Vive Targi Kielce rozlicza. Po pierwsze Džomba

Piłka ręczna. Ostre rozliczenie po nieudanym sezonie w Vive Targi Kielce. ?Gazeta? dowiedziała się, że wicemistrzów Polski jako pierwszy opuścił już chorwacki gwiazdor Mirza Džomba, a wszyscy, którzy zostaną, muszą się liczyć z obniżkami zarobków.

Kieleccy działacze błyskawicznie zabrali się do porządków po przegranej świętej wojnie o miejsce w Europie w finale mistrzostw Polski z Orlenem Wisłą Płock. Oficjalne decyzje mają zostać ogłoszone dziś, ale wiadomo, że włodarze klubu prowadzą indywidualne rozmowy z każdym z zawodników kieleckiej siódemki, a także jej szkoleniowcem Bogdanem Wentą.

Jak ustaliliśmy, przesądzony jest już m.in. los jednej z największych gwiazd Vive Targi Kielce 34-letniego chorwackiego prawoskrzydłowego Mirzy Džomby. Mimo że przed sezonem podpisał dwuletnią umowę nie wypełni jej planowo w Kielcach - jego kontrakt został w środę rozwiązany.

Nikomu nie trzeba przypominać, że Džomba miał być jednym z magnesów, gwiazd polskiej ekstraklasy. Przychodził jako zawodnik, który miał pomóc kielczanom trafić na nieosiągalny dotąd poziom. Bo on zdobył już praktycznie wszystko - to przecież mistrz olimpijski i świata, zwycięzca Ligi Mistrzów (z hiszpańskim Ciudad Real), mistrz Chorwacji, Węgier i Hiszpanii. Do tego z niesamowitym repertuarem rzutów. - Ogromnie się cieszę z pozyskania tak klasowego zawodnika. Uznaję to za osobisty sukces, bo to jeden z moich ulubionych graczy - podkreślał przed rokiem Bertus Servaas, prezes Vive Targi Kielce. Chorwat zaznaczał, że po odejściu z Croatii Osiguranje Zagrzeb mógł przebierać w ofertach, że nie przyjeżdża do Polski na sportową emeryturę, a chce oddać zespołowi "duszę i ciało".

Jeśli z całą powagą traktować te słowa, to delikatnie mówiąc, nie do końca wyszło. Džomby nie można nazwać jednym z liderów kieleckiej siódemki. Trzeba zauważyć, że przegrał rywalizację na prawym skrzydle z reprezentantem Polski Patrykiem Kuchczyńskim, a najlepiej radził sobie tylko wtedy, kiedy stał na linii siedmiu metrów. Choć i w tej specjalności mocno zawiódł nie tylko w decydującym momencie (w finale play-off z Orlenem Wisłą spudłował aż pięć rzutów karnych). W całym sezonie pomylił się z siedmiu metrów 11 razy, zaliczył 81 trafień z karnych w PGNiG Superlidze. Tylko dzięki nim był trzecim po Rastko Stojkoviciu i Mariuszu Jurasiku strzelcem w lidze. W 28 spotkaniach wpisywał się na listę strzelców łącznie 138 razy. Gdyby jednak odliczyć karne, miałby dopiero ósme miejsce wśród snajperów Vive Targi Kielce...

Symptomatyczne i znamienne w kontekście informacji "Gazety" jest także to, że w najważniejszych meczach sezonu - w pojedynkach nr 3 i 4 w Płocku - na parkiecie nie pojawił się wcale. Miasto mistrza Polski zresztą pewnie będzie mu się kojarzyło fatalnie, bo został przez jednego z "fanów" gospodarzy opluty (Vive Targi Kielce wystąpiło zresztą z prośbą do władz Wisły o ukaranie winnego).

Odejście Džomby nie będzie z pewnością jedynym po przegranej walce o złoto. Ta lista będzie mieć naprawdę sporo nazwisk... Przesądzony wydaje się być los tego, który i w końcówce sezonu nie wykorzystał "czystej karty", jaką miał u sternika Vive Targi Kielce Bertusa Servaasa po samowolnie przedłużonym urlopie, Henrika Knudsena. Dochodzą do tego także Paweł Podsiadło, przy którym Bogdan Wenta regularnie powtarzał, że "oczekuje więcej", a także zawodnicy z najlepiej obsadzonej pozycji w Kielcach - lewego skrzydła (po przyjściu Bartłomieja Tomczaka jest tu aż piątka zawodników). W kontekście pożegnań mowa o Rafale Glińskim i Witaliju Nacie. Trudno byłoby znaleźć, odchudzając kadrę, satysfakcjonującą pozycję dla Kazimierza Kotlińskiego, ale także młodzieżowego reprezentanta Polski Krzysztofa Szczecina (on będzie tylko wypożyczony). Najprawdopodobniej zmienić otoczenie będzie musiał także leworęczny rozgrywający Mateusz Zaremba. Czy ktoś jeszcze dowiemy się w czwartek.

Dowiedzieliśmy się także, że ci, którzy zostaną, ale także są częściowo winni porażki w finale play-off, nie mogą czuć się komfortowo. Dla nich przygotowana zostanie "oferta" obniżek zarobków, które wynikają z trwających umów, a trudno będzie zawodnikom znaleźć argumenty, by takowych uniknąć...

pawel.matys@kielce.agora.pl