Rugby. Francja awansowała do finału mistrzostw świata

Reprezentacja Francji awansowała w sobotę do finału rozgrywanych w Nowej Zelandii mistrzostw świata w rugby po emocjonującym meczu z Walią. Tricolores zwycięstwo 9:8 w dużej mierze zawdzięczają wyrzuceniu z boiska kapitana rywali Sama Warburtona.

Momentem zwrotnym meczu była 18. minuta. Przy prowadzeniu 3:0 kapitan Walijczyków Sam Warburton bardzo niebezpiecznie rzucił francuskim skrzydłowym Vincentem Clerkiem. Irlandzki arbiter Alain Rolland nie miał w tej sytuacji wyjścia i natychmiast usunął go z boiska.

- Zawsze ciężko jest grać po czerwonej kartce. Do samego końca dawaliśmy jednak z siebie wszystko - powiedział po meczu Gethin Jenkins, który przejął opaskę kapitańską.

Wyspiarze dzielnie się bronili, nie udało im się jednak wykorzystać kilku doskonałych okazji na zdobycie punktu. Najlepszą zmarnował obrońca Leig Halfpenny - po jego próbie uderzenia piłka przeleciała minimalnie poniżej poprzeczki.

Francja, dla której wszystkie punkty zdobył kopnięciami Morgan Parra, w finale zmierzy się ze zwycięzcą meczu Nowa Zelandia - Australia, który zostanie rozegrany w niedzielę.

Les Bleus, po dwunastu latach przerwy, zagrają w swoim trzecim finale. Jak dotąd nie wiodło się im w nich najlepiej - w 1987 roku Nowa Zelandia zmiażdżyła ich 29:9, z kolei w 1999 roku ulegli Australii 35:12.

Sportowe rekordy oglądalności. Nie tylko piłka przyciąga

Więcej o: