MŚ w piłce ręcznej. Walczą tylko o Londyn. Prasa krytykuje "gwiazdy"

PRZEGLĄD PRASY. Po porażce z Dania, Polakom nie pomogła wygrana z Serbami. Nasi szczypiorniści nie mają już szans na medale w mistrzostwach świata w Szwecji. - W półfinale nie zagrają na własne życzenie - komentuje "Polska The Times", która surowo ocenia kluczowych zawodników w zespole Bogdana Wenty. Gazety podkreślają jednak, że nie wszystko jeszcze stracone. - Medal uciekł, ale są szanse na igrzyska" - pisze "Przegląd sportowy".

- Koniec marzeń, złudzeń i nadziei - rozpoczyna ocenę występu Polaków "Super Ekspress". - Zawodnicy Bogdana Wenty jeszcze zanim wyszli na parkiet wiedzieli, że mogą się pakować - pisze dziennik, a dokładnie opisuje to "Rzeczpospolita".

- Kiedy Polacy wychodzili w niedzielę na rozgrzewkę w hali w Lund, zobaczyli Serbów, którzy zamiast trenować stali z podniesionymi do góry głowami, przeklinając pod nosem. Patrzyli na telebim, gdzie transmitowany był mecz Szwecji z Chorwacją (gospodarze wygrali - przyp.red.). Dla Polaków oznaczało to koniec marzeń o półfinale. Piłkarze wyszli na prezentację jak na ścięcie. Trener Wenta, gdy wyczytano jego nazwisko, ledwo podniósł się z ławki. Piłkarze patrzyli na czubki butów.

O pakowaniu się jednak nie ma mowy. "Przegląd Sportowy" przypomina, że choć medal uciekł, to jest jeszcze szansa na igrzyska. - Medalu już nie wywalczymy, ale musimy awansować do kwalifikacji olimpijskich. Nie spuścimy głów - zapowiada na łamach gazety Daniam Wleklak. Warto do tego poprawić jeszcze grę w drugiej linii, bo jak zauważa dziennik, w tym mundialu zawodzi nasza druga linia. - Gdyby w sobotę z Duńczykami udało się wywalczyć choćby punkt, sytuacja biało-czerwonych wyglądałaby lepiej., w przypadku zwycięstwa nad Serbią byłaby nawet szansa na półfinał. Jednak porażka z Danią była zasłużona, bo Polacy fatalnie zagrali w pierwszej połowie. Oddali aż 17 (!) nieskutecznych rzutów na bramkę Niklasa Landina. Najbardziej zawiodły nasze strzelby - Karol Bielecki i Marcin Lijewski. Na dobrym poziomie zaprezentowali się skrzydłowi - Tomasz Tłuczyński często wbiegał na pozycję drugiego kołowego, zaś Patryk Kuchczyński też wykorzystywał wbieg na koło, a prócz tego dwie kontry - ocenia występy biało-czerwonych gazeta.

- Przegraliśmy dwa bardzo ważne mecze, dlatego piąte czy szóste miejsce też trzeba będzie przyjąć. Nie wygrywając nie można myśleć o najwyższych celach - mówił w rozmowie z "Faktem" Artur Siódmiak. Zdaniem dziennika dla niego i kilku innych kadrowiczów mistrzostwa w Szwecji były prawdopodobnie jedną z ostatnich wielkich imprez. - Nawet jeśli Orły Wenty zakończą mundial na piątym miejscu, wyjazd do Skandynawii trzeba uznać za porażkę i rozczarowanie. Przebudzenie przyszło za późno - pisze dziennik.

- Polacy w półfinale nie zagrają na własne życzenie - ocenia z kolei "Polska the Times". Kluczowi zawodnicy przyjechali na turniej bez formy. Lijewski i Bielecki mieli problemy ze zdobywaniem goli. "Lijek" tylko w pierwszej połowie spotkania ze Szwecją zaprezentował się dobrze, Bielecki w meczu z Danią oddał osiem rzutów, a zdobył tylko jednego gola. Fatalnie grał Mariusz Jurasik. A przecież ci zawodnicy wiele razy samodzielnie decydowali o obliczu gry biało-czerwonych. Nasi szczypiorniści popełnili też bardzo dużo prostych błędów technicznych. Z taką grą trudno myśleć o sukcesach. Wyraźnie naszej drużynie zabrakło Krzysztofa Lijewskiego i Michała Jureckiego. Obaj są kontuzjowani - pisze "Polska the Times".

 

Bieleckiemu i Lijewskiemu "dostało się" też od "Gazety Wyborczej. - W kwadrans, kiedy Bielecki był na boisku w przegranym w sobotę meczu z Danią, oddał siedem rzutów. Zdobył tylko jedną bramkę. Nie mówimy tu o pierwszym lepszym zawodniku, ale o Bieleckim, który ma najsilniejszy rzut z drugiej linii na świecie, który potrafi puścić piłkę z prędkością 120 km/h - piszą korespondenci dziennika, którym Marcin Lijewski opowiada o swojej niemocy. - Wszystko dzieje się szybko. We krwi jest mnóstwo adrenaliny. Przelatują myśli. Wydaje ci się, że masz dobrą pozycję rzutową, oddajesz rzut. Niecelny. Idzie kontra, a potem znowu gnasz do ataku i próbujesz coś zrobić, i widzisz, że inni też się szarpią, że ktoś inny rzuca w nieprzygotowany sposób, i znów idzie kontra - opisuje "Gazecie" piłkarz.

Więcej o: