Były reprezentant Polski rzucił wszystko i zaczął nowe życie. W Islandii

Były reprezentant Polski rzucił wszystko i zaczął nowe życie. W Islandii

Radosław Rybak zdecydował się na duże zmiany w swoim życiu. Były reprezentant kraju w siatkówce wyjechał z Polski i osiedlił się w Islandii, gdzie nadal jest związany ze wspomnianą dyscypliną. Teraz opowiedział o tym, jak odnalazł się na dalekiej północy.
Konferencja przed meczem Espadonu i Gigantami Siatkówki

CEZARY ASZKIEŁOWICZ

Radosław Rybak to były siatkarz, który ma na koncie m.in. mistrzostwo Polski z Ivett Jastrzębiem Borynia (obecnie Jastrzębski Węgiel) w sezonie 2003/04. Rozegrał także 46 meczów w reprezentacji Polski. Po karierze przez pewien czas pełnił choćby funkcję prezesa Espadonu Szczecin. Kilka lat temu Rybak zdecydował się na przenosiny do Islandii i obecnie jest związany z tamtejszą siatkówką.

Były reprezentant Polski urządza sobie życie na nowo. "Bali się, że ucieknę"

Rybak udzielił wywiadu portalowi WP SportoweFakty, w którym opowiedział o tym, jak wygląda jego życie po przeprowadzce do wyspiarskiego kraju. Były zawodnik zdradził, jakie motywacje przyświecały mu przy podejmowaniu tej decyzji. - Miałem wiele ofert z Polski, ale już wcześniej podjąłem decyzję, że chcę coś zmienić i spróbować życia za granicą. Jako siatkarz miałem oferty z Grecji, czy Belgii, ale życie potoczyło się tak, że ostatecznie całą karierę spędziłem w polskiej lidze. - oznajmił.

Były reprezentant Polski zdradził, jak w nowej sytuacji odnalazła się jego rodzina, która wyjechała wraz z nim. - Podjąłem decyzje za nich, ale nikt się nie buntował. Przedstawiłem propozycję wyjazdu i nie było specjalnych protestów, bo żona i dzieci także byli ciekawi nowej przygody. Czas pokazał, że najtrudniej przystosować się do nowych warunków było dzieciom, które zostały wyrwane ze środowiska kolegów i minęło sporo czasu zanim nawiązały znajomości w nowym miejscu. Początkowo żałowałem tego, ale teraz widać, że wyszło im to na plus - powiedział.

Więcej podobnych treści sportowych znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Po przeprowadzce Rybak pozostał przy siatkówce. Na Islandii jest to jednak niszowy sport, przez co początki były dalekie od wymarzonych. - Przyjeżdżałem pracować w lokalnym klubie siatkówki i działacze pomogli nam wszystko zorganizować. Dla nas jednak od początku wszystko było zupełną abstrakcją. Zresztą władze klubu to przeczuwały i bały się, że po kilku miesiącach ucieknę wystraszony i już nigdy nie wrócę - wyjawił.

W nowym klubie Polak przez pewien czas łączył trenowanie z występami na parkiecie. Przez trzy pierwsze sezony był drugim trenerem drużyny Afram Hamar Blak, od dwóch lat prowadzi ją już samodzielnie. Jednocześnie przez cały ten czas udzielał się jako jej zawodnik. Co prawda ze względu na wiek jest daleki od optymalnej formy fizycznej, ale posiadanie umiejętności oraz doświadczenie w połączeniu z brakami kadrowymi sprawiły, że i tak był graczem podstawowego składu. Po ostatnim sezonie podjął jednak decyzję, że ze względu na zmęczenie w nadchodzących rozgrywkach będzie pełnił wyłącznie funkcję trenera.

Jego praca przynosi wymierne efekty, bowiem zespół należy do najlepszych w kraju, a on sam jest doceniany za swój wkład w dobre wyniki.  - Moja drużyna wywalczyła wszystkie możliwe trofea, czyli mistrzostwo, Puchar i Superpuchar Islandii. W ciągu ostatnich dwóch lat przegraliśmy tylko jedno spotkanie. Regularnie zdobywam nawet nagrody indywidualne - dodał.

Radosław Rybak odnalazł się także poza siatkówką. "Miałem motywację"

Na Islandii 49-latek nie zajmował się wyłącznie sportem. Równolegle pracował w innym zawodzie, który był dla niego głównym źródłem utrzymania. - Jeszcze w czasach kariery siatkarskiej skończyłem weterynarię, a dzięki wyjazdowi miałem motywację, by wrócić do tego zawodu. Oczywiście nie było łatwo, bo Islandia nie jest w Unii Europejskiej i nie uznaje polskich dyplomów. Musiałem więc znów przysiąść do książek i zdać egzamin nostryfikacyjny - wyjawił.

Z czasem Rybak zdecydował się jednak na podjęcie zatrudnienia w turystyce. - Choć zwierząt jest dużo, a weterynarzy mało, to w tym zawodzie wcale nie zarabia się dużych pieniędzy. Z tego powodu musiałem poszukać innej pracy.

Były siatkarz przyznał, że najchętniej mieszkałby trochę w Polsce, a trochę na Islandii. Wskazał także wady i zalety osiedlenia się w wyspiarskim kraju. Koszty życia są wysokie, ale dobrze płatnej pracy nie brakuje, przez co warto tam wyjechać w celach zarobkowych. Kraj jest czysty i zadbany, a życie toczy się w spokojnym tempie. Innym walorem jest bardzo dobry stan środowiska naturalnego. Największym problemem są bardzo srogie zimy. Nie mogą ich wytrzymać nawet Islandczycy, którzy w tym okresie często decydują się na wyjazd do znacznie cieplejszych regionów świata.