KSS: Albo zdobyć Wrocław, albo liczyć na cud

- To dla nas pojedynek ostatniej szansy. Tylko zwycięstwo realnie podtrzymuje nasze nadzieje na utrzymanie - przyznaje Marcin Janiszewski, kierownik KSS przed sobotnim pojedynkiem z AZS AWF we Wrocławiu.

A nie będzie o nie łatwo - rywalki po 23. kolejkach mają na koncie dwa razy więcej punktów od kielczanek. Są wprawdzie pierwszym zespołem, który KSS pokonał w tym sezonie (22:21 w połowie listopada w Kielcach), ale w rewanżu przewaga akademiczek była już bezdyskusyjna (32:21). - Zwycięstwo poprawiłoby nastroje, a w przypadku porażki trzeba będzie chyba liczyć na cud - dodaje Janiszewski. Jest jednak i na niego gotowy scenariusz. W przypadku bardzo prawdopodobnej wygranej w tej serii Jeleniej Góry u siebie z zamykającym tabelę Olkuszem podopieczne Marka Smolarczyka musiałyby wygrać pozostałe cztery pojedynki, a KPR swoje przegrać. - Wcale nie byłoby to takie niemożliwe. Dwa razy mierzą się z nami. Mają jeszcze Wrocław, z którym przegrały już wszystkie trzy mecze w sezonie oraz wcale nie taki łatwy wyjazd do Olkusza. W przypadku wygranej we Wrocławiu byłoby nam jednak nieco łatwiej - mówi kierownik KSS.

Kielczanki zagrają tam w najmocniejszym składzie. Początek spotkania w sobotę o godz. 17.

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.