Przed MŚ w piłce ręcznej. Czy został tylko cień orłów Wenty?

- Już na pierwszym zgrupowaniu widziałem, jak duża jest wiara zawodników w siebie, jak duże mają zaufanie do mnie - mówi trener polskich piłkarzy ręcznych Michael Biegler. W piątek w Hiszpanii startują mistrzostwa świata, Polska swój pierwszy mecz rozegra w sobotę - o godzinie 20.15 z Białorusią. Relacja Z Czuba i Na Żywo na Sport.pl i w aplikacji Sport.pl LIVE.

Piotr Rozpara: Objął pan drużynę, która w ostatnich latach dwa razy stanęła na podium mistrzostw świata. Czuje pan presję?

Michael Biegler: - Mam wielki respekt do osiągnięć Bogdana Wenty. Duży szacunek mam także do trenerów z polskiej ligi, bo to oni kształtują zawodników, których ja zabieram na zgrupowania. Dlatego oglądałem i będę oglądał ligowe mecze. Wracając do sukcesów kadry - w podobnej sytuacji są Niemcy. Tam drużyna też wiele osiągnęła w ostatnich latach i też marzy, żeby to powtórzyć. Polska ma wielki atut - w 2016 roku organizuje mistrzostwa Europy. Jeśli będziemy potrafili je wykorzystać, czekają nas piękne czasy. Przeżyłem to Niemczech, liczę, że uda nam się też w Polsce.

Potwierdza pan opinię, że nasza liga jest nudna, bo tylko dwie drużyny prezentują wysoki poziom?

- Sam tego nie zmienię, ale dzięki ME w 2016 roku możemy to zrobić. Ale pamiętajmy, że Polska nie jest wyjątkiem, w innych krajach też tylko dwie, trzy drużyny biją się o mistrzostwo.

Duże roszady są w polskiej drużynie, niemieckiej, zmiany zapowiadają Francuzi. Coraz mocniejsze są kraje bałkańskie. Nie wydaje się panu, że zmienia się geografia piłki ręcznej?

- Francuzi od kilku lat dominowali. Nie wyszły im ostatnie ME, ale na igrzyskach w Londynie zdobyli złoto. Od lat mówi się, że muszą odmłodzić kadrę, że powinni przygotować się na gorsze wyniki, a oni zdobywają kolejne tytuły, bo zmiany robią rozsądnie, po kolei. Kraje bałkańskie zyskały dzięki organizacji ostatnich ME w Serbii. U siebie gra się lepiej.

Na zgrupowanie w Pruszkowie, przed świętami Bożego Narodzenia, powołał pan kilku zawodników, którzy w reprezentacji nie grali lub mają za sobą ledwie kilka spotkań. Wybiega pan już myślami do ME w 2016 r.?

- Źle by to wyglądało, gdybym myślał tylko o tej imprezie. Mam cele, które na początku pracy uzgodniłem z polskim związkiem. Na początek zgrupowania powołujemy kilku zawodników więcej, żeby zrobili pierwszy krok w międzynarodowej karierze, żeby się poznali i poczuli, jak to jest trenować z bardzo doświadczonymi zawodnikami. Pierwszy i najbliższy cel to mundial w Hiszpanii, ale naturalnie mamy też przed oczami Euro 2016. Obserwujemy perspektywicznych zawodników, każdy z powołanych ma szansę gry w reprezentacji. 30-letnie doświadczenie w pracy mówi mi, że warto sprawdzić każdego, bo każdy może wykonać wielki skok.

Na pierwszej konferencji prasowej mówił pan, że ma filozofię pracy z reprezentacją Polski. Co to za filozofia?

- Spotykamy się nie tylko po to, żeby ustalać taktykę. Poprawiamy też motorykę, dużo rozmawiamy. To filozofia, którą stosuję od lat.

Jak pan przekonał Karola Bieleckiego, żeby nie kończył kariery w reprezentacji?

- Mój udział w tym jest praktycznie zerowy. Jeszcze przed pierwszym zgrupowaniem dostałem sygnał od Karola, że bardzo chętnie będzie występował w kadrze. Chce odwdzięczyć się za to, że w trudnych momentach otrzymał od wielu osób wielką pomoc. Nie każda reprezentacja ma taką osobowość.

Próbował pan namówić do zmiany decyzji Grzegorza Tkaczyka i Mariusza Jurasika, którzy zrezygnowali po nieudanym turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk w Londynie?

- Nie jest w moim stylu rozmawianie o zawodnikach, których z nami nie ma. Byłoby to nie w porządku wobec powołanych graczy.

O rezygnacji z kadry mówił też doświadczony Marcin Lijewski. W Pruszkowie na zgrupowaniu go nie było, ale jest w szerokiej kadrze na MŚ. Jak jest rola w drużynie starszego z braci Lijewskich?

- W Pruszkowie nie było z nami Marcina, Bartłomieja Jaszki i Bartosza Jureckiego, bo grali w Bundeslidze. Mariusz Jurkiewicz występował w Hiszpanii i nie mógł przyjechać na pierwszą część zgrupowania. Marcin Lijewski jest naszą opcją bezpieczeństwa, nie można z niego zrezygnować. Na jego pozycji możemy mieć problemy. Tym bardziej że w ostatniej chwili ze składu wypadł kontuzjowany Tomasz Rosiński, czyli zawodnik, który potrafi rozgrywać na każdej pozycji. Na prawej stronie mógł dać odpocząć Krzyśkowi Lijewskiemu. W Hamburgu odbyłem bardzo fajną rozmowę z Marcinem. Mimo kłopotów zdrowotnych, trzyma się dzielnie, wiele razy to on rozstrzygał o zwycięstwie Hamburga. Dla polskiej piłki ręcznej byłoby fatalnie, gdybym nie powołał go do reprezentacji.

Leo Beenhakker powiedział kiedyś, że Polska to kraj depresyjny. Czego najbardziej obawiał się pan przejmując reprezentację Polski?

- Nie miałem żadnych obaw. Mało tego, czerpię z tej pracy radość. Już na pierwszym zgrupowaniu widziałem, jak duża jest wiara zawodników w siebie, jak duże mają zaufanie do trenera. Niezależnie od lepszych czy gorszych wyników. Rzadko zdarza się, żeby już na pierwszym treningu między zawodnikami a trenerem wszystko świetnie funkcjonowało.

Mundial w Hiszpanii Polska zaczyna od meczu z Białorusią, jedną z bardziej niedocenianych drużyn w Europie. Świetną pracę robi z nią pański znajomy z Bundesligi, trener Jurij Szewcow.

- Znamy się od wielu lat. Dogadał się z białoruskim związkiem piłki ręcznej tak, że co miesiąc na kilka dni zbiera się z drużyną. Efekty widać. Nie ma co analizować starszych meczów reprezentacji Białorusi, bo dziś to zupełnie inna drużyna.

Mecze reprezentacji Polski w grupie C:

Polska - Białoruś (sobota, 12 stycznia, godz. 20.15), Polska - Arabia Saudyjska (poniedziałek, 14 stycznia, godz. 20.15), Polska - Słowenia (wtorek, 15 stycznia, godz. 20.15), Polska - Serbia (czwartek, 17 stycznia, godz. 20.15), Polska - Korea Płd. (sobota, 19 stycznia, godz. 18). Wszystkie mecze na żywo w TVP.

Pozostałe grupy mistrzostw świata:

A: Francja, Niemcy, Czarnogóra, Tunezja, Argentyna, Brazylia;

B: Dania, Islandia, Rosja, Macedonia, Katar, Chile;

D: Hiszpania, Chorwacja, Węgry, Egipt, Algieria, Australia.

Do 1/8 finału awansują cztery najlepsze zespoły z każdej grupy. Drużyny z miejsca 1. trafią na zespół, który zajmie czwartą lokatę, a druga drużyna na zespół z trzeciego miejsca. Grupa C, w której występują Polacy, skojarzona będzie z grupą D, a grupa A z B.

Więcej o: