ME piłkarzy ręcznych. Chorwacja zamknęła marzenia o medalu

Reprezentacja Polski nie zagra w półfinale mistrzostw Europy w Danii. Po raz kolejny na drodze do tego stanęła wielka Chorwacja, która wygrała 31:28. W piątek (godz. 16) w meczu o piąte miejsce zmierzymy się z Islandią.

Od pierwszych minut to była prawdziwa wojna, godna olbrzymiej stawki tego pojedynku. Oba zespoły agresywnie broniły, ale fair. Polacy grali bez żadnych kompleksów dla utytułowanych rywali, atak pozycyjny był najlepszy w ich wykonaniu w tym turnieju. Imponowali pomysłem, dokładnością, szybkością rozgrywanych akcji. Wreszcie znakomity mecz rozgrywał na środku rozegrania Bartłomiej Jaszka, który wywiązywał się też z roli egzekutora. Już po 180 sekundach Sławomir Szmal obronił karnego swojego klubowego kolegi Ivana Cupicia. W obronie mieliśmy problem z powstrzymaniem najlepszego zawodnika świata ubiegłego roku Domagoja Duvnjaka. Chorwacki rozgrywający HSV Hamburg popisywał się mocnymi rzutami z drugiej linii, mądrze kierował grą zespołu, miał sporo asyst. To właśnie on pięknym rzutem, kiedy jego zespół grał w osłabieniu, w 21. minucie dał prowadzenie rywalom 10:9. Riposta Polaków była znakomita - zdobyli trzy bramki z rzędu! A chwilę potem było już 14:11. Mogli jeszcze wyżej, ale stuprocentowych sytuacji nie wykorzystali Michał Jurecki i Krzysztof Lijewski.

Niestety, biało-czerwoni fatalnie zaczęli drugą część, ich gra kompletnie się posypała. Na pierwszego gola musieli czekać aż... 7 minut, a sami stracili aż pięć! Nie mogliśmy sforsować zdecydowanie lepiej spisującej się defensywy Chorwatów. Wróciły też stare grzechy - drugiego karnego zmarnował Patryk Kuchczyński. W dodatku straciliśmy odkrycie turnieju Jakuba Łucaka, który dostał potężny, przypadkowy cios od Piotra Grabarczyka, i zszedł z parkietu na noszach. Chorwaci wypracowali pięciobramkową przewagę, a potem kontrolowali przebieg meczu.

W piątkowych półfinałach Dania zmierzy się z Hiszpanią, a Francja z Chorwacją.

W środę radziliśmy sobie bez Karola Bieleckiego. Wieczorem po nokaucie Szwecji 35:25 trener Michael Biegler zdecydował się na kolejną zmianę w składzie, bardzo znamienną. Michał Kubisztal zastąpił wicemistrza świata i brązowego medalistę z 2007 i 2009 roku, symbol tamtej wspaniałej drużyny. - Po pięciu meczach potrzebny jest dopływ świeżej krwi i sił. Zawodnicy są trochę zmęczeni. Bielecki na 99 procent wróci do składu - mówił Jacek Będzikowski, II trener kadry.

Zmiana wynika zapewne z tego, że na szybkich Chorwatów Bieglerowi potrzebny był bardziej ruchliwy, lepszy w obronie, potrafiący zagrać jeden na jednego 34-letni Kubisztal (do każdego meczu zgłoszonych jest 16 zawodników, trenerzy w trakcie imprezy mogą dokonać trzech zmian.

Dla Bieleckiego ME w Danii to najgorszy wielki turniej w karierze. Nie przypominał bombardiera, który zachwycał atomowymi rzutami z dziesiątego metra. W pierwszych trzech meczach fazy grupowej nie zdobył żadnej bramki! W sumie zagrał zaledwie 19 minut, z Serbią jego bilans to 0/2 oraz strata, z Francją nie oddał rzutu, dostał dwie dwuminutowe kary, miał asystę i stratę. Z Rosją wszedł jako rezerwowy na cztery minuty, jego trzy rzuty z łatwością obroniono.

Prawdą jest, że Bielecki w polskiej lidze też gra przeciętnie, a w Lidze Mistrzów trener Vive Targi Kielce Bogdan Wenta wystawia go rzadko. Trener Biegler wciąż jednak w niego wierzył, powoływał, choć miał wartościowego zmiennika na lewe rozegranie - Pawła Podsiadłę, zbierającego bardzo dobre recenzje w lidze francuskiej. - Słyszałem opinię, że Karol się skończył. Bzdura. Tyle że aby rzucał bramki, trzeba mu zorganizować dobre akcje. On nie może się szarpać z obrońcami, oddawać wymuszone rzuty. Nie taka jego rola - bronił go przed meczem z Białorusią Artur Siódmiak, były reprezentacyjny kołowy.

Inne środowe wyniki: Francja - Szwecja 28:30 (16:14), Rosja - Białoruś 39:33 (23:17)

Tabela:

Relacje z najważniejszych zawodów w aplikacji Sport.pl Live na iOS , na Androida i Windows Phone

Więcej o: