ME piłkarzy ręcznych. Łucak zniesiony z parkietu na noszach

Dramatycznie skończył się dla Jakuba Łucaka mecz na mistrzostwach Europy piłkarzy ręcznych przeciwko Chorwacji. 24-letni zawodnik został zniesiony na noszach na początku drugiej połowy.

W siódmej minucie drugiej połowy Łucak w obronie został trafiony łokciem przez Piotra Grabarczyka. Polak padł na boisko i nie ruszał się, otoczyli go koledzy z drużyny. Po opieszałej interwencji służb medycznych został zniesiony na noszach.

Trudno ocenić, co stało się Polakowi. W telewizyjnej transmisji widać było, że jest przytomny, ale nie ruszał się. W jego miejsce wszedł na boisko Patryk Kuchczyński, a kibice pożegnali go gromkim "dziękujemy, dziękujemy".

Kibice wściekli. "Ratownicy jak Polska służba zdrowia"

Fanów Sport.pl na facebooku oburzyła opieszałość osób odpowiedzialnych za nosze w tej sytuacji. Minęło kilka minut, zanim znaleźli się przy Łucaku, w dodatku kamery pokazały, że nie spieszyli się specjalnie.

"Skandal , spacerek lekarza po zawodnika", "wolniej się nie dało", "ratownicy jak Polska służba zdrowia" - posypały się komentarze na Facebooku .

Łucak objawieniem turnieju

Zawodnik Chrobrego Głogów grał w Danii świetnie, choć to jego debiutancka impreza. Przed meczem z Chorwacją wykorzystał 16 z 21 rzutów. Był trzecim strzelcem w polskim zespole i drugim jeśli chodzi o skuteczność (76 procent).

- Cieszę się, że potrafię wykorzystać minuty, które dostaję. Przecież w kadrze tak naprawdę zadebiutowałem dopiero kilkanaście dni temu, grając na początku stycznia w turnieju na Węgrzech. Wcześniej byłem tylko w kadrze B. Jestem bardzo szczęśliwy, że teraz to tak fajnie wygląda - mówił przed meczem w rozmowie ze Sport.pl .

Relacje z najważniejszych zawodów w aplikacji Sport.pl Live na iOS , na Androida i Windows Phone

Więcej o: