Najbardziej szalony mecz roku już w styczniu? "Nie przeżyłem czegoś takiego" [WIDEO]

Dziesięć bramek, dwa hat-tricki, kuriozalne akcje - to wszystko można było obejrzeć w spotkaniu 19. kolejki Eredivisie między AZ Alkmaar i FC Utrecht. Tylko w pierwszej połowie padło aż sześć bramek.

W meczu 19. kolejki holenderskiej Eredivisie spotkały się AZ Alkmaar i FC Utrecht. Gospodarze zajmowali przed tym mecze pozycję wicelidera rozgrywek i przy wygranej mogli awansować na pierwsze miejsce. Z kolei Utrecht zajmował siódme miejsce, czyli ostatnie, które daje przepustkę do gry w europejskich pucharach. Przed pierwszym gwizdkiem AZ było zdecydowanym faworytem, ale tego, co wydarzyło się w sobotni wieczór, nikt nie mógł przewidzieć.

Patryk KlimalaPolski napastnik na wylocie z klubu MLS. Stracili do niego cierpliwość

Prawdziwy rollercoaster w meczu ligi holenderskiej

12. minuta - zła interwencja jednego z obrońców i Anastasios Douvikas pakuje piłkę do siatki, a Utrecht prowadzi 1:0. Cztery minuty później grecki napastnik ma już dublet na koncie i goście sensacyjnie prowadzą 2:0. 

Wtedy budzą się jednak piłkarze AZ Alkmaar. W 20. minucie strzelają gola kontaktowego za sprawą Maxima Dekkera, który świetnie odnalazł się w zamieszaniu w polu karnym. Następnie w 31. i 34. minucie do siatki trafia Vangelis Pavlidis, grecki napastnik gospodarzy, który zmienił wynik spotkania na 3:2 dla gospodarzy.

To jednak nie był koniec strzelania w pierwszej części gry, bo w 41. minucie do wyrównania doprowadził Nick Viergever i przy takim wyniku drużyny schodziły do szatni. "Douvikas został pierwszym piłkarzem Utrechtu, który ustrzelił dublet w ciągu szesnastu minut od czasu Driesa Mertensa, który dokonał tego w 2011 roku" - poinformował profil Opta Johan na Twitterze.

Ostatni raz kibice w Holandii trzy bramki strzelone przez każdy zespół do przerwy oglądali w 2009 roku, w meczu N.E.C. - FC Twente (zakończyło się wynikiem 3:4 dla gości).

Więcej takich informacji znajdziesz na Gazeta.pl

W drugiej połowie na gole kibice musieli czekać do 65. minuty. Wtedy Douvikas skompletował hat-tricka i wyprowadził ponownie Utrecht na prowadzenie, tym razem 4:3.

Na odpowiedź gospodarzy nie trzeba było znowu długo czekać. W ciągu 13 minut było już 5:4 dla AZ po golach Meesa de Wita i Pavlidisa, który również skompletował hat-tricka w tym spotkaniu. 

Wtedy na zegarze była 78. minuta, ale ostatni cios należał do gości, którzy już dwie minuty później strzelili na 5:5 za sprawą Sandera van de Streeka, który wykorzystał błąd bramkarza i przelobował nad nim piłkę, uderzając głową. 

Spotkanie AZ Alkmaar z FC Utrechtem było pierwszym meczem od 1991 roku, w którym obie drużyny strzeliły po pięć bramek w meczu ligi holenderskiej. Ostatnim było spotkanie RKC Waalwijk z FC Twente, które zakończyło się 6:6.

- Wszyscy musimy spojrzeć w lustro. Nie może być tak, że tracimy pięć bramek na własnym stadionie - mówił po meczu napastnik AZ Alkmaar, Vangelis Pavlidis.

- Nie, nie sądzę - tak odpowiedział z kolei trener FC Utrecht, Michael Silberbauer, na pytanie, czy przeżył kiedyś bardziej szalony mecz. - Wiem, że drużyna dała z siebie wszystko i wykazała się tutaj dużą odwagą. Jestem z tego dumny. Czuję jednak, że mogliśmy wygrać ten mecz.

Ostatecznie obie drużyny pozostały na miejscach, które zajmowały przed spotkaniem. AZ znajduje się na pozycji wicelidera, a Utrecht na siódmym miejscu w rozgrywkach Eredivisie.