się w odstępie czterech minut, na początku pierwszej połowy.

Qatar Soccer Club World CupBayern Monachium traci obrońcę! Warunki kontraktu uzgodnione

Ben trzymał się za głowę i podszedł do trenera, a ten zrobił test, czy chłopak nie ma wstrząsu mózgu. Zdecydował, że 14-latek może kontynuować grę. Łącznie w tym meczu trener przeprowadził taki test trzykrotnie.

Stadion Legii przed meczem ze Steauą w 2013 r.Liga Mistrzów może wrócić na stadion Legii. "Temat trafił do nas w zeszłym tygodniu"

- Miał niewyraźny uśmiech na twarzy. Pomyślałam, że to nie jest w porządku. Ale pomyślałam też, że go sprawdzili, więc jest ok – opowiadała Karen.

W pewnym momencie zobaczyła, że Ben się zatacza. Krzyknęła do niego "Benjamin!", a ten odwrócił się do niej i powiedział: - Nie czuję się najlepiej.

Wtedy piłka poleciała w jego stronę, a on został znowu wciągnięty do twardej gry. Ben znowu zderzył się z rywalem. Wstał, ale zaraz bezwładnie upadł na plecy. - To był koniec. Nie odzyskał już przytomności – wspomina ojciec Bena, Peter.

- Pobiegłam tam, leżał płasko na plecach. Widziałam tylko białka jego oczu, a on próbował łapać oddech. Wtedy wszystko złożyło się w całość. Przyjął zbyt wiele uderzeń – opowiada Karen - Wtedy wiedziałam. Po prostu wiedziałam. Uświadomiłam sobie, że mój kochany, jedyny syn odszedł.

Bayern o krok od wyrównania niesamowitego rekordu Barcelony. Lewandowski przeszedł do historiiBayern o krok od wyrównania niesamowitego rekordu Barcelony. Lewandowski przeszedł do historii

Ignorancja

Koroner badający ciało 14-latka stwierdził, że przyczyną zgonu był tzw. Second Impact Syndrome (ang. syndrom drugiego uderzenia). Był to pierwszy taki przypadek w Irlandii Północnej. Patolog uznał, że Ben doznał wstrząsu mózgu właśnie w pierwszych czterech minutach drugiej połowy. Niestety, nie rozpoznano tego i pozwolono mu grać dalej. Ben doznał drugiego wstrząsu zanim ustąpiły objawy pierwszego, co spowodowało udar krwotoczny mózgu.

Halvor Egner Granerud w LahtiJest decyzja ws. zawodów PŚ w Rasnovie! Ostatnie zawody przed MŚ

Najłatwiej nieszczęściu można było temu zapobiec dzięki protokołowi SCAT (ang. Standardised Concussion Assessment Tool). SCAT to lista dziewięciu symptomów, które wskazują na wstrząs mózgu. Jeżeli wykryje się chociaż jeden z nich, zawodnik powinien natychmiast opuścić boisko. Protokół został przygotowany w Zurychu na konferencji dotyczącej właśnie tego typu urazów. Konferencja zbiera się co cztery lata, a swoją reprezentację mają tam najważniejsze federacje, takie jak na przykład FIFA czy MKOl. SCAT jest łatwo dostępny, można go pobrać w kilka sekund. Trenerzy i sędziowie powinni mieć przy sobie tę listę, ale niestety – mało kto o niej słyszał. Irlandzka federacja rugby nie wymaga od trenerów i sędziów znajomości tego protokołu.

Kolejne obostrzenia mogą być luzowane. Znamy możliwą datę powrotu kibiców na stadiony!Kolejne obostrzenia mogą być luzowane. Znamy możliwą datę powrotu kibiców na stadiony!

W 2013 roku ruszyło śledztwo. Dostarczyło on jednak więcej pytań, niż odpowiedzi. Karen i Peter nie mogli pojąć, dlaczego nikt nie zauważył objawów wstrząsu mózgu u Bena, dlaczego sami zawodnicy nie do końca wiedzą, dlaczego zmarł, dlaczego nikt nie słyszał o SCAT, dlaczego nie poinformowano rodziców o możliwych konsekwencjach, o grających nie wspominając. To wtedy Peter uznał, że nie może tak tego zostawić, a z całej tragedii musi wyjść coś dobrego.

W tym samym roku w Kanadzie miał miejsce identyczny przypadek. Tym razem ofiarą była 17-letnia dziewczyna. Też grała w rugby. I też przyczyną śmierci był Second Impact Syndrome. Po tej tragedii tamtejszy rząd przeforsował tzw. prawo Rowana, które nakładało obowiązek nauki o wstrząsach mózgu na wszystkich związanych ze sportem młodzieżowym – rodziców, sportowców, trenerów i oficjeli.

Germany Nordic Skiing CombinedGranerud odłączył się od reprezentacji Norwegii. Specjalne środki ostrożności

Od śmierci Bena minęło 10 lat. Jego ojciec Peter co tydzień, oglądając mecz piłki nożnej widzi, jak zawodnicy w walce o piłkę zderzają się głowami. Sędziowie i trenerzy zadają im pytania w stylu "wszystko w porządku" albo "jaki dzisiaj dzień". Jeżeli odpowiedzą poprawnie, mogą grać. Właśnie z tym walczy Peter Robinson.

Czasami rodzice innych dzieciaków pytają się go, co zrobić w takiej sytuacji. Peter odpowiada krótko - hasłem, które stało się mottem jego kampanii – "if in doubt, sit them out". W Polsce byśmy powiedzieli „lepiej dmuchać na zimne”. Jeżeli nie jesteś pewien, czy sportowiec może kontynuować grę, lepiej nie kusić losu i dać mu odpocząć i zabrać do lekarza.

Do niektórych nadal jednak to nie dociera. Mimo że w sporcie młodzieżowym są protokoły mówiące o tym, że zawodnicy powinni w takich sytuacjach opuszczać boisko, to Peter Robinson zwraca uwagę, że zasady to jedna rzecz, a przestrzeganie ich – to druga.

- Protokół to jedno, ale jak decydować będzie nieodpowiednia osoba, to zasady nie mają znaczenia, bo i tak ktoś podejmie złą decyzję – mówi Robinson w rozmowie z "Guardianem".

Czy Piątkowski otworzy Polakom drzwi do imperium Red Bulla? [SEKCJA PIŁKARSKA #76]Czy Piątkowski otworzy Polakom drzwi do imperium Red Bulla? [SEKCJA PIŁKARSKA #76]

Unikanie problemów

Robinson zauważa, że jego przekaz zaczyna docierać do ludzi, aczkolwiek nie tak szybko i skutecznie jak by chciał. Pewien sukces osiągnął w Szkocji, gdzie jego wiadomość "If in doubt, sit them out" trafiła na billboardy. Peter ubolewa jednak nad tym, że wiele osób, nie tylko w rugby, udaje, że nie ma problemu. Może się nim ewentualnie zająć, kiedy on wystąpi, ale będzie to kosztowało kolejne życie.

- Wszyscy mają to samo podejście, czyli to nie jest problem, dopóki tego nie odkryjemy. Jakby chcieli sprawdzić, jak długo mogą go odwlekać, zanim przyjdzie się z nim zmierzyć. Zamiast przyznać, że należy o tym rozmawiać. Jak zostawisz to sportowym organizacjom, to będą próbowały chronić swoją dyscyplinę i jej obraz – uważa Robinson. Jako przykład podaje jeden ze związków, który rozdawał ulotki w szkołach ostrzegające przed urazem mózgu. Przygotował je Robinson, pisząc, że "wstrząs mózgu może być śmiertelny". Zmieniono jednak przekaz z "śmiertelny" na "niebezpieczny".

Robert Lewandowski strzelił drugiego gola w KMŚTak Robert Lewandowski strzelił drugiego gola w półfinale. "Firmowa akcja"

Uratowane życia

Są jednak też pierwsze namacalne efekty jego pracy.

- Skontaktowało się ze mną kilka matek. Opowiadały, że ich synowie padali na ziemię, a trener pozwalał im grać dalej. One jednak wiedziały, że coś jest nie tak i zdjęły ich z boiska. Trafili do szpitala. Jeden z nich miał krwawienie do mózgu. Jego mama powiedziała, że czytała o historii Bena i to dało jej odwagę, żeby interweniować – opowiada Peter. Jednak żałuje, że przez ten czas nie udało mu się dotrzeć do szerszej grupy osób.

- Przed nami nadal długa droga. Widzę to tak, że jesteśmy strażnikami mózgów naszych dzieci, dopóki nie skończą 18 lat. Musimy myśleć o niwelowaniu ryzyka, na które są narażone. Jeszcze wiele rzeczy możemy zrobić. Pytam siebie, czy doczekamy się sprawiedliwości dla Bena? Nie wiem – mówi Robinson.

Spain Soccer La LigaOgromne problemy Realu Madryt. Potężny ból głowy Zidane'a

Czas nie leczy ran

Peter i Karen starają się, aby jak najwięcej dobrego wynikło z tragedii, która ich spotkała. Jednak sami muszą żyć z traumą do końca życia.

- Ludzie mówią, że czas leczy rany. To nieprawda, jest coraz ciężej. Dla mnie "wczoraj" to 29 stycznia. Tęsknię za Benjaminem w każdej sekundzie, każdego dnia – mówi Karen. Jak sama twierdzi, nie pamięta co robiła dzień wcześniej, ale pamięta każdą z ostatnich chwil spędzonych z synem, a także moment, w którym dowiedziała się o jego śmierci.

- Pamiętam cały ten dzień, rozmowy, żarty, śmiechy. Aż do tego meczu – opowiada. Potem są tylko fragmenty wspomnień. Chodzenie po poczekalniach. Pielęgniarka mówiąca, że wyzdrowieje. I widok neurologa rozmawiającego z pielęgniarką i to, jak spuściła głowę. Matka Bena wiedziała, co to oznacza – Kopałam, krzyczałam, walczyłam. Pamiętam momenty – mówi.

- Widzisz jego kolegów, którzy dorastają, zaręczają się, kończą studia. I myślisz o tym, ile on i my przegapiliśmy – opowiada Peter.

Andrea GreseleTragiczny wypadek we Włoszech. Andrea Gresele walczy o życie

- Teraz chodzi o to, żeby pokazać tę historię. Im więcej ludzi będzie miało wiedzę o objawach i niebezpieczeństwach, tym lepiej. Nie chcę, żeby to poszło na marne. Czy to coś zmienia? Nie. Ułatwia? Nie. Łagodzi? Nie. Nie stoję już przy linii bocznej w sobotę rano. Zamiast tego jestem przy grobie – zwierza się Karen.

Nie tylko rugby

Problem urazów głowy wśród młodych sportowców nie dotyczy tylko rugby. Podobne schorzenia występują także w piłce nożnej, hokeju, czy sportach walki. Urazy mózgu wśród młodych sportowców stały się przedmiotem badań naukowych.

W artykule "Sport w szkole i wstrząśnienie mózgu – co należy wiedzieć" wydanym przez uniwersytecki szpital Royal North Shore Hospital w Sydney czytamy, że konsekwencją wstrząsów mózgu jest przewlekła pourazowa encefalopatia (CTE).

Atanas Skatov podczas wyprawy na Makalu, 23.05.2016Znana przyczyna śmiertelnego wypadku Skatowa na K2. To nie był błąd techniczny

Dysfunkcja wiąże się z utratą pamięci, demencją czy depresją. Narażeni na nią są zwłaszcza zawodnicy sportów walki, jaki i innych sportów kontaktowych. W grudniu zeszłego roku „The Guardian” przybliżył historię Steve’a Thompsona, cierpiącego na demencję mistrza świata rugby z 2003 roku. Na to samo choruje też Walijczyk – Alex Popham.

Wśród hokeistów na CTE cierpiał między innymi zawodnik NHL, Steve Montador. W 2015 roku zmarł w wieku zaledwie 35 lat. Zmagał się z depresją. W 2003 roku doznał trzech wstrząsów mózgu w ciągu sześciu miesięcy. Łącznie miał ich 19. Do dzisiaj trwa spór w sądzie pomiędzy rodziną hokeisty a NHL.

Główkować, czy nie?

Co jakiś czas powraca temat gry głową w piłce nożnej. W niektórych krajach, na przykład USA, trenerzy zakazują odbijania piłki tą częścią ciała. Do 14 roku życia dzieci nie są jeszcze odpowiednio zbudowane. Mają słabsze szyje, mięśnie i mózg, który dopiero się rozwija. Przy każdym wstrząsie mózgu czas regeneracji jest dłuższy, a do następnego wstrząsu potrzeba mniejszej siły. Dlatego zaleca się, aby młodzi sportowcy nie wracali do treningów, dopóki w pełni nie wyzdrowieją. Często jednak te urazy są bagatelizowane, a czasami w ogóle nie są wykrywane.

Miejsce katastrofy helikoptera Kobego BryantaZnamy przyczynę katastrofy helikoptera Bryanta. Śledztwo zakończone

Najlepszą obroną piłkarza przed urazami powstałymi w wyniku gry głową jest prawidłowa technika wykonania tego zagrania, czyli uderzenie piłki czołem, tuż poniżej linii włosów, gdzie kość jest najgrubsza. Badania przytoczone w artykule wykazały, że w mózgu piłkarzy mogą zajść niepożądane zmiany także wtedy, kiedy nie doświadczyli wstrząsu, ale często odbijali futbolówkę głową.