Wygrać z Rosją, czyli cała Polska liczy bramki

Tylko zwycięstwo z Rosją daje Polakom wyjście z grupy mistrzostw Europy z Danii. Ale jakie zwycięstwo? Wbrew pozorom więcej dałaby nam niższa wygrana niż wyższa. Mecz dziś o godz. 18, relacja Z Czuba i na Żywo w Sport.pl.

Jeśli Polacy wygrają dziś nie wyżej niż dwoma bramkami, a grający o godz. 20.15 Francuzi pokonają słabszych od nich Serbów, wtedy nasi piłkarze awansują do kolejnej rundy z dwoma punktami - razem z Rosją i niepokonaną Francją. W przypadku wysokiego zwycięstwa ze sborną, bez względu na wynik drugiego pojedynku, awans wywalczą Serbowie, a my zaczniemy następną fazę z zerowym dorobkiem.

Czy Polacy - przy optymistycznym założeniu, że przed końcowym gwizdkiem będą prowadzić różnicą kilku bramek - zaczną kalkulować?

- Co tu kalkulować? Spekulacje zostawiam dziennikarzom. Wiadomo, że lepiej mieć dwa punkty na starcie w walce o awans do półfinału, ale teraz możemy sobie tylko gdybać - mówi "Wyborczej" Jacek Będzikowski, drugi trener reprezentacji Polski.

O dwa punkty nie będzie łatwo, choć Rosjanie w ostatnich latach wypadli z europejskiej czołówki. Ostatni sukces dwukrotni mistrzowie świata (1993 i 1997) oraz złoci medaliści olimpiady w Sydney (2000) odnieśli dziesięć lat temu, kiedy na igrzyskach w Atenach zdobyli brąz. Od tamtej pory ich najlepsze wyniki to szóste miejsca w mistrzostwach świata w Niemczech w 2007 roku i rok później na igrzyskach w Pekinie. Dwa lata temu nie zdołali się zakwalifikować na mistrzostwa świata w Szwecji.

Ale w lutym 2012 roku po blisko dwudziestu latach pracy odszedł charyzmatyczny trener Władimir Maksymow. Zastąpił go Oleg Kuleszow, były świetny zawodnik grający w niemieckiej Bundeslidze. Na pierwszym wielkim turnieju ubiegłorocznych mistrzostw świata w Serbii Rosja zaczęła odzyskiwać teren. Była o włos, a właściwie o dwie bramki od półfinału - po zaciętym pojedynku przegrała jednak 26:27 ze Słowenią.

Przed turniejem w Danii Kuleszow musiał godzić się ze stratami. Najpierw pokłócił się z jednym z najlepszych rzucających drużyny Timurem Dibirowem (w Serbii w siedmiu meczach zdobył 46 goli i zajął trzecie miejsce wśród najskuteczniejszych, wybrano go też na najlepszego lewoskrzydłowego mistrzostw), po czym zawodnik Vardaru Skopje zrezygnował z gry w reprezentacji. Potem trener dowiedział się, że do Danii nie pojadą dwaj kolejni kluczowi zawodnicy: ze względów rodzinnych Michaił Czipurin i z powodu kontuzji Aleksiej Rastworcew. Dla Rosjan to olbrzymie osłabienie. Czipurin był ważnym graczem w ataku, zwłaszcza na kole, w kadrze zdobył ponad 400 bramek. 35-letni Rastworcew był kluczową postacią obrony, Piotrem Grabarczykiem sbornej.

Mimo tak poważnych osłabień zespół pokonał w drugim meczu turnieju faworyzowaną Serbię 27:25.

Na pokonanie sbornej powinna wystarczyć tak dobra gra jak z Francją. - Patrząc na liczbę przestrzelonych czystych sytuacji, możemy zagrać jeszcze lepiej. Skuteczność musimy poprawić - dodaje trener Będzikowski.

Dotyczy to szczególnie rzutów karnych. Grupowi rywale Polaków wykonywali je w sumie 22 razy, spudłowali zaledwie dwukrotnie. Polacy mieli siedem szans, nie wykorzystali aż czterech.

Grupa C:

Polska - Rosja 18 (TVP 2), Francja - Serbia 20.15 (TVP Sport).

Więcej o: