MŚ piłkarek ręcznych 2015. Stachowska: idziemy tu od zera do bohatera. I bez medalu nie wrócimy!

- Głowę mam taką wielką, że chyba zaraz mi pęknie. Wykonałyśmy ogromną pracę. To dzięki niej przeszłyśmy drogę od zera do bohatera. I dalej idziemy. Bo półfinał to dla nas nic. My chcemy mieć medal. My tak bardzo chcemy mieć medal, że bez niego nie wrócimy - mówi Monika Stachowska po ćwierćfinale MŚ, w którym polskie szczypiornistki pokonały Rosję 21:20. Półfinał z Holandią w piątek, prawdopodobnie o godz. 18. Relacja na żywo w Sport.pl.

Łukasz Jachimiak: Potrafi pani na gorąco opisać to, co czujecie po drugiej z rzędu wygranej wojnie, na którą poszłyście teoretycznie bez szans?

Monika Stachowska: Emocje są tak wielkie, że trudno mówić. To jest ogromne, niesamowite szczęście. Mój próg przyjmowania emocji został już przekroczony, głowę mam taką wielką, że chyba zaraz mi pęknie (śmiech). Myślę, że dopiero za jakieś dwie godziny trochę się uspokoimy i pomyślimy o półfinale mistrzostw świata.

Czyli jeszcze nie porozmawiamy o tym, jak tego dokonałyście?

- Trochę powiedzieć już na pewno można. Standardowo wykonałyśmy ogromną pracę. To dzięki niej przeszłyśmy drogę od zera do bohatera. I dalej idziemy. Bo półfinał to dla nas nic. Nadal jeszcze nic tu nie wygrałyśmy. My chcemy mieć medal. My tak bardzo chcemy mieć medal, że bez niego nie wrócimy. Jesteśmy drużyną złożoną z dziewczyn o różnych umiejętnościach, w różnym wieku, a wynik robimy dlatego, że gramy z wielgachnym sercem.

Zero było pewnie po wysoko przegranym meczu z Holenderkami?

- Nie, to 20:31 było tylko częścią fazy grupowej. Ona cała była nieudana. Bo co z tego, że wygrałyśmy trzy z pięciu meczów, jeśli po każdym schodziłyśmy z boiska niezadowolone? Męczyłyśmy się i z Angolą, i z Chinami, i nawet trochę na początku z Kubą. Bałyśmy się, że z takim poziomem nic nie ugramy. Ale przyszła presja i się rozkręciłyśmy. Dlaczego? Tu już z analizami wolę nie ryzykować, nie chcę się bawić w psychologa (śmiech).

Podejdziecie do Holenderek z chęcią zrewanżowania im się za porażkę sprzed kilku dni?

- Po fazie grupowej jako zespół narodziłyśmy się na nowo, grupa jest już sprawą zapomnianą, więc Holenderki będą całkiem nowym rywalem. Tak trzeba myśleć, bo jakie znaczenie ma faza grupowa? Szwedki, z którymi przegrałyśmy, już dawno odpadły, nie ma też już w grze o medale Hiszpanek i Francuzek, które zawsze się liczyły i co im teraz z niezłej gry w grupach? Tamta faza jest już kompletnie nieważna.

Obserwuj @LukaszJachimiak

Niesamowita walka i olbrzymia radość, czyli Polki pokonały Rosjanki na MŚ [ZDJĘCIA]

Zobacz wideo
Jak Polki zakończą te mistrzostwa?
Więcej o: