ME piłkarzy ręcznych. Jaszka: Chcieliśmy uniknąć blamażu

- Nie wyobrażam sobie, jakbym się czuł, gdybym był na miejscu Szwedów - mówi Bartłomiej Jaszka. Najlepszy zawodnik (zdobył osiem bramek) meczu Polska - Szwecja przyznaje, że w przerwie pierwszego spotkania drugiej rundy mistrzostw Europy, kiedy rywal prowadził aż 20:9, biało-czerwonym trudno było wierzyć w korzystny wynik.

My też mamy zdanie! Dzielimy się nim na Facebook/Sportpl ?

Łukasz Jachimiak: Trener Bogdan Wenta mówi, że po remisie ze Szwecją nie wie, czy ma się cieszyć, czy płakać. Ty wiesz?

Bartłomiej Jaszka: Wiem tylko tyle, że jestem wypomponowany. Zaraz idę na zabiegi, dopiero po nich zacznę oglądać mecz Serbów z Niemcami.

Tego, co pokazaliście, chyba już nikt nie przebije. Grałeś kiedyś w tak szalonym meczu?

- Nigdy. Dobrze, że to się tak skończyło. Goniliśmy i dogoniliśmy. Szkoda tylko, że w pierwszej połowie nie popełniliśmy chociaż jednego błędu mniej. Wtedy w końcówce mogłoby wystarczyć czasu i sił, żeby ten mecz wygrać.

Podobno trener Szwedów, Staffan Olsson, powiedział, że remis jest dla nich jak g...

- Wcale się mu nie dziwię. Nie wyobrażam sobie, jakbym się czuł, gdybym był na miejscu Szwedów.

Z wieloma z nich znacie się z Bundesligi. Rozmawialiście po meczu?

- Nie byli w nastroju.

A jak opiszesz nastrój, który panował w przerwie w waszej szatni?

- Nikt z nas nie rozumiał, co się stało. Mówiliśmy sobie, że skoro tak dużo bramek straciliśmy w jednej połowie, to w drugiej teoretycznie możemy ich tak dużo zdobyć. Ale tak naprawdę głównie powtarzaliśmy jeden po drugim, że trzeba wyjść na boisko, żeby ratować twarz. Chcieliśmy uniknąć blamażu.

Oglądając mecz Serbia - Niemcy będziecie trzymać kciuki za gospodarzy mistrzostw?

- Tak, bo jeśli wygrają, wszystko będzie w naszych rękach. Mamy trzy punkty, a Niemcy cztery. Jeśli ich pokonamy, będziemy wyżej. Najpierw jednak czeka nas Macedonia. I to na pewno też nie będzie łatwa przeszkoda.

Szwedzkie media po meczu z Polską: Nie ma pieprzonego Harlem Globetrotters ?

Więcej o: