Daniel Żółtak: Chcemy zaoszczędzić siły na finał

Piłka ręczna. - Ostatnia wygrana w Płocku z dała nam komfort psychiczny na ligę, bo każdy zespół miałby nadzieję, że można z nami wygrać. A tak niech wiedzą, że muszą wznieść się na wyżyny, by coś ugrać - mówi przed decydującą częścią sezonu kielecki kołowy Daniel Żółtak.

Paweł Matys: Wrócmy jeszcze do pucharu w Płocku - aż 34 minut kar. To prawdziwa bitwa.

Daniel Żółtak, kołowy Vive Targi: Ten mecz był bardziej agresywny niż pierwszy. Sędziowie zbyt pochopnie dawali jednak kary. Na pewno nie powinienem raz dostać ja, potem Rafał Gliński. Ale spotkanie mogło się podobać - walki było dużo. My przyjechaliśmy wygrać, zrobiliśmy to, założenia zostały spełnione.

Niektórzy zawodnicy mówili wprost, że padali ze zmęczenia.

- O dziwo - i ku mojemu zaskoczeniu - po meczu z Wisłą nie byłem potwornie zmęczony. Czułem się bardzo dobrze, co jest w moim przypadku naprawdę rzadkie. We wcześniejszych spotkaniach dosłownie ledwo żyłem. Może właśnie dlatego, że swoje już przeszedłem (śmiech). Dostałem trochę odpoczynku, środków wzmacniających. Ale reszta chłopaków była bardzo zmęczona np. Mariusz Jurasik, Tomasz Rosiński, nawet Kazik Kotliński mówił, że w bramce miał ciężko. Każdy organizm inaczej odbiera taki mecz - w różnych częściach sezonu bywa mniej lub bardziej zmęczony.

Jak zregenerujecie siły przed Piotrkowianinem?

- Nie mamy żadnego planu, bo go mieć nie możemy. Gramy co trzy dni i musimy się z tym pogodzić. Wróciliśmy do Kielc po 3 w nocy, w czwartek przed 12 wstałem a o 13 jestem z wami na konferencji prasowej. Potem dwie godziny odpoczynku i trening. Jak widać nie mamy czasu myśleć o relaksie. Jedynie chwile w domu, w gronie najbliższych - to najlepsza forma odpoczynku. Na szczęście mamy szeroką kadrę - poradzimy sobie.

A może być ciężko z odpowiednią koncentracją?

- Nie, raczej nie będziemy mieć kłopotów z mobilizacją, bo zaczynamy spotkania o stawkę. Nikogo nie trzeba przekonywać do lepszej gry. Bo przecież ostatnie mecze w lidze graliśmy o nic, jedynie o zakończenie rundy z kompletem zwycięstw. Będziemy walczyć od pierwszej minuty bo chcemy pokazać, że rywalizację z Piotrkowem planujemy zakończyć w dwóch pojedynkach.

Przeciwnik jest w stanie was zaskoczyć? Może wzorem Wisły będzie bronił każdy swego?

- Ciężko powiedzieć, jakie mają nastawienie. Kiedy jednak rywal próbuje zrobić coś niespodziewanego, my wiemy, co robić w takich sytuacjach. Mamy doświadczonych zawodników, którzy potrafią zwolnić lub przyspieszyć grę czy zagrać jeden na jeden. Jesteśmy optymistami - w lidze gramy dobrze w ataku, jest w nim odpowiednie tempo, odstajemy nim od całej reszty.

Czyli znów dwadzieścia minut walki i już będziemy znać zwycięzcę?

- Nie wiem Tak było na początku ligi, ale ostatnie spotkania są inne. Rywale walczą dłużej, nie wygrywamy już tak wysoko. To jednak efekt zmęczenia, mniej biegamy.

Marzycie pewnie o jak najszybszym dotarciu do finału play-off.

- Dokładnie! Do każdego spotkania podchodzimy z jedną myślą - wygrać. Jak będziemy to robić do zera w pierwszej rundzie i półfinale to zaoszczędzimy trochę sił. Ostatnia wygrana w Płocku z dała nam w dodatku komfort psychiczny na ligę, bo każdy zespół miałby nadzieję, że można z nami wygrać. A tak niech wiedzą, że muszą wznieść się na wyżyny swoich możliwości, by coś ugrać.