Piłkarze ręczni Orlen Wisły Płock po przegranej w pierwszym meczu II rundy Ligi Mistrzów na wyjeździe ze Sportingiem 29:33 musieli przed własną publicznością wygrać czterema golami, by doprowadzić do rzutów karnych. W razie wyższego zwycięstwa cieszyliby się z awansu do ćwierćfinału rozgrywek.
Płocczanie fatalnie rozpoczęli jednak mecz. Na pierwszego gola musieli czekać do siódmej minuty, gdy przegrywali 0:3. W 20. minucie po trafieniu Martima Costy drużyna z Lizbony prowadziła 10:6, bo gospodarze m.in. zmarnowali aż trzy rzuty karne (Melvyn Richardson, Michał Daszek i Sergei Kosorotov).
I wtedy nastąpił niesamowity zwrot. Przez kolejne dziesięć minut gospodarze niesieni głośnym dopingiem kibiców zdobyli aż siedem bramek z rzędu i prowadzili 13:10.
Początek drugiej połowy znów jednak należał do gości. Sporting objął prowadzenie 16:15 i postawił gospodarzy w bardzo trudnej sytuacji w kontekście awansu.
Gospodarze wrócili jednak do gry! Kwadrans przed końcem z rzutu karnego trafił jeden z najlepszych leworęcznych rozgrywających świata - Francuz Melvyn Richardson i płocczanie prowadzili 20:18! 120 sekund przed końcem mistrzowie Polski cały czas mieli dwa gole zaliczki (27:25). Wtedy jednak Salvardo Salvador trafił z drugiej linii i sytuacja zrobiła się bardzo zła. Tym bardziej że po chwili Zoran Ilić trafił z drugiej linii w poprzeczkę. Przy remisie 27:27 rywale 15 sekund przed końcem meczu, wiedząc, że już awansowali oddali piłkę gospodarzom. Ci tuż przed końcową syreną, na osłodę, zdobyli zwycięskiego gola (Zoran Ilić).
Płocczanie nie wygrali w czwartek wyżej przez nieskuteczność i fakt, że nie potrafili zatrzymać dwóch bardzo utalentowanych rozgrywających, braci Costy. Francisco Costa zdobył osiem, a Martim Costa - siedem goli.
Sporting w walce o Final Four Ligi Mistrzów zmierzy się z duńskim Aalborgiem. Inne pary ćwierćfinałowe to: Magdeburg - OTP Bank-Pick Szeged, FC Barcelona - Nantes i Fuchse Berlin - Telekom Veszprem.
Zobacz także: Industria goniła rywala w LM. 2 minuty przed końcem zaczął się koszmar