MŚ w piłce ręcznej. Węgierska prasa: Polak z Węgrem nie jak bratanki

"Lengyel, magyar - két jó barát", czyli Polak Węgier - dwa bratanki. To przysłowie bardzo popularne zarówno na Węgrzech, jak i u nas. Nic dziwnego, że przed meczem w 1/8 finału MŚ piłkarzy ręcznej węgierska prasa często je cytuje. Z jedną różnicą. Dodając słówko "nie". Relacja Z Czuba i na żywo z meczu w poniedziałek od 21.30.

W poniedziałek o 21.30 Polska gra z Węgrami o ćwierćfinał MŚ! Relację możesz śledzić na Sport.pl lub w aplikacji Sport.pl LIVE

Dziennik "Népszabadság" właśnie tak tytułuje artykuł dotyczący poniedziałkowego meczu. Przypomina też o starciu obu ekip sprzed dwóch lat, w meczu o 7. miejsce MŚ w Szwecji. Wówczas Węgrzy wygrali 31:28, co zamknęło nam drogę na Igrzyska Olimpijskie w Londynie, tak udane dla Madziarów - zajęli tam czwarte miejsce.

Lajos Mocsai, trener Węgrów, nie ma wątpliwości, że Polska będzie trudnym rywalem. - Pamiętam nasz niedawny pojedynek na Turnieju Noworocznym [zakończył się remisem 27:27 - red.] - było bardzo ciężko. Polacy mają w składzie doświadczonych zawodników, medalistów mistrzów świata. I z meczu na mecz grają lepiej. My z kolei mamy swoje kłopoty. Rozgrywający Gabor Csaszar choruje i na razie mu się nie poprawia. Mam nadzieję, że przed meczem poczuje się lepiej - powiedział trener na łamach gazety "Magyar Hirlap". Tytuł artykułu: W 1/8 finału nie będzie po przyjacielsku.

Csaszar to jedna z centralnym postaci węgierskiej drużyny. We wspomnianym meczu z Polską rzucił aż 10 goli, od nowego sezonu będzie zawodnikiem PSG, gdzie dołączy do takich sław jak Luc Abalo i Mikkel Hansen.

Bramkarz reprezentacji Węgier, Péter Tatai, zapytany przez dziennikarza "Délmagyarország", czy Csaszar zagra, odpowiedział, że rozgrywający w niedzielę rano poczuł się nieco lepiej i na pewno zobaczymy go na parkiecie.

- Ale czeka nas bardzo trudne zadanie. Znamy się dobrze z Polakami, ciężko będzie się czymś zaskoczyć. Ale ja jeszcze przed mistrzostwami mówiłem, że stać na zdobycie medalu. Chcemy zwyciężyć i zwyciężymy!

"Wielki bój z Polakami" - pisze "Blikk". Tytuł jest grą słów: Nagy-csata oznacza Wielką bitwę, a Nagy to nazwisko czołowego gracza Węgrów, Laszlo. "Teraz nie możecie przegrać. Mistrzostwa zaczynają się dla nas właśnie teraz!".

- W Londynie byliśmy w pierwszej czwórce. Powtórzenie tego osiągnięcia będzie graniczyło z cudem, ale nie jest niemożliwe. Chcemy po prostu wypaść jak najlepiej - zapowiada Nagy.