Superliga na start. Wszyscy za Vive

Piłka ręczna. - Nie stawiamy sobie celów typu 30 zwycięstw w sezonie. Mamy zdobyć mistrzostwo, Puchar Polski i... tyle - mówi przed rozpoczęciem PGNiG Superligi Kamil Krieger, rozgrywający Vive Targi Kielce. W pierwszej kolejce do Hali Legionów, by sprawdzić mistrza, przyjeżdża Zagłębie Lubin (sobota godz. 14.45, transmisja Polsat Sport).

"Najmocniejszy zespół w historii klubu, ogromne nadzieje, mocarstwowe plany" - tak zapowiadaliśmy inaugurację ubiegłego sezonu. Dziś te słowa są już tylko po części prawdziwe. Bo właśnie teraz Vive Targi Kielce ma superekipę (określenie dream team rezerwujemy przezornie na przyszły rok, bo już przecież wiadomo, że jeszcze dołączy uznany za najlepszego bramkarza świata Sławomir Szmal). Choć przed sezonem 2010/11 Vive Targi Kielce to także zespół kompletny, na każdej pozycji obsadzony świetnymi zawodnikami, praktycznie bez słabych punktów. Dlatego jeśli przed rokiem prezes mistrzów Polski Bertus Servaas, sprowadzając m.in. z Bundesligi Rastko Stojkovicia czy Mariusza Jurasika, rozbudził apetyty kibiców, tak teraz są one chyba bardziej nienasycone. Choć jeden letni transfer nie do końca Holendrowi wypalił. Epizod w Kielcach z udziałem reprezentanta Holandii Marka Bulta zakończył się z jego strony krytyką Bogdana Wenty. W odpowiedzi zareagował zarząd klubu, publikując specjalne oświadczenie w sprawie rozstania. "(...) Mark ma prawo być zły, ale to nie jest pierwsza i ostatnia sytuacja, w której klub rezygnuje z zawodnika w trakcie przygotowań do sezonu. Wiele takich przypadków zdarza się także w Bundeslidze czy lidze hiszpańskiej. Stwierdzenie Marka, że trener Bogdan Wenta decyduje tutaj o wszystkim i ma taką mocną pozycję, jest dalekie od prawdy. Bogdan doskonale wie, że jest etatowym trenerem zespołu, który jest rozliczany w oparciu o rezultaty zespołu. My, jako menedżerowie, traktujemy klub jak firmę i decyzje, które podejmujemy, są czasem bardzo trudne, ale jednocześnie potrzebne. Akurat bez wahania mogę powiedzieć, że mocną stroną Vive Targi Kielce jest wspaniała współpraca między sztabem szkoleniowym i zarządem, co pozwoliło nam w ostatnich dwóch latach tak szybko iść do przodu" - czytamy w nim.

Znamienne, że wzorem Bulta przedsezonowych "testów" nie zdał też lider największego rywala kielczan przed rokiem Michał Adamuszek i wrócił do Kwidzyna. Został za to sprowadzony z Gdańska Damian Kostrzewa, ale z myślą o przyszłości, bo nikt nie oczekuje, by był główną postacią zespołu, zwłaszcza w ciężkich bojach w Lidze Mistrzów. W tych rozgrywkach przewodnikami mają być spektakularne transfery, czyli gwiazdor, jakiego liga polska nie miała w historii, prawoskrzydłowy z Chorwacji Mirza Džomba czy podpora kadry Michał Jurecki.

Mimo komfortowej sytuacji mistrzowie przed sezonem wzorcowo ostrożni. - Nie stawiamy sobie celów typu 30 zwycięstw w sezonie. Mamy zdobyć mistrzostwo, Puchar Polski i... tyle - mówi Kamil Krieger, rozgrywający kieleckiej siódemki. Bo wierzy też, że liga będzie silniejsza. - Ciekawe transfery zrobiła Wisła Płock, sprowadzając kilku zawodników. Niezłe drużyny są w Olsztynie, Legnicy. My jednak nie oglądamy się na rywali, patrzymy tylko na swoją postawę - dodaje.

Pierwszą przeszkodą na drodze kielczan do podwójnej korony jest znów skupiające się na krajowym podwórku (zrezygnowało z występów w PZP) Zagłębie Lubin. - Zaszły u nas dość istotne zmiany. Zabraknie przede wszystkim Michała Nowaka i Adriana Niedośpiała, ale Mikołaj Szymyślik plus Marceli Migała i Dariusz Rosiek pozwalają to wyrównać. Postawiliśmy na młodszych zawodników, bo w ciągu kolejnych lat musimy się pogodzić z odejściem jeszcze kilku doświadczonych zawodników i powinien mieć kto ich zastąpić. Uważam, że jesteśmy na tym samym poziomie, co przed rokiem - mówi Jerzy Szafraniec, szkoleniowiec Zagłębia. To jednak oznacza, że ciągle daleko za kielczanami. - Ale na krajowym podwórku nie tylko my tak mamy... Vive chce jednak pokazać się nie tylko w lidze, ale i w europejskich pucharach. Mówienie teraz, kto im może zaszkodzić, jest bardzo trudne. Na pewno na obsadzie prawego skrzydła zyskali jeszcze kilka procent. I jest jeszcze numer jeden na lewej połówce - Michał Jurecki. Jego doświadczenie boiskowe przewyższa Pawła Podsiadłę o 10-15 procent - daje się namówić na porównania Szafraniec. Jego zespół w Kielcach wystąpi jedynie bez przechodzącego rehabilitację po marcowym wypadku motocyklowym Roberta Kieliby (może wróci w listopadzie).

Mówi Daniel Żółtak

Paweł Matys: Znów będzie komplet w lidze?

Daniel Żółtak, kołowy Vive Targi Kielce: Ostro się zaczyna ta rozmowa ( śmiech )... Na pewno poprzeczka dla nas została zawieszona bardzo wysoko, ale nie myślimy o tym. Skupiamy się tylko na każdym kolejnym meczu. Tak było w ubiegłym sezonie i dało to superefekt. Warto być spokojnym, bo sezon będzie długi, męczący, różne sytuacje mogą się wydarzyć.

Ale trudno przypuszczać, by pojawiła się dla Was konkurencja...

- Będzie ciekawiej, wierzę w to! Pojawiło się w lidze kilku fajnych zawodników, parę zespołów solidnie się wzmocniło. Na pewno silniejsza będzie Wisła Płock - ma nowego trenera, przeprowadziła niezłe transfery, choć trudno powiedzieć, czy nam zagrozi. To okaże się dopiero po pierwszej bezpośredniej konfrontacji.

A cała liga może być mocniejsza?

- Tak. Stal Mielec, Olsztyn, Miedź Legnica mają dobre składy i mogą namieszać. Rywalizacja się wyrówna. Sporo drużyn może walczyć o pierwszą szóstkę. Ale cały czas trzeba czekać na więcej od sponsorów. Jeśli pojawią się jeszcze większe pieniądze, to będzie ciekawiej. Wtedy uda się namówić kolejnych zawodników z Bundesligi - zwłaszcza Polaków - do powrotu do naszego ligi.

Dziś jednak nie ma co ukrywać, że każde inne rozstrzygnięcie niż niezdobycie przez Was podwójnej korony uznane zostanie za katastrofę.

- Zgadzam się. Nie mamy co opowiadać bajek, powiedzmy sobie wprost - musimy obronić to, co wywalczyliśmy. Ale pamiętajmy też wszyscy o tym, co wspomniałem - szanujmy każdego przeciwnika.

Pierwsze na liście Zagłębie Lubin.

- Fajnie byłoby dobrze zaprezentować się przed kibicami. Nie możemy się doczekać spotkania, czuć u nas chęć grania o stawkę. Przygotowania były długie, a teraz zacznie się maraton - końca roku, jeśli dobrze pamiętam, zagramy 23 mecze. Spora dawka, ale damy radę (śmiech).