Piłka ręczna. Polki przegrały ze Szwedkami i odpadły z mistrzostw Europy

Reprezentacja polskich piłkarek ręcznych przegrała swój trzeci mecz na mistrzostwach Europy we Francji. Biało-czerwone tym razem uległy Szwedkom 22:23 (5:10). Tym samym nasze zawodniczki odpadły z turnieju.

Nasze piłkarki ręczne jechały na mistrzostwa Europy do Francji z nadziejami, że będą w stanie zajść tak daleko, jak na mistrzostwach świata w 2013 i 2015 roku. Wówczas na mundialu dwa razy dochodziły do półfinału. Na Euro 2018 Polki trafiły do grupy A z Dunkami, Szwedkami i Serbkami. Z tymi ostatnimi przegrały w piątek 26:33, a z Dunkami w niedzielę 21:28. Ze Szwedkami nasze zagrały więc o być albo nie być na turnieju we Francji. Musiały pokonać drużynę "Trzech Koron" różnicą czterech bramek, by mieć pewność, że zajmą trzecie miejsce w grupie dające awans do kolejnej fazy Euro. Niższa wygrana powodowałaby, że musiałyby z niecierpliwością czekać na rozstrzygnięcie wieczornego pojedynku Serbia - Dania. Porażka lub remis oznaczały zaś, że biało-czerwone odpadają z turnieju.

Polskie piłkarki ręczne nie dały rady

Niestety nasze zawodniczki nie podołały zadaniu i przegrały ze Szwedkami 22:23. Mecz z drużyną "Trzech Koron" był ważny z trzech powodów. Raz, że był pojedynkiem o pozostanie w imprezie dla Polek. To była także walka o rozstawienie przed barażami o mundial - mając 13 miejsce na Euro zyskalibyśmy rozstawienie w losowaniu. Ponadto rywalizując ze Szwecją walczyliśmy też o zachowanie szansy na igrzyska w Tokio. W turnieju olimpijskim zagra 12 zespołów.

Polskie piłkarki ręczne zagrały fatalnie w pierwszej połowie

Pierwsza odsłona meczu ze Szwedkami kompletnie nie wyszła naszym zawodniczkom. Polki przegrały ją 5:10. Przez 16 minut nie zdobyły nawet jednej bramki! Co z tego, że Adrianna Płaczek broniła momentami z 60% skutecznością, skoro koleżanki w ataku prezentowały się fatalnie. Pudłowały nawet z najłatwiejszych pozycji, z każdą minutą irytując się coraz bardziej. Szwedki co prawda wcale nie grały wiele lepiej, ale jednak trafiały częściej i to one na przerwę schodziły prowadząc. 

Druga połowa to nieustanna pogoń w wykonaniu Polek. Nasze zawodniczki zdołały nawet doprowadzić do remisu, ale w ostatniej minucie gry straciły bramkę, a następnie Szwedki mądrze się broniły. Szkoda, bo biało-czerwone odrobiły aż 4 bramki straty po przerwie.

Wiceprezes Kuchta przeczuwał kłopoty

Wiceprezes Związku Piłki Ręcznej w Polsce Zygfryd Kuchta wyznał przed startem mistrzostw Europy, że liczy na zawodniczki, ale jednocześnie obawia się ich występu na Euro. - Celem jaki postawiliśmy jest awans z grupy. Pewnie, że marzą nam się medale, możliwe, że mamy potencjał, żeby już walczyć o podium, ale mamy też pewne niepokoje co do prezentowanej ostatnimi czasy wartości drużyny – przyznał Kuchta.

W sparingach przed mistrzostwami Polki grały bardzo nierówno. Kilka dni przed rozpoczęciem ME we Francji biało-czerwone zawiodły w pojedynku z Hiszpanią (16:23), by następnego dnia pokonać Brazylię (32:26), a na koniec przegrać w głupi sposób w starciu z Niemkami (27:28). – Z Niemkami przez 55 minut było wszystko jak trzeba [Polki prowadziły 26:24], a później ogarnęła je totalna niemoc. To niepokoi. Z drugiej strony są takie mecze, kiedy wszystko nam wychodzi i potrafimy wysoko pokonać mistrzynie świata. Możemy sprawić niespodziankę, ale musimy uważać, żeby przykrej nie zrobić sobie – mówił Kuchta.

Polki w grupowych meczach z Serbkami i Dunkami zagrały nieźle w pierwszej połowie. Z pierwszymi po 30 minutach prowadziły 14:13. Z drugimi przegrywały jedynie 8:11. Co z tego, skoro w drugiej odsłonie obu spotkań zaprezentowały się fatalnie. Ze Szwedkami było odwrotnie. Biało-czerwone po pierwszej połowie traciły do Skandynawek 5 bramek. Po przerwie wypadły znacznie lepiej, ale to i tak nic im nie dało.