Industria goniła rywala w LM. 2 minuty przed końcem zaczął się koszmar

Trzy bramki straty miała do odrobienia Industria Kielce w walce o ćwierćfinał Ligi Mistrzów. Taką różnicą przegrała pierwszy mecz fazy play-off z PICK-em Szeged. Choć po pierwszej połowie rewanżowego meczu w Kielcach nic nie zapowiadało, że może ją odrobić, losy awansu wisiały na włosku niemal do ostatnich sekund. Industrię pogrążyły dwie ostatnie minuty. Ostatecznie zremisowała 32:32 i pożegnała się z Ligą Mistrzów.
Industria - PICK
screen: Eurosport

Industria Kielce i Wisła Płock nie dały przed tygodniem polskim kibicom piłki ręcznej powodów do satysfakcji. Oba polskie kluby przegrały swoje pierwsze mecze w 1/8 finału Ligi Mistrzów. Kielczanie ulegli PICK-owi Szeged 23:26, a Płocczanie Sportingowi Lizbona 29:33. Mimo to wciąż miały szanse na awans do ćwierćfinału. Dziś w grze pozostaje już tylko Wisła, choć wcale nie musiało tak być.

Zobacz wideo PGE Projekt Warszawa w półfinale PlusLigi. Bednorz: Na boisku czujemy się jak rodzina

Niebywałe emocje w meczu Industrii w Lidze Mistrzów. Pierwsza połowa w ogóle tego nie zwiastowała

Zespół Tałanta Dujszebajewa rewanżowe starcie w Hali Legionów rozpoczął najgorzej, jak mógł. Po niespełna pięciu minutach przegrywał 1:4 i sytuacja stała się jeszcze bardziej skomplikowana. Na szczęście w porę otrząsnął się po słabym początku i sukcesywnie gonił wynik. Po pierwszym kwadransie było już tylko 9:10. Wtedy Węgrzy raz jeszcze odskoczyli, tym razem na cztery gole (13:17). Pierwszą połowę Industria zakończyła jednak bardzo efektownie. Sygnał do odrabiania strat dali Sićko i Jaroszewicz, a po golu Alexa Dujszebajewa Kielczanie przegrywali już tylko jedną bramkę. Ostatecznie schodzili z parkietu przy wyniku 17:19.

Po przerwie gospodarze nadal się nie zatrzymywali. Już po sześciu minutach do remisu doprowadził Szymon Sićko, a chwilę później dał prowadzenie 21:20. Nadzieje na awans odżyły jednak w pełni, gdy na kwadrans przed końcem Artiom Karalek trafił na 26:23. Niestety przewaga Industrii błyskawicznie zmalała do jednej bramki, bo natychmiast odpowiedzieli Kukić i Sostarić. Wtedy to Kielczanie rzucili trzy gole z rzędu, prowadzili 29:25 i na 10 minut przed końcem to oni byli bliżej awansu.

Industria był o krok od awansu. Niebywałe, co się stało dwie minuty przed końcem

Wystarczyło jedynie zachować tę przewagę do końca. Zadanie ułatwiła im kara dwóch minut dla Karalasha oraz znakomite momenty w bramce Klemena Ferlina. Dystans punktowy długo ani się nie zmniejszał, ani nie powiększał, w pewnym momencie było 31:27. Niestety na nieco ponad dwie minuty przed końcem najpierw pomylił się Sićko, a potem Kielczan skarcił Samarason i zrobiło się 31:29. Gdy na minutę przed ostatnią syreną gola dołożył Bodo, stało się jasne, że Industria awansu już nie wywalczy. Ostatnie akcje nie miały już większego znaczenia. Mecz zakończył się remisem 32:32.

Zobacz też:  Tak stacza się najbogatszy sportowiec świata. Odwyk ostatnią nadzieją

Wynik dał więc awans PICK-owi, który w ćwierćfinale zmierzy się z niemiecki Magdeburgiem. Z kolei w czwartek o przepustkę do tej samej fazy Ligi Mistrzów powalczy Wisła Płock. Jej rewanżowy mecz ze Sportingiem Lizbona odbędzie się o godz. 18:45 w Płocku.

Więcej o: