Wenta: Mamy przynajmniej punkt i trzeba się z tego cieszyć bo mogło być gorzej

Bez rozbitego przez Szwedów Michała Jureckiego, bez kilku bardzo potrzebnych bramek Karola Bieleckiego Polska szczęśliwie zremisowała ze Słowenią w biegach na krótkim dystansie. W niedzielę o 20:30 biało-czerwoni grają z Hiszpanią

Na dwie minuty przed końcem Polacy, najlepsi w grupie w mistrzostwach Europy, przegrywali trzema, potem dwoma bramkami. Przez krótka chwilę widac było zniechęcenie, gesty bezsilności. Wenta wziął czas dla drużyny, a po nim przez mur obrony słoweńskiej przedarł się Daniel Żółtak. Po chwili Bartosz Jurecki. - Pokazalismy charakter. Ich bramkarz wszystko odbijał, a jednak walczyliśmy do końca - mówił Krzysztof Lijewski. - To mi się podoba. Mamy przynajmniej punkt i trzeba się z tego cieszyć bo mogło być gorzej - mówił trener Bogdan Wenta.

W ostatniej sekundzie meczu Polacy nie dali zdobyć bramki przez Davida Spilera, Słoweńcy domagali się karnego, ale sędzia podyktował rzut wolny. Spiler trafił w mur, Polacy obronili remis.

Okazało się, że to, co mówił trener Bogdan Wenta o Słoweńcach potwierdziło się w całości. Biegali szybko, rozpędzali ataki po stracie bramki tak szybko, że Polacy nie zdążali ustawić własnej zapory. Stosowali kilka wariantów ruchliwej obrony - z sześcioma obrońcami, pięcioma i jednym wysuniętym, z dwoma wysuniętymi, kryli każdy swego.

Polacy grali tak jak zwykle w obronie, czyli twardo. Tylko, że tam nie było Michała Jureckiego, Karol Bielecki - ostrzyżony na łyso - na jego miejscu nie czuł się dobrze.

W ostatnich sekundach meczu ze Szwecją Jurecki został uderzony w twarz, znalazł się z szpitalu na badaniach. Na szczęście nos był cały, choć młody Jurecki, zwany Dzidziuś, dwa dni po zderzeniu przypominał bardziej boksera wagi ciężkiej po walce z Tysonem niż piłkarza ręcznego, nie wspominając o dzidziusiu. Trener Wenta mówił, że Jurecki będzie chciał zagrać choćby nie wiadomo co z tym nosem było. Ale decyzja należała do lekarzy. - Będzie mam nadzieje gotowy do gry za dwa, trzy dni - powiedział Wenta.

Genialnie zagrał bramkarz Gorazd Skof, który obronił aż 22 rzuty. Polacy nie potrafili go pokonać w trzech z pięciu rzutów karnych! Pudłował niezawodny zwykle Tomasz Tłuczyński.

W niedzielę Polska zagra z Hiszpanią, najlepszą drużyną grupy D. Hiszpanie zremisowali z mistrzami świata Francuzami, więc w drugiej rundzie spotkają się aż trzy drużyny z trzema punktami wyniesionymi z eliminacji. - Jest szansa. Mam nadzieję, że we wtorek zagramy z Francją o półfinał - mówił po meczu Wenta.

Rozkład jazdy Polaków na drugą rundę ME ?