Vive Targi Kielce: O życie w grupie śmierci

Piłka ręczna. - Nie możemy pozwolić sobie na bieganinę, grę na dużym ryzyku, euforii a czasem nawet chaosie. Bo to Barcelonie odpowiada, to jest niejako w jej mentalności oraz zawodników - mówi Bogdan Wenta, trener Vive Targi Kielce przed starciem o być albo nie być w Champions League z FC Barceloną Borges.

Po nieudanym początku europejskich rozgrywek zdążyliśmy się już przyzwyczaić do faktu, że każdy kolejny mecz, kolejny zdobyty punkt kieleckiej siódemki jest na wagę złota. Tak oczywiście jest i teraz. Podopieczni Bogdana Wenty wciąż marzą o realizacji swoich sportowych ambicji - awansu do najlepszej szesnastki Ligi Mistrzów. Póki co są bardzo daleko od tego wymarzonego celu - jeszcze nie wygrali w grupie śmierci meczu. Ale Katalończyków też nie może satysfakcjonować to, co dotąd mają. Bo też nie osiągnęli za wiele. Oba zespoły nie kryją, że pojedynek ma dla nich najwyższą stawkę. - Nie chcę pięknego grania, lecz po prostu punkty. Ciągle myślimy o swoich szansach w rozgrywkach, dlatego musimy je zdobyć. Ale tak samo chcieliby rywale - mówi Bogdan Wenta.

W odróżnieniu od pierwszych spotkań w LM, zarówno on jak i wszyscy sympatycy kieleckiej drużyny mogą jednak dywagować o swoich szansach z rosnącym optymizmem. Nie ma już podstaw obawiać się o postawę najlepszej siódemki w Polsce. Bo od pewnego czasu prezentuje, zwłaszcza w ważnych spotkaniach takich jak z THW Kiel, Rhein-Neckar Löwen czy też najważniejszym na krajowym podwórku z Orlen Wisłą Płock bardzo dobrą formę. - W Płocku w środę zagraliśmy jeden z najlepszych meczów w sezonie. Teraz mamy wprawdzie inną skalę przeciwnika dlatego musimy jeszcze bardziej kontrolować naszą grę. Nie możemy absolutnie pozwolić sobie na bieganinę, grę na dużym ryzyku, dać się ponieść euforii lub pogrążyć w chaosie. Bo to Barcelonie odpowiada, to jest w jej mentalności oraz zawodników. Przestrogę dostaliśmy już przecież w meczach towarzyskich latem - dodaje kielecki szkoleniowiec.

Ale jego Vive Targi Kielce to teraz zupełnie inna drużyna niż ta, która przegrywała z galaktycznym rywalem sparingi. Przede wszystkim grająca już lepiej i to w każdym elemencie. - Wówczas dysponowaliśmy na lewym rozegraniu Michałem Adamuszkiem, teraz mamy Michała Jureckiego, a przez to dużo większe możliwości. Z nim będziemy szukać swoich szans zarówno w obronie jak i ataku.

Paradoks jednak jest taki, że z pewnością mocniejsza będzie również Barcelona. Wtedy dopiero zaczynała treningi, była dopiero po kilku zajęciach. - Jeszcze dużo brakuje nam do optymalnej formy - mówił wówczas Xavier Pascual, opiekun Katalończyków.

Tę już można oglądać. Na razie rzadziej w Lidze Mistrzów (m.in. niespodziewany wyjazdowy remis na wyjeździe z THW Kiel), a dużo częściej w Asobal Liga.

Zadanie kielczan nawet gdy forma rywala faluje nie jest łatwe. - Będzie naprawdę bardzo ciężko. Musimy po prostu zagrać na 100 procent swoich możliwości, muszą funkcjonować wszystkie nasze atuty. Ale mamy szansę - mówi Rastko Stojković, świetnie spisujący się w Lidze Mistrzów kołowy mistrzów Polski. - Pięćdziesiąt na pięćdziesiąt to raczej nie jest, może nieco mniej, ale zawsze... Duży plus przemawiający na naszą korzyść to fakt, że oni naprawdę muszą wygrać, a my tylko chcemy. Kolejne to publiczność i... Rastko - śmieje się jak zwykle mocno wierzący w siebie Stojković.

Na komplet widzów też z pewnością gospodarze mogą liczyć. - Własna hala musi dodać nam skrzydeł. Jest nam bardzo potrzebna, gorąca atmosfera, sportowo nieprzyjazna dla Barcelony. Kibice będą głośno, dlatego my musimy im się zrewanżować dobrą grą - kończy Bogdan Wenta.

W sukces wierzy prezes kieleckiego klubu Bertus Servaas, choć też jest ostrożny. - Nie możemy zapominać, że gramy z jedną z najlepszych drużyn w Europie. Jednak w naszej hali jesteśmy w stanie wygrać z każdym! Będziemy walczyć i postaramy się o niespodziankę - zapowiada Holender.

Według bukmacherów mowa w tym wypadku raczej o sensacji. Bo za jedną postawioną złotówkę na triumf Barcelony w internetowej firmie Tobet wygrać można zaledwie 30 groszy. Zwycięstwo gospodarzy to przebitka 4:1.