MŚ piłkarzy ręcznych. Duńczycy o gola lepsi

Polska przegrała z niepokonaną Danią 27:28 (9:15) w najbardziej dramatycznym meczu. Do remisu zabrakło niesłusznie nieuznanej bramki. Teraz Polacy są na mistrzostwach w sytuacji, gdy nie wszystko już zależy od nich. Nawet zwycięstwa nad Chorwacją i Serbią mogą nie dać awansu.

Duńczycy mają przed sobą mecz z Argentyną, rozbitą w sobotę przez Chorwację. Zwycięstwo Skandynawów w tym spotkaniu jest niemal pewne, podobnie jak ich awans w konsekwencji wygranej.

Szwedzi mają teraz dwa punkty więcej niż Polska i przed sobą mecze z Chorwacją i Danią, w których wszystko może się zdarzyć. Ale w ostatnim meczu grupy spotkają się ze Danią, przy czym najprawdopodobniej ich rywale już będą się cieszyć z awansu. Tylko dwie drużyny awansują do półfinału.

Sobotni mecz zaczął się od gwizdów duńskich kibiców podczas prezentacji polskiej drużyny i jeszcze mocniejszych gwizdów, gdy tylko biało-czerwoni posiadali piłkę. Kilka setek Polaków na trybunach robiło co mogło - nie było jednak w stanie przebić głosem około 10 tysięcy Duńczyków. Ale trener Wenta miał wreszcie taki hymn jak chciał, z nagraniem orkiestry, z energią. Duńczycy odśpiewali swój imponująco - a capella.

Bramki Karola Bieleckiego i Bartłomieja Jaszki dały nadzieje na rozkręcenie ofensywy od samego początku. Ale potem skuteczność siadła katastrofalnie. Dwie straty, nieudana zmiana Artura Siódmiaka plus trzy nieudane próby Bieleckiego i dwie Marcina Lijewskiego dały Duńczykom szansę nie tylko na odrobienie start, ale na mocne prowadzenie i komfort popełnienia jednego, czy dwóch błędów. Zdobyli siedem bramek z rzędu. Niemoc przełamał dopiero Jaszka w 13. minucie meczu.

Po kolejnych nieudanych rzutach, Bieleckiego zmienił Grzegorz Tkaczyk. Była to desperacka decyzja Wenty - Tkaczyka Szwedzi w czwartkowym meczu zatrzymali całkowicie (1 bramka przy sześciu rzutach). Jaszkę zmienił na chwilę Tomasz Rosiński, który ze Szwecją nie zagrał ani minuty. Ale nadal niewiele to dawało, bo obaj też rzucali z fatalną skutecznością - byli blokowani lub bronieni. Wenta więc podjął kolejna wymuszoną decyzję - zdjął Rosińskiego, Tkaczyka postawił na środek, a na lewym rozegraniu zagrał Mariusz Jurkiewicz. Ale Polacy jakby się uparli rzucać Niklasowi Landinowi Jacobsenowi pod nogi, a ten wszystko nogami odbijał.

Dodatkowo bramki Lijewskiego nie uznali arbitrzy z Czech - Novotny i Horacek. Po szybkim wznowieniu to Polacy stracili gola (w drugiej połowie sędziowie znów popełnili błąd - Duńczyk Lars Christiansen nie pozwolił na wznowienie Tomaszowi Tłuczyńskiemu i powinien otrzymać karę, później nie uznali piłki dla Polski, z czego wzięła się 28. bramka Duńczyków).

Polacy byli bezradni, Duńczycy błyskawicznie i płynnie rozgrywali na polskim kole, a po drugiej stronie biało-czerwoni bardzo długo szukali pozycji rzutowej. I jej nie znajdowali.

Potwierdziła się siła duńskich skrzydeł - było do tego dobre tło, bo biało-czerwoni są jedyną drużyna w grupie, która rzuca mniej bramek ze skrzydeł niż z linii 6 metrów i to dwa razy mniej, przy nieco ponad 50-procentowej skuteczności (po pięciu meczach, czyli do spotkania z Duńczykami, 37 bramek ze skrzydła rzucili Duńczycy, 13 Polacy).

Tylko w pierwszej połowie Duńczycy rzucili pięć bramek ze skrzydeł, przy ośmiu próbach. Polacy dwie przy trzech. Tych bramek Polsce bardzo brakowało.

Łatwo zdobywał gole z dziewięciu metrów Mikkel Hansen.

W drugiej połowie sytuacja się poprawiła.

Biało-czerwoni nawiązali walkę. Tyle, że zaczęli to robić, gdy mieli sześć bramek starty po pierwszej połowie. Trudne piłki odbijał Sławomir Szmal, Jurkiewicz zdobył swoje kolejne cztery bramki, przewaga Duńczyków wolno się zmieniała (po 12 min 2. połowy było 20:17), Bartosz Jurecki wywalczył dwa karne (jednego nie wykorzystał Tomasz Tłuczyński). Polacy zaczęli bardziej aktywnie bronić.

W 19. minucie wydawało się, że nastąpi przełamanie na korzyść Polski. Dwie bramki Tkaczyka, wykorzystana gra w przewadze, obrona Piotra Wyszomirskiego, kontra Tkaczyka (jedna udana, druga nie). Przewaga zmniejszyła się do dwóch bramek na niecałe siedem minut do końca spotkania, potem znów wzrosła do trzech, ale na 2 i pół przed końcem meczu Duńczycy prowadzili tylko dwoma golami po kontrze Mateusza Zaremby i dzięki dwóm fantastycznym obronom Piotra Wyszomirskiego.

Zabrakło czasu. Duńczycy przechwycili podanie do Bartosza Jureckiego i mieli minutę do końca meczu.

Zwycięstwa Szwecji i Chorwacji

W dwóch innych meczach polskie grupy Szwecja pokonała Serbię 28:24, a Chorwacja rozbiła Argentynę 36:18.

Pojedynek rewelacji poprzedniej rundy szwedzkiego mundialu Argentyny z wicemistrzem świata i Europy Chorwacją był bez historii. W Lund Chorwaci szybko objęli wysokie prowadzenie i już do przerwy wygrywali aż 19:6.

Emocjonujący był natomiast pojedynek w Malmö Arena pomiędzy gospodarzami i Serbią. Do przerwy aż dziesięć razy notowano remis, a po zmianie stron - siedem. Decydujące ciosy Szwedzi zadali w ostatnich dziesięciu minutach zdobywając kilkubramkową przewagę. Ostatecznie wygrali 28:24 (12:13)

 

MŚ piłkarzy ręcznych. Wenta po meczu z Danią [WIDEO]

Więcej o: